Amatorzy biegają coraz lepiej i coraz mądrzej

dzisiejsi amatorzy biegania trenują lepiej niż kiedyś

Niektórzy z nas narzekają, że polskie bieganie kuleje. Wyniki elity są coraz słabsze, brakuje zawodników regularnie biegających chociażby na poziomie 2:10-2:11 maraton, a Pań biegających poniżej 2:30 zaledwie kilka. Nie odnosimy prawie żadnych sukcesów w imprezach rangi mistrzowskiej i coraz trudniej dostrzec aby się coś ruszyło… To jednak problemy w sporcie zawodowym.

Zupełnie inaczej sprawa ma się wśród amatorów – tutaj od kilku lat obserwuję niezwykle pozytywne zjawisko. Amatorzy z roku na rok biegają coraz lepiej – oczywiście przybywa nowicjuszy, którzy o bieganiu nie wiedzą prawie nic, ale ci, którzy już jakiś czas biegają – robią to coraz lepiej. Jest coraz większa świadomość, ludzie trenują częściej z głową niż spontanicznie, wiele osób ma określone cele, pod które trenuje i to całe amatorskie bieganie staje się po prostu coraz bardziej profesjonalne.

Niektórzy uważają to za przejaw lansu, inni śmieją się z takiego zachowania uważając, że jest to tylko śmieszna próba naśladowania zawodowców. Nic bardziej mylnego – lansowanie się i popisywanie przed znajomymi to jedno, a mądry i zaplanowany trening to drugie. Obecnie obserwuję coraz więcej biegaczy, którzy już nie tylko biegają, ale przede wszystkim trenują. Wielu z nich stosuje zróżnicowane środki treningowe, dba o właściwą regenerację, prawidłowe odżywianie i efekty widać. Z roku na rok przybywa biegaczy i biegaczek, którzy pokonują maratońską barierę 3 godzin i nie wynika to tylko ze zwiększającej się ogólnej liczby biegaczy, ale właśnie z owego podejścia.

Kilkunastu moich znajomych, którzy jeszcze kilka lat temu biegali maraton powyżej 3:30, a nawet powyżej 4h – dziś uzyskuje wyniki nawet w granicach 2:40-2:50. Dla wielu to tylko bezsensowna pogoń za wynikami i niepotrzebne spinanie się, ale nie zapominajmy, że biegacze mają różne priorytety – dla niektórych wyznaczanie sobie coraz bardziej ambitnych celów wynikowych to nieustanna motywacja do parcia do przodu. Zresztą taką tendencję można już zauważyć nawet u biegaczy wolniejszych – ci, którzy teraz biegają 10 km powyżej 1 godziny czy półmaraton powyżej dwóch – chcą być lepsi, chcą trenować mądrzej i często sięgają po fachową pomoc literatury, artykułów w sieci czy też korzystają z profesjonalnej pomocy trenerskiej. Nie ma w tym nic śmiesznego, dopóki celem takiego działania jest rzeczywiście – poprawa wyników, a nie – chęć zabłyśnięcia posiadaniem trenera czy wiedzą biegową przy kuflu piwa.

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł10 rzeczy, których nie wolno robić na Maratonie Nowojorskim!
Następny artykułMiss Polski Biegaczek 2015 Biegologia.pl
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.