5 rzeczy, które budzą grozę na 9 PKO Poznań Półmaratonie

Już w niedzielę start 9. PKO Poznań Półmaratonu. Dla wielu z Was jest to jeden z najważniejszych startów w sezonie, który odpowie na pytanie – jaka jest Wasza forma i jak przepracowaliście okres jesienno-zimowy. Chociaż bieg słynie z bardzo dobrej organizacji to jednak nie należy do połówek odznaczających się wybitnie szybką trasą. Jest kilka rzeczy, które mogą utrudnić uzyskanie upragnionego wyniku w niedzielę i dziś kilka zdań na temat tego jak sobie z tymi przeciwnościami losu poradzić.

 

1. Długie proste

- REKLAMA -

Spoglądając na trasę tegorocznej edycji biegu nie sposób nie zauważyć wyjątkowo długich prostych (m.in. Garbary z Drogą Dębińską, Dolna Wilda, Grunwaldzka). Takie kilkukilometrowe proste potrafią skutecznie zniszczyć psychikę biegacza (zwłaszcza gdy widzi się niekończący sznur biegaczy ciągnący się po horyzont). W takiej sytuacji jedyne co można zrobić to skupić wzrok na kimś biegnącym niedaleko Ciebie i unikać spojrzeń w dal – taki system dobrze się sprawdza i delikatnie odciąża psychikę oszukując mózg. Punkt odniesienia jest wtedy bliżej, a Ty nie czujesz powoli upływającego czasu. Warto wypróbować.

 

2. Podbieg na Hetmańską

Znajduje się między 10, a 11km. Po długiej prostej ul. Dolną Wildą jest skręt w lewo i podbieg na końcówkę wiaduktu. Nachylenie jest niemałe, a długość kilkaset metrów. Jak ten podbieg przeżyć? Przede wszystkim zachować spokój, nie panikować i nie starać się na siłę utrzymać stałego tempa. Delikatna zmiana rytmu, nieco wyższa kadencja i spokojny atak, który nie powinien spowodować zadyszki. Na Dolnej Wildzie lub na wcześniejszych fragmentach trasy można pokusić się o niewielką nadróbkę, ale mimo wszystko lepiej trzymać się stałego rytmu i ewentualne straty na podbiegu zniwelować mocniejszym finiszem.

 

3. Ostatnie 4km 

No nie będę ukrywał – wygląda to jak autostrada do piekła. Na październikowym maratonie ta prosta dała się ludziom we znaki, a tym razem – da się jeszcze bardziej, bo będzie jeszcze o kilometr dłuższa. Jeśli do tego będzie wiał wiatr prosto w twarz, to niestety może być naprawdę ciężko. Na pewno kluczowa będzie tutaj umiejętność współpracy – po nawrocie przy skrzyżowaniu z ul. Smoluchowskiego biegacze powinni zachowywać się jak kolarski peleton – dawać zmiany i nie wystawiać jednego nieszczęśnika na prowadzenie całej prostej aż do mety na czele grupy (no chyba, że są to pacemakerzy, którzy powinni wiatr przecinać, bo od tego między innymi są).

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMASAKRATOR będzie poniewierał 3 maja w Dąbrowie Górniczej!
Następny artykułNOWE WYMIARY TECHNOLOGII NIKE FREE
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.