Batony i żele energetyczne Mule Bar – test na przekór stereotypom

Mule Bar reklamują się jako naturalne i smaczne żele oraz batony energetyczne. Na początku to hasło wydawało mi się nieco dziwne – zwłaszcza w odniesieniu do tego typu produktów. Ogarnięty dużą dozą nieufności postanowiłem przyjrzeć się bliżej tym co oferuje ta brytyjska firma. 

Do naszej redakcji trafiła paczka z pakietem przeróżnych żeli i batonów energetycznych. Co to ma wspólnego z naturą? – pomyślałem. Nie dość, że zjem napakowany chemią produkt to jeszcze wyrzucę do śmieci opakowanie, które nie wiadomo ile będzie się w ziemi rozkładać.

I wtedy okazało się, że padłem ofiarą własnego stereotypowego myślenia. Pierwsze informacje, które przeczytałem na temat produktów Mule Bar zmieniły całkowicie mój sposób myślenia na temat suplementacji – naturalne składniki, biodegradowalne opakowanie, do tego doskonały smak. No dobra – brzmi to świetnie, ale jak jest naprawdę?

 

Mocną stroną produktów Mule Bar jest biodegradowalność ich opakowań – biegaczom, którym zależy na dobru środowiska powinno się to spodobać. fot. Biegologia.pl

 

Pierwsze co mnie interesuje w tego typu produktach to skład, który często powoduje u mnie odruch wymiotny ze względu na ilość konserwantów, substancji słodzących i zagęstników. Postanowiłem wziąć więc pierwszy lepszy produkt Mule Bar i rzucić okiem co w sobie zawierają. Zamieszałem w kartoniku i w moje dłonie trafił baton energetyczny (56g) o dość intrygującej nazwie Mango Tango.

Patrzę na skład:

  • syrop ryżowy
  • mango
  • owies,
  • orzechy nerkowca
  • chrupki ryżowe
  • białko serwatki
  • mąka sojowa
  • amarantus
  • olej roślinny

Zaraz, zaraz – a gdzie konserwanty, barwniki i inne świństwa? Choć nie byłem akurat przed ani też bezpośrednio po treningu – zjadłem go i smakował mi bardzo:)

Przeglądam inne batony i żele – w składzie również brak sztucznych substancji.

Te informacje bardzo mnie podbudowały – wybrałem naprawdę fajny produkt do testów, ale przecież w mojej naturze leży krytyka, a nie pochwały, zatem postanowiłem znaleźć defekt Mule Bar w działaniu. Skoro są takie dobre i naturalne, to  może chociaż ich działanie jest słabsze?

 

Smak nie jest najważniejszą kwestią żeli energetycznych, jednak w tym przypadku nie mam żadnych zastrzeżeń
Smak nie jest najważniejszą kwestią żeli energetycznych, jednak w tym przypadku nie mam żadnych zastrzeżeń – są po prostu smaczne. fot. Biegologia.pl

 

Pierwsza konfrontacja z produktami Mule Bar nastąpiła w Elblągu. Przebywając w tym pięknym mieście postanowiłem wziąć udział w jednym z najtrudniejszych półmaratonów w Polsce – w V Elbląskim Półmaratonie Bażanta.

Zazwyczaj bezpośrednio przed zawodami wypijam około 100ml bardzo mocnej kawy, dlatego tym razem postanowiłem spróbować czegoś ze stajni Mule Bar, co zawiera kofeinę. Ponieważ uwielbiam smak kawy mój wybór padł na Mule Bar Cafe Cortado – żel o smaku kawowym (i to prawdziwie kawowym – konkretnym i gęstym), z imponującą ilością kofeiny – 100mg w porcji to prawdziwa petarda!

Skład:

  • syrop z ryżu brązowego
  • syrop słodowy jęczmienny
  • syrop z Agawy
  • naturalna kawa Cortado
  • naturalny ekstrakt z guarany
  • sól himalajska

 

Znowu naturalnie, ale czy skutecznie?

 

Mój faworyt - Mule Bar Cafe Cortado. 100mg kofeiny w jednej saszetce to jest to czego potrzebuję na zawody:) fot. Biegologia.pl
Mój faworyt – Mule Bar Cafe Cortado. 100mg kofeiny w jednej saszetce to jest coś czego potrzebuję na zawodach:) fot. Biegologia.pl

 

Ten trudny bieg ukończyłem na niezłym 7 miejscu w OPEN, w dodatku zajmując 3 miejsce w kat. M30 z czasem 1:28:09. Może to nie jest jakiś spektakularny sukces, ale na tak trudnej crossowej trasie – wyjątkowo dobrze się czułem jeśli chodzi o wydolność i pobudzenie organizmu. Pół takiego żelu przyjąłem też na 17km i muszę przyznać, że pozwolił mi on odżyć gdy czułem, że już umieram. To jednak mogą być tylko moje subiektywne odczucia i ekscytacja faktem, że wreszcie przyjmuję żele, które nie tylko mają wysoką zawartość kofeiny, ale są po prostu smaczne. Tak – Mule Bar Cafe Cortado to zdecydowanie mój faworyt.

O produktach firmy Mule Bar można by pisać i pisać, ale gdy ktoś jest przywiązany do innych firm to łatwo nie zrezygnuje. Ja ze swojej strony zachęcam do przełamania swoich wątpliwości i spróbowania ich produktów, które w moim odczuciu świetnie smakują, dobrze działają i nie wyrządzają szkody środowisku. I nie piszę tego ze względu na dobre imię Ich firmy – gdyby te produkty nie spełniały oczekiwań naszej redakcji – nie miałyby szans na promocję na naszym portalu.

Gdybym miał znaleźć dwa minusy produktów Mule Bar to były by to niewątpliwie:

  • wysoka cena – ok. 10zł za saszetkę (jednak nie oszukujmy się – jakość musi kosztować)
  • dołączony do produktów Endurance Race Guide, w którym wytyczne jeśli chodzi o przyjmowanie batonów i żeli są nieco absurdalne

 

 

Gdybyśmy więc powyższy schemat odnieśli do zawodnika, który maraton pokonuje w 4h – musiałby on w dniu zawodów przyjąć od 7 do 11 różnych batonów i żeli (z czego w trakcie biegu od 4 do 8). Pomimo naturalności – taka ilość mogłaby być zbyt obciążająca dla żołądka. Na szczęście jest to tylko sugestia producenta i każdy może się do niej odnieść na swój sposób.

Reasumując: zdecydowanie warto sięgnąć po produkty Mule Bar, które choć nie istnieją jeszcze na rynku tak wszechobecnie jak inne konkurencyjne żele, to moim nieskromnym zdaniem są zdecydowanym liderem jeśli chodzi o jakość i działanie.

Więcej informacji znajdziecie tutaj

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDeena Kastor – półmaraton w 1:09:36 w wieku 41 lat!
Następny artykułOstatnie dni przed maratonem? No stress!
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.