10 Poznań Półmaraton – nowy ogromny limit uczestników i komercja, która sięga zenitu

fot. Jakub Karczarczyk

Półmaraton Poznań – dla wielu impreza legendarna i obowiązkowy punkt w kalendarzu biegów. Dla nas – po prostu przyzwoicie zorganizowany bieg, który niczym szczególnym się nie wyróżnia. No może poza trzema rzeczami – ogromnym tłokiem na mecie, brakiem nagród w kategoriach wiekowych i komercją, która przyprawia wielu biegaczy o mdłości. 

My już wielokrotnie próbowaliśmy się przekonać do tej imprezy, ale bezskutecznie. Gdy pierwszą edycję ukończyło nieco ponad 1000 zawodników – było fajnie, klimatycznie i każdy bez większych problemów mógł uzyskać dobry wynik bez przepychanek na trasie. W 2012 roku finisherów było już 4409 i wielu wtedy mówiło, że jest to liczba „graniczna” i że zwiększenie frekwencji będzie skutkowało tłokiem na trasie.

Tak jak przewidywano tak się stało – w tym roku poznańską połówkę ukończyło ponad 11tys biegaczy. Dla organizatora to oczywiście powód do dumy – dla nas niestety nie. Osobiście z racji uzyskanych czasów nie odczuliśmy tłoku, ale to co działo się później – powodowało bardzo duże utrudnienia w pokonywaniu trasy. Ludzie mieli spore trudności już na samym starcie, a tłum biegaczy, który kiedyś daaaawno temu luzował się po paru kilometrach – teraz nie poluzował się w ogóle, aż do mety. Z rozrzewnieniem wspominam czas gdy Półmaraton Poznań był imprezą, w której przede wszystkim liczył się biegacz i jego potrzeby, a nie liczba biegaczy…

Niestety organizator nie poszedł po rozum do głowy i postanowił sprawić „prezent” zawodnikom w postaci limitu na 2017 rok, który ustalił na… 16 tysięcy! Ręce opadają i żal serce ściska gdy w swoim rodzinnym mieście widzi się taką komercję. 10 – jubileuszowa edycja…

 

Tym obrazkiem organizatorzy poznańskiego półmaratonu szczują od paru dni biegaczy. Nam osobiście kojarzy się
Tym obrazkiem organizatorzy poznańskiego półmaratonu szczują od paru dni biegaczy. Nam osobiście kojarzy się to z piekłem. Piekłem, w którym aż 16 tysięcy zbłąkanych duszyczek może się znaleźć już 26 marca… 

 

Niedawno jeden z poznańskich organizatorów „przejechał się” na zbyt dużym zaślepieniu związanym z frekwencją. Czy szanowny Pan Dyrektor Poznań Półmaratonu również się przejedzie? Wątpię – podejrzewam, że organizacyjnie uda się to jakoś ogarnąć tylko ludzie będą ściśnięci jak sardynki w puszce i wiele osób nie nabiega przez to życiówek. Ale co tam – chętni i tak się znajdą, bo sprytne manipulowanie potencjalnymi finisherami trwa.

26 marca – to właśnie ten termin, w którym jeśli wszystko „dobrze” pójdzie zobaczymy na starcie armię biegaczy i biegaczek w liczbie zbliżonej do 16 tysięcy. Po co? na to pytanie potrafi odpowiedzieć tylko pan M. Może chodzi o pokazanie, że Poznań jest najlepszy na świecie? Może to jakiś eksperyment poznańskich naukowców z UAMu, którzy chcą sprawdzić jak magia liczb i manipulacja wpływa na biegowe umysły? A może po prostu chodzi o kasę? Nie chce mi się tego analizować, ale wiem jedno – poznańska połówka poszła w złym kierunku, bo jeśli frekwencja staje się wyznacznikiem prestiżu biegu – to jest to pierwszy krok prowadzący do komercyjnego bagna. Niestety POSiR sprawia wrażenie jakby już dawno w nim ugrzązł i resztkami sił wołał – więcej, więcej, wszystkiego więcej…

Zapisy na bieg ruszają już 7 grudnia i mimo wszystko zachęcamy (tych najbardziej odważnych) aby pobiec, bo może to być bieg, który pokaże Wam, że rywalizacja na trasie to nie tylko walka z sobą, ale przede wszystkim walka z tłumem. Powodzenia:)

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSłuchawki bezprzewodowe Plantronics BackBeat Fit.
Następny artykułGrudzień – ważny miesiąc biegacza. Odliczanie przed sezonem!
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.