3 rzeczy w polskim bieganiu, które cieszą mnie najbardziej!

Przy okazji tegorocznych Świąt Wielkanocnych zacząłem się zastanawiać nad tym jakie zmiany w świecie biegania w ostatnim czasie najbardziej napawają mnie optymizmem. Trochę nie w moim style, ale… to w końcu Wielkanoc – czas radości zatem nie ma co narzekać tylko warto spojrzeć na pewne rzeczy inaczej niż dotychczas – poszukać tych pozytywnych rzeczy, których na co dzień może nie widzimy, ale z których wypada, a wręcz trzeba się cieszyć. W końcu bieganie to nie tylko blokowanie miast, kontuzje i oszustwa! Oto 3 rzeczy w naszym rodzimym biegowym świecie, które zmieniły się na przestrzeni ostatnich lat… na dobre! 

 

Wybiegamy z miasta 

Wreszcie nadszedł trend aby imprezy biegowe prowadzić z dala od miejskiego zgiełku. Coraz częściej mamy okazję pobiegać w świetnych imprezach, za miastem – w czystym powietrzu i pięknych okolicznościach przyrody. Wielu biegaczy coraz chętniej startuje w takich imprezach, a ich frekwencja często wręcz przewyższa tą jaka panuje na imprezach miejskich. Nie martwi już nas fakt, że musimy podjechać 20 czy 30km za miasto aby wystartować w biegu – dzięki coraz większej świadomości prozdrowotnej, mamy coraz więcej powodów ku temu by nasze treningi i zawody rozgrywać z dala od centrów wielkich miast.

 

Zabiegaliśmy wstyd i mamy „wylane”

To cieszy najbardziej. Ludzie coraz chętniej wychodzą biegać – bez względu na wiek, wygląd i kondycję fizyczną. Dużo ludzi ma nowoczesne, zdrowe podejście i dystans – mają po prostu „wylane” na to czy ktoś na nich patrzy czy coś skomentuje. Zakładają co tam w szafie mają i idą się poruszać – biegają tak jak potrafią (często wręcz fatalnie technicznie), ale robią coś dla siebie i nie przejmują się innymi. Ten widok naprawdę napawa optymizmem, bo świadczy o dużych zmianach w mentalności Polaków jakie dokonały się na przestrzeni ostatnich 15-20 lat. Bieganie opanowało nie tylko duże miasta, ale i miasteczka, a często nawet wsie. To się po prostu staje elementem polskiej codzienności i gremialnego stylu życia i nie stanowi już dziwactwa jak kiedyś, a ludzie – wstydzą się coraz rzadziej.

 

Możemy być mądrzejsi i biegać lepiej! 

Gdy zaczynałem biegać – nie miał mi kto pomóc. Popełniłem chyba wszystkie z możliwych błędów początkującego biegacza. Szukałem informacji, wertowałem książki – na próżno. Poradniki, jeśli takowe były – kierowano głównie do zawodowców, tudzież absolwentów AWFu. Przeciętny biegający Kowalski nie miał za bardzo jak uszeregować sobie tej wiedzy, a jego bieganie było często błądzeniem we mgle. Obecnie mamy dostęp do przeróżnych książek/publikacji, portali czy programów telewizyjnych skierowanych do biegaczy amatorów. Ktoś kto dopiero zaczyna nie musi więc już bać się o błędy, bo naprawdę ma skąd czerpać wiedzę – musi tylko chcieć i skonfrontować zdobytą wiedzę z trenerem lub z kimś bardziej doświadczonym. Może obecnie wielu z nas razi ilość portali, blogów czy biegowych książek, ale uwierzcie – 20 lat temu było tego jak na lekarstwo więc cieszmy się, że teraz mamy w czym wybierać. Z taką wiedzą – nic tylko biegać!

 

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBieg Zajączka Wielkanocnego Poznań – Galeria Zdjęć
Następny artykułMistrzostwa Świata w Półmaratonie – Mo Farah na podium, ale zawiedziony
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.