Amatorski sposób na nową życiówkę

doping w bieganiu amatorskim jest coraz częstszy w Polsce

Gdy mówimy o dopingu – najczęściej od razu na myśl przychodzą nam zawodowcy – biegacze z tak zwanej najwyższej półki. Sprawa stosowania środków dopingujących jest co jakiś czas nagłaśniana przez media zwłaszcza gdy ktoś z elity da się złapać. Niestety badania antydopingowe są bardzo kosztowne i tylko niektóre biegi decydują się na ich wprowadzenie. Efekty widać często w postaci znacznie mniejszej liczby mocnych zawodników. Tak się dzieje w świecie sportu zawodowego, a co z amatorami? Co z tymi, którzy nie walczą o czołowe pozycje, ale również odczuwają bardzo silne pragnienie progresu? Nie mam dobrych wieści – amatorzy również często sięgają po dodatkowe środki wspomagające.

 

Czym się najlepiej szprycować? Nie wiesz? Zapytaj na forum…

- REKLAMA -

Najczęściej nie są to aż tak zaawansowane farmakologicznie środki, ale jeśli ktoś potrafi dobrze wertować czeluści Internetu to może znaleźć przeróżne dyskusje na temat skuteczności specyfików, które mają za zadanie podnieść wytrzymałość czy odporność na ból. Naczytałem się tego sporo i to co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania – niektóre osoby bez pardonu pytają publicznie co lepiej wziąć na maraton – 3 tabletki Sudafedu czy dwie tabletki Cirrus (obie zawierają pseudoefedrynę, która ma działanie nieco zbliżone do amfetaminy – poprawia wytrzymałość). Kiedyś powszechne było stosowanie syropu Tussipectu, ale z tego co widzę – to już przeżytek.

Drżenie rąk, kołatanie serca i życiówka na mecie

Biegacze (a raczej pseudobiegacze) sięgają teraz po jeszcze mocniejsze środki. Na forach można również poczytać jak delikwenci wymieniają się doświadczeniami na temat stosowania owych środków, jak je łączyć z innymi lekami i co się dzieje gdy do tego wszystkiego dojdzie końska dawka kofeiny. Włos na głowie się jeży jak się to czyta. W pamięci zapadła mi wypowiedź pewnej dziewczyny, która zjadła kilka tabletek Sudafedu przed Półmaratonem Warszawskim po czym popiła to kawą z 5 łyżeczek… Efektem był: bardzo przyspieszony puls, drżenie rąk i suchość w ustach. Choć zrobiła życiówkę – stwierdziła, że czuła się jakoś dziwnie, przesadnie pobudzona i że wieczorem nagle bardzo mocno opadła z sił. Jej konkluzja była taka, że przed kolejnym startem będzie musiała zmniejszyć dawkę…

Efka lepsza od pseudoefki 

Niektórzy idą jeszcze dalej i pytają wprost czy zamiast bawienia się w połykanie tabletek na katar nie można wziąć czegoś co jeszcze mocniej zadziała. W żargonie pseudosportowych ćpunów pojawiają się wypowiedzi o wyższości efedryny nad pseudoefedryną (czyli efki nad pseuodefką). Na jednym z for gość przyznał, że udało mu się kupić efkę od… kolegi syna z gimnazjum dzięki czemu pobiegł w zeszłorocznym Biegnij Warszawo jak na skrzydłach… Po ten środek niestety sięgają coraz częściej młodzi ludzie szukających wrażeń, a że efedryna ma działanie zbliżone do amfetaminy, to staje się pokusą dla wielu znudzonych życiem ludzi…

Mało tego – nawet znany z przeciwbólowych tabletek – ibuprofen znajduje się w kręgu zainteresowań biegaczy i z tego co czytałem – również sporo osób z niego korzysta. A jak to się może skończyć? Choćby tak jak w przypadku amerykańskiej ultra maratonki Stephanie Ehret, która po zwycięstwie w biegu 24h otarła się o śmierć (wcześniej zażyła 12 tabletek ibuprofenu…)

Kofeina też kopie

Pewien biegacz z kolei przyznał otwarcie, że złamał barierę 40min na 10km tylko dlatego, że przyjął bardzo dużą ilość kofeiny w tabletkach. Wcześniej biegał 42-43 minuty i nie mógł się poprawić. I choć kofeina nie figuruje na liście WADA jako środek zabroniony (ale jest objęta monitoringiem WADA) to wszyscy dobrze wiedzą, że jej duże stężenie ma już konkretną wpływ na wydolność.