Chcesz zacząć biegać? Nie wiesz jak się za to zabrać? Idealnie! Mamy dla Ciebie unikalny antyporadnik biegacza, który krok po kroku wprowadzi Cię w świat biegania. Czytaj uważnie i zwracaj uwagę na szczegóły. Tylko wtedy staniesz się prawdziwym mistrzem! Powodzenia.

1. Jak zacząć biegać?

Nic prostszego – zakładasz jakiekolwiek buty i wychodzisz z domu. Hola, hola – nie tak prędko. Najpierw posiłek. Zjedz coś co da Tobie odpowiednią ilość energii – idealny będzie talerz zupy mlecznej, żurek lub makrela wędzona z majonezem. Po takim zastrzyku energii możesz ruszać w trasę. Pewnie czasem słyszałeś, że zanim zacznie się treningi biegowe warto zrobić badania. Nie zwracaj uwagi na takie herezje, co Ty schorowany emeryt jesteś?

Jeśli więc porządnie się już najadłeś, ubierz się ciepło, bez względu na porę roku i od razu ruszaj, póki masz pełny żołądek. Aha – koniecznie zabierz ze sobą 1,5l butelkę izotonika lub lepiej coli z Biedronki. Zabezpieczy Cię to w przypadku nagłego ataku pragnienia, gdy będziesz w trasie, a do domu zostanie Ci jeszcze kilometr! Gdy tylko wyjdziesz z domu zacznij gnać ile tylko sił w nogach. Najważniejsze jest pierwsze kilkaset metrów – wtedy właśnie ukazane są Twoje możliwości. Pędź przed siebie i nie przejmuj się jeśli nagle zabraknie Ci tchu, najwyżej przejdziesz do marszu, ale już po chwili takiego odpoczynku, znowu będziesz mógł poderwać się do sprintu. Cały czas pilnuj swojej 1,5l butelki i co 200m popijaj. Jeśli będziesz przegrzany, nie przejmuj się. Ciepła polarowa bluza oraz dwie kurtki chronią Cię od przewiania. Co z tego, że jest 10 stopni w plusie? Biegaczowi ma być zawsze cieplutko!

2. Biegowe wskazówki

Biegnij z słuchawkami na uszach i słuchaj muzyki – nie chcesz chyba wsłuchiwać się w dźwięki rozdartego ptactwa i głupich, szumiących drzew? MP3 uchroni Cię od tej przykrej kakofonii.

Co jakiś czas patrz na zegarek. Nawet jeśli jest to stary zegarek tarczowy po dziadku, który nie działa. Patrząc na niego wyglądasz bardziej profesjonalnie – rób przy tym miny, które sugerują odbiorcy, że mógłbyś pobiec lepiej.

Czasami możesz na trasie spotkać kogoś kto również biegnie i mijając Cię podnosi rękę. Uważaj wtedy, bo najprawdopodobniej ma jakieś złe zamiary wobec Ciebie. Najlepiej nie odpowiadaj na takie zaczepki, ale jeśli sytuacja się powtórzy – zgłoś to na policję!

Jeśli na trasie zobaczysz kogoś znajomego kto idzie lub biegnie, wyprzedź go z bardzo dużą prędkością i biegnij tak szybko i tak długo jak tyko będziesz w zasięgu jego wzroku. Gdy tylko będziesz mieć pewność, że już Cię nie widzi – skręć gdzieś w bok i odpocznij. W skrajnym przypadku będziesz musiał nawet zwymiotować z wysiłku, ale nie martw się – przynajmniej znajomy widział jaką jesteś błyskawicą.

Jeśli na trasie Twojego biegu pojawią się nagle światła i będziesz zmuszony się zatrzymać, zrób to, ale pamiętaj o tuptaniu w miejscu! W przeciwnym razie może się zdarzyć, że spotkasz znajomych, którzy widząc Cię stojącego w dresie, pomyślą, że ubierasz się jak wieśniak. Nie chcesz tego prawda? Dlatego tuptaj w miejscu, nawet gdyby to miało trwać 10 minut!

Gdy już będziesz opadać z sił – zacznij wracać do domu. Jeśli masz siłę to biegnij, jeśli nie to idź. Najważniejsze abyś ostatnie 100 m przebiegł sprintem aby sąsiedzi zobaczyli jaki jesteś dobry.

3. Po treningu  

Przebiegłeś swoje pierwsze 3km w życiu. Brawo! Należy Ci się więc nagroda. Zresztą po każdym treningu się należy. Jeśli po drodze wypiłeś swoją butelkę coli, to pewnie chce Ci się pić. Widzisz szklankę z wodą mineralną? Nie ruszaj jej! Nie jesteś przecież zwierzakiem żeby pić wodę! Napij się jakiegoś alkoholu – idealnie wejdzie piwko, jedno lub dwa, byle szybko zaspokoić pragnienie. Jednak nawodnienie to nie wszystko. Musisz też coś zjeść. Najlepszy będzie w tym przypadku kebab, mega kubełek z KFC lub zestaw z maka. Pewnie słyszałeś o biegaczach, którzy po treningu odpoczywają. Nie bądź mięczakiem i pokaż innym, że nie potrzebujesz żadnej regeneracji. Od razu zacznij więc sprzątać lub idź na kilkugodzinne zakupy do marketu.

Aha, tuż po bieganiu nie zapomnij się zważyć i sprawdzić czy schudłeś. Jeśli waga nie drgnęła, nie biegaj więcej – szkoda Twojego czasu.

4. Kolejne treningi  

Ok. Jak to mówią – pierwsze koty za płoty, wykonałeś pierwsze zalecenia spisane przez antyporadnik biegacza, a to już sukces. Przebiegłeś już 3km, czas więc na bardziej profesjonalne podejście do biegania. W końcu – od 24h jesteś biegaczem, a to zobowiązuje! Podstawowa sprawa – zakup sobie skarpetki kompresyjne! Nawet jeśli nie wierzysz w ich działanie – co z tego? Przynajmniej znajomi będą wiedzieć, że Cię na nie stać. Będziesz wyglądać profesjonalnie. Do tego obowiązkowo – wypasiony pulsometr, kompatybilny z endomondo. To bardzo ważne; w przeciwnym razie – mało kto dowie się, że biegasz. Dzięki endomondo, łatwiej będzie Ci też monitorować swoje kolejne rekordy na treningach, a wszyscy znajomi będą pewni, że biegasz i będą Cię podziwiać!

UWAGA – jeśli wychodząc na trening, Twój pulsometr nie będzie mógł złapać satelitów – zrezygnuj z treningu. Nieudokumentowane bieganie to trochę tak jak byś powiedział kolegom, że przespałeś się ze Scarlett Johannson – nikt Ci nie uwierzy.

5. Jak często biegać i kiedy przerwać bieganie?

Pamiętaj – teraz jesteś biegaczem i nie możesz sobie pozwolić na prywatność. Pokaż znajomym siebie – przed, w trakcie i po treningu. Pochwal się nawet nową lycrą!

Głupie pytanie! Oczywiście, że codziennie. Widziałeś przecież setki razy motywatory w sieci, które mówią, że dzień bez treningu to dzień stracony. No właśnie – biegaj codziennie, bez względu na pogodę i samopoczucie. Nie rób przerw, bo cały Twój trening trafi szlag.

Jeśli myślisz poważnie o bieganiu – nie przerywaj nigdy. Nawet jeśli w trakcie czujesz, że coś Cię boli, jest Ci niedobrze i masz mroki przed oczami. Wytrzymaj i biegnij dalej. Lepiej dobiec do domu słaniając się na nogach lub czołgając niż przerwać trening i wyjść przed znajomymi na frajera.

6. Twoje nowe zwyczaje

Od teraz jesteś biegaczem, a nie człowiekiem, więc sporo swoich nawyków musisz zmienić. Przede wszystkim koniec z prywatnością! Na to sobie mogą pozwolić zwykłe szaraki, ale nie Ty. Od dziś musisz pokazywać znajomym co jesz, co pijesz, kiedy i gdzie biegasz oraz jakie ciuchy biegowe kupiłeś. Niezbędne będzie konto na facebooku i twitterze. Co do jedzenia – bądź ostrożny. Znajomi nie mogą się dowiedzieć, ze jesz takie rzeczy jak ziemniaki, mielone czy chleb. Chcesz to jedz takie rzeczy, ale w ukryciu. Jeśli jesteś biegaczem – musisz pokazać, że jesz zdrowo. Czym prędzej udaj się wiec do sklepu ze zdrową żywnością i zakup podstawowy arsenał nowoczesnego biegacza – jagody goji, nasiona chia, stewię oraz amarantus. Od czasu do czasu przyda się też wyjście ze znajomymi na sushi – nawet jeśli tego nienawidzisz, postaraj się zmusić. Co jakiś czas możesz wychodzić do ubikacji i sukcesywnie zwracać to co  zjadłeś. Jeśli Cię jednak na to wszystko nie stać, weź mały kredyt. W przeciwnym razie wyjdziesz na lamusa jedzącego jak reszta.

Najważniejsza jest jednak inna rzecz. Nawet jeśli biegasz dopiero kilkanaście dni, zachowuj się tak jak byś biegał już co najmniej 10 lat. Cały czas akcentuj, że bieganie to Twoje życie, bądź nieustanie zdziwiony tym, że można w ogóle nie biegać.

7. Bądź nowoczesnym biegaczem

Rób sobie selfie przed, w trakcie i po bieganiu w ilościach hurtowych i wrzucaj gdzie popadnie. Nawet jeśli wiszą Ci z nosa smarki a z uszu leje się krew – pokaż to innym. Wszyscy są ciekawi jak Twoja twarz wygląda w dwustu nowych perspektywach.

Jeśli nie chcesz wyjść na dinozaura nie używaj polskich zwrotów określających Twój sportowy styl życia. Jeśli wychodzisz biegać – napisz na fejsie ruuning. Nie muszę chyba przypominać abyś dodał do tego selfie w stroju biegowym – inaczej nikt Ci nie uwierzy, że idziesz running. Nie mów o sobie, że jesteś szczupły czy szczupła – powiedz, że jesteś fit. Tak brzmi lepiej. Jeśli cieszysz się z dobrze wykonanego treningu, nie pisz do znajomych, że dobrze Ci poszło – to takie polskie i prymitywne. Napisz good job albo well done. I najważniejsza sprawa – pod żadnym pozorem nie mów, że się rozciągasz. Rozciągać to można prześcieradło po praniu – Ty robisz stretching.

8. Po tygodniu

Jesteś już starym wyjadaczem. Przebiegłeś ponad 20km w swoim życiu! Nie bądź więc egoistą i podziel się wiedzą oraz doświadczeniem z innymi. Doradzaj mniej doświadczonym zawodnikom na forach, rozpisuj plany treningowe i diagnozuj kontuzje. Być może Twoja biegowa historia stanie się inspiracją do biegania dla kogoś kto jeszcze nie zaczął.

9. Antyporadnik biegacza radzi: Namawiaj innych do biegania

Pobiegałeś już tydzień? Czas zapisać się na najbliższy maraton aby wykorzystać zdobyte doświadczenie!

Skoro biegasz już tydzień to znaczy, że wiesz jakie to dobre. Namów wiec także innych do biegania,  nawet jeśli nigdy tego nie robili. Namawiaj rodzinę, otyłych sąsiadów, znajomych, kolegów z pracy – wszystkich! Przecież skoro Ty biegasz, to biegać powinien każdy, prawda? Jeśli ktoś nie będzie wyrażał chęci – przestań utrzymywać z nim kontakt, poniż go, wyśmiej i obraź się. Znajdź sobie nowych biegowych przyjaciół, którzy Cię zrozumieją. Wpajaj swojemu dziecku bieganie od małego. Nawet jeśli od kilku lat interesuje się siatkówką – zmień to. Tylko bieganie jest sportem i czas aby każdy to zrozumiał.

10. Pierwszy start w zawodach

Jeśli biegasz już tydzień to znaczy, że czas poważnie pomyśleć o maratonie. Nie bierz pod uwagę krótszych dystansów – to dobre dla dzieci, osób starszych lub totalnych mięczaków. Ty masz już 7 dni biegania za sobą, czas więc przekuć te doświadczenie na sukces. Wybierz jak najszybszy termin swojego debiutu i zapisz się czym prędzej. Idealny będzie Maraton Karkokonski, Bieszczadzki, albo jeszcze lepiej jakiś w Alpach, gdzie od razu będziesz mógł pokazać na co Cię stać. Pamiętaj – płaskie trasy są dla leszczy.

Gdy już staniesz na linii startu bądź świadomy swojej mocy i doświadczenia. Ustaw się gdzieś z przodu, najlepiej w pierwszej linii z elitą – inaczej będziesz mieć małe szanse na dobrą fotkę. Gdy tylko usłyszysz sygnał startera – zacznij pędzić ile sił w nogach. Nawet jeśli zakładasz średnie tempo 6min/km – pierwsze kilka kilometrów pobiegnij nawet poniżej 4min/km. Dzięki temu zyskasz dobrą pozycję. Potem sobie zwolnisz i będzie ok. Po drodze będziesz widzieć różne punkty odżywcze – nie korzystaj z nich tak długo jak tylko się da. Nie jesteś przecież jakimś cieciem żeby jeść i pić na zawodach. Jeśli jednak się skusisz na wodę i banana – skórkę oraz kubek rzuć komuś pod nogi. To jest staropolski zwyczaj maratończyków, a wolontariusze są po to żeby sprzątać – nie zawiedź ich i nie odbieraj im pracy na trasie.

Postaraj się po drodze pobić życiówki za 5km, 10km i połówkę. Potem możesz co prawda nieco osłabnąć z sił, zwłaszcza po 30km, ale nie martw się tym. 6 czy nawet 7 godzinny limit to sporo czasu, więc do mety jakoś doczłapiesz.

11. Twój start w biegu – wskazówki

Jeśli chcesz być trendy – koniecznie zainteresuj się także triathlonem. Będziesz lepiej potrzegany!

Zagaduj w trakcie innych zawodników – z pewnością każdy ma ochotę na rozmowę lub ewentualnie wysłuchanie Twojej historii. Jeśli jesteś mężczyzną komentuj głośno wdzięki kobiet, łap za pośladki i opowiadaj im jak lekko Ci się biegnie. Nie przyznawaj się, że to Twój debiut – powiedz, że masz na koncie ponad 20 maratonów.

Bez względu na to czy do mety dobiegniesz w zakładanym czasie 4h czy zajmie Ci to nawet 5h czy 6h – wbiegając lub wchodząc na metę, machaj do wszystkich triumfalnie i ciesz się, że ukończyłeś. Możesz tuż przed końcem wykonać jeszcze tzw. samolocik żeby pokazać innym jak mało zmęczony jesteś.

Tuż po przekroczeniu mety odbierz medal i usiądź na kilkanaście minut. Następnie wstań i postaraj się znaleźć kogoś komu mógłbyś udzielić wywiadu. Jeśli nikogo takiego już nie będzie, weź smartfona włącz dyktafon i opowiedz samemu sobie jak Ci się biegło. Zrób selfie, wypij kilka piw i idź na losowanie nagród.

Aha – nie zapomnij zjeść grochówki lub kiełbasy, którą organizator zapewnił uczestnikom. Nawet jeśli nie masz na to ochoty – zjedz, bo za darmo. Najwyżej gdzieś to później zwrócisz pod krzakiem.

Co do zawodów – jeszcze jedna mała uwaga. Biegaj we wszystkich możliwych jakie są organizowane w Twojej okolicy – bez względu czy jest to 5 czy 50km, asfalt czy przełaj – startuj, bo skoro takie biegi są organizowane, to po to aby brać w nich udział bez względu na wszystko. Pamiętaj jednak aby cały czas bić kolejne życiówki na treningach!

12. Kontuzja

Większość kontuzji możesz spokojnie zlekceważyć. Jeśli w trakcie biegu czujesz nagły ból i chciałbyś się zatrzymać – nie rób tego! Zwłaszcza jeśli masz włączone endomondo! Zaciśnij zęby i biegnij – pokażesz dzięki temu swój charakter i konsekwencję w dążeniu do celu. Jeśli jednak okazało się, że ten bieg całkowicie wykluczył Cię z kolejnych treningów – nie przejmuj się i nie załamuj, tylko czym prędzej włącz komputer i zapytaj ludzi na forum co to może być. Tam aż roi się od specjalistów. W żadnym jednak wypadku nie idź do ortopedy. Szkoda czasu i pieniędzy.

13. Nie tylko bieganie

Zacząłeś biegać i co? Myślisz, że jesteś trendy. Otóż nie! Bieganie to nie wszystko. Bieganie to tylko wstęp. Jeśli nie chcesz wyjść na leśnego dziadka musisz czym prędzej zainteresować się triathlonem. Nawet jeśli nie umiesz pływać, a Twój rower to 30 letnie Wigry – nie martw się. Zrobisz 1/50 Ironmena i będziesz człowiekiem z żelaza. Potem wystarczy tylko, że zaczniesz morsować i możesz zacząć podbijać świat!

Uwaga: Jeśli chcesz biegać w zdrowiu i cieszyć się rosnącą formą – wzoruj się lepiej na innych tekstach Biegologii, a antyporadnik biegacza zostaw sobie na poprawę humoru ;)

 

Komentarze Facebook