5 rzeczy, których lepiej nie robić po maratonie

Przeważnie dowiadujemy się co robić przed maratonem, jak jeść, jak trenować i czego nie robić aby ten maraton poszedł nam jak najlepiej. Czy jednak wiemy jak nie postępować po zakończonym biegu na królewskim dystansie? Zbliżają się duże jesienne maratony zatem dzisiaj kilka słów ode mnie właśnie na ten temat. 

1. Nie siadaj za linią mety

Pisaliśmy już o tym TUTAJ i dotyczy to nie tylko maratonu. Zapaść ortostatyczna może jednak dopaść zwłaszcza po 42km z uwagi na długotrwałość wysiłku i inne niż zwykle zmęczenie. Chociaż pokusa by usiąść czy się położyć tuż za metą jest ogromna to jednak dla własnego dobra postój chwilę, pospaceruj lub oprzyj się o barierkę. Być może będziesz wyglądał jak mumia, która właśnie wylazła z grobowca, ale po maratonie nikt nie wygląda jak Brad Pitt (choć w obecnej sytuacji on też może nie wyglądać najlepiej).

- REKLAMA -

2. Nie oczekuj na losowanie bez ruchu

Po wielu maratonach trzeba poczekać nawet kilka godzin na losowanie. To niezwykle ważny czas, który może rzutować na wiele dni naszego samopoczucia. Absolutnie odradzam oczekiwania na dekoracje/losowanie w totalnym bezruchu, bo może to skutkować ogromnymi zakwasami (a raczej DOMS) przez kolejne dni. Ten czas lepiej spędzić na delikatnych spacerach, prysznicu, automasażu i jakiejkolwiek aktywności – grunt to nie pozwolić się mięśniom „zastać”. A nóż wygrasz samochód, ale nie będziesz w stanie podejść po kluczyki i co wtedy?

3. Nie jedz byle czego

Wiem, wiem – zdrowa owsianka czy sałatka z rucolą to ostatnia rzecz na jaką masz ochotę po maratonie. Pewnie wciągnąłbyś kebab, pizzę, hamburgera wielkości umywalki i popił to wiadrem piwa. Nie ma się co dziwić skoro straciłeś tyle tysięcy kalorii. Niestety to co zjesz w pierwszych godzinach po maratonie będzie rzutowało na Twoją szybkość regeneracji w kolejnych dniach. Warto uzupełnić niedobory węglowodanów i białka z naprawdę zdrowych źródeł, a mniej zdrową ucztę pozostawić sobie na następny dzień lub chociażby na wieczór.

To oczywiście moja wskazówka dla tych, którzy chcą profesjonalnie podejść do swojego biegania i regeneracji, ale z ręką na sercu – na kilkadziesiąt ukończonych maratonów – ani razu nie udało mi się tak zdrowo postąpić więc jeśli Tobie się uda to wyrazy szacunku:) Na kolejnej stronie równie ważne dwa ostatnie punkty!

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułW ten weekend startuje 38.PZU Maraton Warszawski!
Następny artykułBerlin Marathon 2016 – Bekele blisko rekordu świata!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.