W ostatnim czasie zauważyłem na wszelkiego rodzaju forach oraz grupach pewną ciekawą aczkolwiek nie do końca rozsądną tendencję. Nowych biegaczy i biegaczek przybywa jak grzybów po deszczu – ogarnięci endorfinami dzielą się więc swoimi treningami z innymi. W sumie nie ma w tym nic złego – zawsze to większa motywacja i poczucie przynależności do wielkiej społeczności biegaczy. To co jednak najbardziej rzuca się w oczy to bardzo duża monotonia, powtarzalność „jednostek” treningowych co skutecznie hamuje przed rozwojem wydolności czyli po prostu formy.

Codzienny rytuał kilometrowy

Wybrałem ostatnio 20 losowych treningowych postów z 3 popularnych grup na fb. Przyjrzałem się ich autorom oraz sposobom w jaki trenują. Okazało się, że w tej losowej grupie aż 12 osób biegało w sposób bardzo monotonny – np. codziennie po 4km, 5 razy w tygodniu 7km, a nawet była dziewczyna, która postawiła sobie za cel przez cały miesiąc biegać codziennie swoją parkową trasę liczącą 3km… Bardzo dużo osób biega niemal codziennie po około 5km – dlaczego akurat tyle? Nie mam pojęcia, może uznają to za minimum, które trzeba wybiegać aby być w formie? Średni pokonany dystans na treningu wyniósł 7,2km, a ilość wykonywanych treningów w tygodniu – 4.

Monotonnie czyli bez perspektyw

W tym momencie pragnę podkreślić, że nie mam nic przeciwko bieganiu dla funu – każdy jest wolny i biega jak chce, ile chce i kiedy chce. Jest jednak druga strona medalu – osoby, które biegają w tak monotonny sposób zadają jednocześnie pytania jak poprawić swoje wyniki, jak przestać zwalniać na zawodach i nabiegać nową życiówkę. Dobrym radom oczywiście nie ma końca, a przecież wystarczy urozmaicić nieco swoje treningi. Nie chodzi o stosowanie nie wiadomo jak skomplikowanych planów – wystarczy dodać jakieś interwały, pobiegać podbiegi, a gdy będzie więcej czasu – pobiegać nieco dłużej aby mięśnie i serce przywykły do długotrwałego wysiłku.

5 x 5 = PB?

Pokonywanie 5km kilka razy w tygodniu z punktu widzenia rozwoje sportowego daje niewiele. Organizm przyzwyczaja się do tego samego bodźca, który z biegiem czasu zaczyna traktować jako coś zupełnie naturalnego wpisanego w standardową gospodarkę energetyczną. Z tej właśnie przyczyny potrzeba zmian – trzeba biegać powoli, a od czasu do czasu solidnie przyspieszyć. Trzeba pobiegać pod górkę, porobić rytmy, a gdy czas pozwoli wyruszyć na biegową wycieczkę za miasto. Tylko tyle i aż tyle by forma nie stała w miejscu. Jeśli zależy Ci na poprawie wyników zrezygnuj z popularnego i jakże „rewolucyjnego” systemu biegania, który nieco przekornie nazwałem 5×5=PB (5km, 5 razy w tygodniu = Personal Best czyli Rekord Życiowy).

Biegaj z przyjemnością, ale jeśli myślisz o życiówkach, to…

O tym jak sobie bieganie urozmaicić nie będę się tutaj specjalnie rozpisywał – wszystko znajdziesz w naszym dziale TRENING. A jeśli lubisz biegać codziennie to samo, sprawia Ci to mnóstwo przyjemności – rób to dalej, najważniejsze abyś czerpał z tego satysfakcję, ale coś za coś – nie oczekuj wtedy efektów. I z tą decyzją już Ciebie zostawiam życząc jednocześnie by Twoja biegowa pasja trwała jak najdłużej – bez względu na to jak i ile biegasz.

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here