Antyporadnik biegacza

biegacz
Pobiegałeś już tydzień? Czas zapisać się na najbliższy maraton aby wykorzystać zdobyte doświadczenie!

 

Pierwszy start w zawodach

Jeśli biegasz już tydzień to znaczy, że czas poważnie pomyśleć o maratonie. Nie bierz pod uwagę krótszych dystansów – to dobre dla dzieci, osób starszych lub totalnych mięczaków. Ty masz już 7 dni biegania za sobą, czas więc przekuć te doświadczenie na sukces. Wybierz jak najszybszy termin swojego debiutu i zapisz się czym prędzej. Idealny będzie Maraton Karkokonski, Bieszczadzki, albo jeszcze lepiej jakiś w Alpach, gdzie od razu będziesz mógł pokazać na co Cię stać. Pamiętaj – płaskie trasy są dla leszczy.

Gdy już staniesz na linii startu bądź świadomy swojej mocy i doświadczenia. Ustaw się gdzieś z przodu, najlepiej w pierwszej linii z elitą – inaczej będziesz mieć małe szanse na dobrą fotkę. Gdy tylko usłyszysz sygnał startera – zacznij pędzić ile sił w nogach. Nawet jeśli zakładasz średnie tempo 6min/km – pierwsze kilka kilometrów pobiegnij nawet poniżej 4min/km. Dzięki temu zyskasz dobrą pozycję. Potem sobie zwolnisz i będzie ok. Po drodze będziesz widzieć różne punkty odżywcze – nie korzystaj z nich tak długo jak tylko się da. Nie jesteś przecież jakimś cieciem żeby jeść i pić na zawodach. Jeśli jednak się skusisz na wodę i banana – skórkę oraz kubek rzuć komuś pod nogi. To jest staropolski zwyczaj maratończyków, a wolontariusze są po to żeby sprzątać – nie zawiedź ich i nie odbieraj im pracy na trasie.

Postaraj się po drodze pobić życiówki za 5km, 10km i połówkę. Potem możesz co prawda nieco osłabnąć z sił, zwłaszcza po 30km, ale nie martw się tym. 6 czy nawet 7h limit to sporo czasu, więc do mety jakoś doczłapiesz.

Zagaduj w trakcie innych zawodników – z pewnością każdy ma ochotę na rozmowę lub ewentualnie wysłuchanie Twojej historii. Jeśli jesteś mężczyzną komentuj głośno wdzięki kobiet, łap za pośladki i opowiadaj im jak lekko Ci się biegnie. Nie przyznawaj się, że to Twój debiut – powiedz, że masz na koncie ponad 20 maratonów.

Bez względu na to czy do mety dobiegniesz w zakładanym czasie 4h czy zajmie Ci to nawet 5h czy 6h – wbiegając lub wchodząc na metę, machaj do wszystkich triumfalnie i ciesz się, że ukończyłeś. Możesz tuż przed końcem wykonać jeszcze tzw. samolocik żeby pokazać innym jak mało zmęczony jesteś.

Tuż po przekroczeniu mety odbierz medal i usiądź na kilkanaście minut. Następnie wstań i postaraj się znaleźć kogoś komu mógłbyś udzielić wywiadu. Jeśli nikogo takiego już nie będzie, weź smartfona włącz dyktafon i opowiedz samemu sobie jak Ci się biegło. Zrób selfie, wypij kilka piw i idź na losowanie nagród.

Aha – nie zapomnij zjeść grochówki lub kiełbasy, którą organizator zapewnił uczestnikom. Nawet jeśli nie masz na to ochoty – zjedz, bo za darmo. Najwyżej gdzieś to później zwrócisz pod krzakiem.

Co do zawodów – jeszcze jedna mała uwaga. Biegaj we wszystkich możliwych jakie są organizowane w Twojej okolicy – bez względu czy jest to 5 czy 50km, asfalt czy przełaj – startuj, bo skoro takie biegi są organizowane, to po to aby brać w nich udział bez względu na wszystko. Pamiętaj jednak aby cały czas bić kolejne życiówki na treningach!

 

1
2
3
4
5
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWings for Life 2015
Następny artykułNewline Visio Winter Tights – ocieplane leginsy na zimę
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.