6 rzeczy, które nie powinny mieć miejsca na mecie biegu

Organizacja biegu to niełatwa sprawa. Wie o tym każdy kto podjął się takiego wyzwania. Mnóstwo formalności, pozyskiwanie sponsorów, logistyka, wolontariusze, itp. Błędy i organizacyjne wpadki zdarzały się zawsze i zdarzać się będą, ale niektóre z nich wynikają tylko i wyłącznie z bezmyślności i są dowodem na to, że za organizację biegu biorą się często osoby niemające o tym pojęcia. Oto sytuacje, które absolutnie powinny mieć miejsca na mecie biegu, a jednak mają…

 

Nieznajomość zawodników z czołówki

- REKLAMA -

Ten problem jest najczęściej wynikiem braku porozumienia pomiędzy spikerem, organizatorem, a firmą pomiarową. Często sytuacja wygląda tak – mamy np. bieg na dystansie półmaratońskim, spiker zapowiada głośno, że wbiega pierwszy, drugi, trzeci Kenijczyk – wymienia bez większych problemów ich egzotyczne imiona i nazwiska. Następnie wbiega pierwszy Polak z niezłym czasem poniżej 1:10 i wtedy się zaczyna stękanie – na metę wbiega, eeee, zaraz z numerem 12, Marian, yyyy znaczy nie Marcin, eee… no i gdy ten już dawno minął linię mety i odebrał medal – wtedy spiker dopiero dostaje informacje kto to taki. Ja się w tym momencie pytam – czy organizator nie może zrobić listy zawodników legitymujących się najlepszymi czasami i dać jej spikerowi aby ten mógł potem szybko sprawdzić kto to jest? Przecież taka lista to zaledwie kilku, kilkunastu zawodników, których bardzo szybko jest znaleźć po numerach startowych. Nie ma tutaj żadnej filozofii, a jednak problemy bywają spore. Spiker ma zapłacone za wykonaną usługę więc również jego obowiązkiem jest rozeznać się przed biegiem którzy mocni zawodnicy staną na starcie – mocni, czyli niekoniecznie tylko made in Kenia lub Ukraina.

 

Zasłanianie tyłkiem wyświetlacza z czasem

To jest totalna bezmyślność, której nijak nie mogę pojąć. Na mecie w większości biegów znajduje się zegar pokazujący czas jaki upłynął od momentu startu. Dla kogo jest ten zegar? Oczywiście dla organizatora, kibiców, ale najbardziej dla zawodników, którzy często na ostatnich metrach walczą o pobicie życiówki, sugerując się właśnie tym wyświetlaczem. Tymczasem na wielu biegach jest tak – kilku grubych organizatorów/działaczy staje tuż przy mecie i swoimi cielskami zasłaniają zegar. Nieraz widziałem biegaczy, którzy spoglądali na swoje zegarki i na metę próbując bezskutecznie dopatrzeć się czasu. Taka sytuacja jest nieprzyjemna i może często odebrać nadzieje na dobry wynik, który nieraz zależy od sekund.

 

Podniecanie się formą biegaczy zagranicznych 

Różne głosy jakie ostatnio się pojawiają na temat dopingu stosowanego przez kenijskich biegaczy-rezydentów oraz kolegów z Ukrainy powinny nieco ostudzić emocje jakie miotają organizatorami. Zwłaszcza jeśli bieg ma okrojony budżet i nie stać go na badania antydopingowe. Wydzieranie się do mikrofonu, że właśnie na metę wbiega nadludzki biegacz z Kenii, który ma afrykańskie geny, super moc i trzy życia to żenada. Opowiadanie kibicom banialuków o tym jak kolega z Czarnego Lądu wygrał już 20 biegów w tym roku, bijąc 10 razy życiówki to również pitolenie o Szopenie. Za dużo było już zamieszania z dopingiem w polskich biegach by zwycięstwa tych biegaczy traktować tak jednokierunkowo. Powściągliwość w tej kwestii byłaby tylko na korzyść organizatorów i spikera. Niestety mało organizatorów ma jaja i równie mało ma w ogóle świadomość problemu stąd też wielkie radowanie się z obecności różnej maści biegaczy z poza Polski. Zasada powinna być prosta – nie stać Cię na badania antydopingowe, to przynajmniej nie wychwalaj pod niebiosa kogoś kto może być oszustem.

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJuż za 3 dni start I Wronieckiej Dychy
Następny artykułTrasa 16 PKO Poznań Maratonu – jak zwykle ciekawa i jak zwykle wolna
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.