4 treningi, których lepiej nie robić na początku przygody z bieganiem

Zacząłeś biegać niedawno, sprawia Ci to mnóstwo frajdy, ale chciałbyś biegać szybciej, lepiej i efektywniej. Zaczynasz więc rozglądać się za odpowiednim planem treningowym i szukasz treningów, które by Ci pomogły. Możliwości jest sporo, ale istnieją pewne środki treningowe, które w początkowych etapach treningów, raczej odradzam swoim zawodnikom. Chodzi przede wszystkim o to, że są zbyt obciążające i dla niewytrenowanych mięśni i ścięgien mogą okazać się źródłem nagłych i przykrych w konsekwencjach kontuzji. Oto 4 treningi, które na początku przygody z bieganiem, lepiej sobie na jakiś czas odpuścić.  

Podbiegi – jak sama nazwa wskazuje to biegi pod górę, a zatem znacznie trudniejsze niż klasyczne bieganie po płaskim. Wymagają choćby minimalnego doświadczenia w bieganiu i są obciążające dla stawów (również w trakcie zbiegania). Jeśli nigdy ich nie robiłeś – zacznij od wkomponowywania elementów biegania pod górkę w trakcie swoich klasycznych wybiegań. W ten sposób stopniowo przyzwyczaisz mięśnie do pracy w innym zakresie i za kilka tygodni będziesz mógł ze spokojem wykonywać podbiegi jako oddzielny trening.

Skipy – podobnie jak podbiegi kształtują siłę biegową i podobnie jak podbiegi – mogą być źródłem kontuzji, jeśli wcześniej prowadziłeś nieaktywny tryb życia.  Wykonywanie wielu powtórzeń skipów w różnych wariantach przez osoby, które nie są jeszcze zbyt dobrze rozwinięte motorycznie, a do tego mają nadwagę – może się skończyć przeciążeniem, naderwaniem, a od tego już krótka droga do kontuzji. Skipy są świetne, ale zdecydowanie warto poczekać z nimi do momentu aż poziom wytrenowania wzrośnie i waga nie będzie Cię ograniczać.

- REKLAMA -

HIIT – jest to trening polegający na przemiennym bieganiu krótkich odcinków sprintem z krótkimi odcinkami w truchcie. Jest to trening niezwykle efektywny jeśli chodzi o spalanie tkanki tłuszczowej (następuje po nim tzw. efekt after burn), ale ze względu na konieczność wykonywania go na bardzo wysokich prędkościach – nie jest polecany początkującym biegaczom. Oprócz oczywistych powodów związanych z ryzykiem kontuzji dochodzi sam fakt braku sensu wykonywania HIITu przez osoby, które nie są jeszcze w stanie wystarczająco mocno się rozpędzić aby był to trening efektywny.

Krótkie i szybkie interwały – np. 10x200m. Takie treningi aby przynosiły skutek – również powinny być wykonywane na wysokich prędkościach. Jeśli jeszcze nie masz wybieganej odpowiedniej bazy kilometrowej to raczej ten trening odpuść. Powody są podobne jak w przypadku HIIT – ryzyko kontuzji i brak umiejętności rozwinięcia wysokich prędkości.

 

Czy wobec tego co napisałem, początkujący biegacz powinien się tylko ograniczyć do żmudnego człapania w I zakresie?

Wręcz przeciwnie! Można, a nawet należy manewrować tempem – sprawdzać reakcje swojego organizmu, jak zachowuje się podczas różnych prędkości. Pozwolić sobie czasem na pokonanie szybszego kilometra czy wykonanie kilku żwawych przebieżek po treningu. Wbiegnij w trakcie treningu pod okoliczną górkę i zobacz jak mocno podskoczy Ci puls – obserwuj, monitoruj i wyciągaj wnioski. Nie mniej jednak nade wszystko trzeba swoje wybiegać – wiem, że brzmi to bardzo ogólnie, ale po pewnym czasie sam stwierdzisz, że bieganie nie sprawia Ci już takich problemów jak na początku i może wtedy właśnie będzie odpowiedni moment na to by zacząć realizować plan treningowy wzbogacony również o te typowo szybkościowe i siłowe środki.