Alkohol – co biegacz powinien o nim wiedzieć?

wpływ na organizm człowieka i na formę biegacza

 

Biegaczu nie pij koncerniaków!

Dla wielu biegaczy nie ma przyjemniejszej rzeczy na świecie niż zimne piwko wypite w upalny dzień po ciężkim treningu. Zgadzamy się z tym w pełni, ale… warto w tym momencie przypomnieć, że piwo piwu nie równe. Wbrew pozorom to jakie piwo wypijemy ma istotny wpływ na to czy do swojego organizmu wprowadzimy tylko alkohol czy również szereg witamin. Ale jak to – witaminy w piwie? Oczywiście, ten złocisty napój zawiera witaminy z grupy B2, B5, B6, B11, witaminę PP, krzem, a nawet błonnik (pochodzący z ziaren jęczmienia).

- REKLAMA -

No dobrze, ale co do tego ma sam rodzaj piwa? A no ma – otóż aby cieszyć się bogactwem pozytywnych dla naszego organizmu witamin i minerałów nie należy sięgać po tzw. piwa koncernowe. Wszelkie rozwodnione lagery typu Warka, Lech czy Tyskie powinniśmy zostawić mniej świadomym konsumentom. Oczywiście reklamy dużych koncernów piwowarskich przekonują nas nieustannie o walorach smakowych swoich produktów, bogatej historii, itd… jednak prawda jest taka, że w procesie produkcyjnym ich piw zanika większość wartościowych mikroelementów. Jakie więc piwo wybrać? Najlepiej aby było to piwo niefiltrowane (z naturalnym osadem drożdżowym i zbożowym) i do tego niepasteryzowane. Kiedyś znalezienie takiego piwa graniczyło z cudem. Obecnie coraz więcej sklepów oferuje tego typu lepsze jakościowo i smaczniejsze piwa. Ostateczny wybór należy oczywiście do konsumenta – my tylko podpowiadamy, co powinien wybrać biegacz, który jest człowiekiem świadomym z definicji, bo przecież zdrowo żyje.

Na końcu mała uwaga – zwłaszcza do Pań. Jeśli lubicie ,,piwa” typu radler to mamy dla Was złą wiadomość – pomimo, że zawierają one przeważnie mniej alkoholu to pod względem kalorycznym niczym nie różnią się od klasycznych piw, a czasem nawet je przewyższają. Dodatkowo zawierają barwniki, konserwanty i sztuczne substancje słodzące – jednym słowem bardziej trują niż smakują. Jeśli jednak piwko o smaku cytrynowym jest Waszym przysmakiem – nie ma problemu – kupujecie dobre niefiltrowane piwo, dodajecie trochę soku ze świeżej cytryny, miód i… gotowe. Wystarczy zamieszać i pełnowartościowy radler domowej roboty jest gotowy. Do tematu piwa wrócimy jeszcze w oddzielnym artykule, bo to temat rzeka – rzeka, do której większość biegaczy bardzo chętnie wchodzi.

Umiar we wszystkim

Większość z nas to biegacze amatorzy, którzy biegają dla własnej satysfakcji i osiągnięcia własnych celów sportowych. Tak jak we wszystkim najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar. Spożywanie codziennie dużych dawek alkoholu ze względów zdrowotnych jest całkowicie niewskazane, podobnie jak picie dużej ilości przed czekającymi nas ważnymi zawodami. Jednak wielkim grzechem nie jest wypicie rozluźniającego piwka przed czekającym nas następnego dnia maratonem, albo wieczorne wypicie dobrego pszenicznego piwa lub kieliszka czerwonego wina. Dlaczego odmawiać sobie raz na jakiś czas drobnej przyjemności? W końcu nie samym bieganiem żyje człowiek, a więc – Wasze zdrowie!

 

Piwo wypite raz na jaki czas nie jest grzechem ciężkim dla biegacza. Redakcja delektuje się pysznym piwem pszenicznym z tradycjami z 1328 roku.
Piwo wypite raz na jaki czas nie jest grzechem ciężkim dla biegacza. Redakcja delektuje się pysznym piwem pszenicznym z tradycjami z 1328 roku.

 

Źródła:
Kołaciński Z., „Alkohol jako zagrożenie dla osób aktywnych ruchowo”, Dozwolone i niedozwolone wspomaganie zdolności wysiłkowych człowieka, pod red. Jegier A., PTMS, 2007,

www.wyhamujwpore.pl

Alcohol Alert, nr: 35, Styczeń 1997, National Institute on Alcohol Abuse and alcoholism, tłum. Magdalena Ślósarska

 

1 KOMENTARZ

Comments are closed.