test butów biegowych altra olympus 2,5
Choć buty wygrałem, postanowiłem być bardzo obiektywny w testach...

Kilka miesięcy temu w konkursie Biegologii wygrałem buty marki Altra. Mogłem wybrać dowolny model, ale jeszcze przed ogłoszeniem wyników wiedziałem co wybiorę jeśli wygram, ale o tym za chwilę… W swoim poście konkursowym obiecałem, że jeśli wygram, to obiektywnie i bez zbędnego słodzenia rozprawię się z wybranym modelem w tekście który napiszę dla Biegologii. Trochę czasu minęło, ale nie chciałem wydawać zbyt pochopnych ocen. Niniejszym oddaję w Wasze ręce recenzję butów Altra Olympus 2.5.

Kiedy trafiłem na konkurs Altra i Biegologii byłem w trakcie poszukiwań butów na najważniejszy dla mnie start w tym sezonie, czyli krynicka setkę – Bieg Siedmiu Dolin. Jako że w 2017 przebiegłem na tej trasie krótszy dystans, czyli 64 km wiedziałem już czego się spodziewać i jakich butów poszukiwać. Inov-8 Terraclaw 250 spisały się tam bardzo dobrze, ale miał już blisko 1000 km przebiegu i przyczepność taką sobie, więc postanowiłem zostawić je sobie do biegania po asfalcie i przydomowych lasach. Poza tym szukałem czegoś z większą amortyzacją zwłaszcza pod śródstopiem i mniejszym dropem (i8 miały 8 mm – sporo jak na mnie, bo z reguły nie przekraczam 6mm), za to podobnie szerokiego w przedniej części buta. Altry spełniały wszystkie z powyższych oczekiwań. Od jakiegoś czasu intrygowała mnie nowa mieszanka gumy Vibram – Megagrip. Wszyscy ją chwała za świetną przyczepność – zwłaszcza na mokrych skałach, na których stary Vibram sobie nie radził. Wybór padł więc na model Olympus 2.5 spełniający wszystkie powyższe oczekiwania.

Unboxing, czyli “odpudełkowanie”

Po wyjęciu z paczki buty okazały się całkiem lekkie biorąc pod uwagę, że to buty maksymalistyczne wyglądające na zdjęciu jak dwa małe czołgi. Waga wskazała 395 gram w rozmiarze 49(!) i są to moje najcięższe buty biegowe, ale dotychczas biegałem właściwie tylko w obuwiu na granicy minimalizmu, więc wszelkie bezpośrednie porównania mijają się z celem.

Buty okazały się bardzo ładne, chociaż na zdjęciach mi się wizualnie nie podobały. Wykonanie na pierwszy rzut oka super – zero zastrzeżeń. No i wisienka na torcie w postaci podeszwy – jej dwukolorowy spód i odbity na nim kształt stopy wygląda rewelacyjnie.

Siatka z której wykonana jest przednia część buta na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo cienka. Jednak przy bliższym oglądzie okazuje się, że jest podwójna i od spodu wzmocniona warstwą czegoś przypominającego gumę.

Jedyne co mi się wydawało dziwne, to oszczędność na gumie, której nie ma na części zewnętrznej podeszwy. (patrz zdjęcie)

buty biegowe w teren podeszwa
Na zamalowanym obszarze producent zaoszczędził na gumie pozostawiając gołą piankę.

Po założeniu nie było zdziwienia, gdy buty okazały się super miękkie i mega wygodne i do tego zadziwiająco elastyczne jak na taką ilość słoniny pod stopą.

Nie mogłem wytrzymać patrząc na moje nowe Altry i wyprowadziłem je na spacer kiedy w lesie zalegała jeszcze gruba warstwa mokrego śniegu, a na częściej uczęszczanych drogach błoto. Zdawałem sobie sprawę, że to nie jest idealna nawierzchnia dla moich nowych butów, z resztą nie do takich zastosowań ich potrzebowałem. Moje przypuszczenia się potwierdziły. Nawet na płaskim zdarzało mi się ślizgać. Za to na bardziej ubitych odcinkach było rewelacyjnie. Zbieg, podbieg… żadnej różnicy w przyczepności. O to chodziło.

test butów biegowych do biegania w terenie

W takich warunkach Olympusy sobie raczej nie radzą…

Szukałem buta chroniącego moje stopy, ale obawiałem się całkowitej utraty kontaktu z podłożem. I tu moje obawy okazały się bezzasadne. Podeszwa fajnie izoluje, ale nie odcina całkowicie stopy od bodźców. Stając na kamienie czy szyszki doznawałem uczucia przypominającego chwytanie czegoś przez grubą zimową rękawicę. Ale dzięki dużej ilości pianki udało mi się wyzbyć bólu, który pojawiał się w mojej stopie przy stawaniu na twarde wystające przedmioty, np. korzenie czy kamienie.

buty do biegania Altra
Testy trwały kilka miesięcy bo chciałem sprawdzić je w różnych warunkach…

Pierwotnie testowałem je w Puszczy Kozienickiej na niemal płaskim terenie. Jako że zacząłem myśleć o pobiegnięciu w nich Biegu Rzeźnika zabrałem je na ponad 35 km wycieczkę biegową po Górach Świętokrzyskich i tu pojawiło się małe ale. Z jednej strony podeszwa naprawdę chroni stopę przed uderzeniami o wystające elementy nawierzchni, ale z drugiej trzeba zachować dużo większą czujność niż biegając w butach, w których pięta jest blisko ziemi. Łatwo tu o skręcenie czy wywrotkę na zbiegu, ale to tylko argument za tym, że but nie zwalnia nas z myślenia oraz dążenia do jak najlepszej techniki podczas biegu i nie warto zbiegać na wariata ciesząc się świetną amortyzacją, bo możemy przypłacić to kontuzją.

Świetnie też sprawdzają się na asfaltowych przelotach – komfort biegu jest wtedy zbliżony do tego, kiedy biegamy w asfaltowym obuwiu.

Pojawił się jeszcze jeden mały problem. Wewnątrz buta na językach znajdowały się naklejki z rozmiarem, w miejscu których na moich stopach pojawiły się niewielkie odparzenia. Na szczęście dość łatwo udało mi się ich pozbyć i nic podobnego więcej się nie przytrafiło.

Suplement, czyli rzeź bieżnika

Długo biłem się z myślami przed Biegiem Rzeźnika, zastanawiając się czy pobiec w Olympusach (bardzo chciałem), czy w starym sprawdzonym błotnym obuwiu. Analizowałem prognozy pogody, które nie wskazywały na to, że bieszczadzkie szlaki i bezdroża popłyną błotem. Skusił mnie przede wszystkim komfort jaki Altry oferowały moim stopom na asfalcie (co o mało którym obuwiu trailowym można powiedzieć), którego na Rzeźniku jest blisko 15 km i ciekawość jak moje stopy będą na tak dużą amortyzację reagować po kilkunastu godzinach.

Nie zawiodłem się. Na asfalcie było idealnie – zero zdziwienia. Błota było tyle co kot napłakał, a na twardej ubitej gliniastej nawierzchni but trzymał świetnie. Na kamieniach i korzeniach stopy miały świetną ochronę. Najgorzej było na zbiegach, gdzie czułem uderzenia palców o czubek buta. Potwierdziła się moja teoria, że szerokiego buta dużo trudniej zasznurować tak by było jednocześnie komfortowo i aby stopa miała dobre trzymanie. Ściągnąłem mocniej sznurowanie, co w końcówce biegu zaowocowało dyskomfortem w prawej stopie – takim, jaki pojawiał się już przy dłuższym biegu. Co bardzo ważne – buty świetnie odprowadzają wodę – po kilkunastu minutach od przebiegnięcia przez głębszą kałużę miałem z powrotem sucho. Po biegu, który w tym roku zajął mi zdecydowanie zbyt dużo czasu stopy wyglądały idealnie – zero pęcherzy, zero otarć. Jedynie wspomniany ból w prawej stopie, po którym kilka dni po biegu nie ma już śladu.

altra olympus 2.5 test podczas biegu
Altry po Biegu Rzeźnika

Podsumowanie, czyli na jakiej ziemi te stopy postawić?

Moja współpraca z Olympusami układa się świetnie. Były drobne problemy z bólem stóp, ale wyeliminowałem je zmianą sznurowania. W przypadku każdego buta na szerokim kopycie pojawia się problem z dopasowaniem buta do stopy, żeby trzymał tam gdzie trzeba oraz nie uciskał tam gdzie nie trzeba.

Na pewno jest to but do zadań specjalnych – szkoda tak dużej amortyzacji do przebieżek po lesie, bieżnika do klepania asfaltu. Gdybym miał zasugerować na jakie biegi go zabrać, to na pewno tam gdzie podłoże jest skaliste i może być ślisko, czyli BUGT. Na biegi o zróżnicowanej nawierzchni, gdzie z reguły nie ma błota, czyli np. do Krynicy lub Lądka też gorąco polecam. Na wyjątkowo suchym w tym roku Rzeźniku sprawdziły się idealnie. Ale tam gdzie z reguły jest mokro i błotniście, czyli właśnie na Rzeźnika, Łemkowynę, czy choćby Chudego Wawrzyńca raczej wybrałbym coś z dużo głębszym bieżnikiem, ze stajni Altry np. model MT King.

Test – Paweł Zając

Komentarze Facebook

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here