Biegacz – człowiek szczęśliwy nawet z porażek

happy runner

Dobry czas w biegu – to pojęcie tak ogólne, że praktycznie niemożliwe do zdefiniowania. Dla jednego 3:55 w maratonie to już wyższa szkoła jazdy, dla innego maraton w 2:40 to amatorskie człapanie. Punkt widzenia, zależy oczywiście od punktu… biegania. Nie o to jednak chodzi. Najważniejsza w tym wszystkim jest umiejętność obiektywnego spojrzenia na siebie i odpowiedzenie sobie na pytanie – czy moje wyniki to wszystko na co mnie stać?

Nie chcę pisać obszernych wywodów na temat tego kto jest gotowy na maraton, a kto nie. Kto powinien sobie odpuścić, a kto przebiec jedynie połówkę. To temat zbyt ogólny, dlatego chciałbym poruszyć pewną istotną kwestię, która często jest pomijana przez początkujących amatorów.

 

- REKLAMA -

10km w 1h15min – super czas!

Aby zobrazować dokładnie o co mi chodzi, posłużę się przykładem (jednym z wielu). Dziewczyna pisze do naszej redakcji maila z prośbą o pomoc w treningu do półmaratonu, ponieważ chciałaby zadebiutować w kwietniowym Półmaratonie Poznańskim. Jednocześnie informuje nas, że do tej pory najdłuższy dystans jaki przebyła to 10km w 1:15. Oczywiście do tego standardowe pytanie, czy jest to dobry czas czy raczej kiepski. No i tutaj stajemy przed niemałym dylematem, co też takiej delikwentce odpisać. Jeśli ma sporą nadwagę lub jest schorowana, to jest oczywiście wynik, który można uznać za niezły. Jeśli jednak pytanie pada z ust szczupłej dziewczyny przed 30, to nie oszukujmy się – jest to wynik bardzo słaby, zwłaszcza gdy pisze, że to po roku biegania, że zawsze była szczupła, itd. Oczywiście nie każdy musi posiadać predyspozycje do szybkiego biegania, ale na litość boską – miejmy odrobinę samokrytyki i nie obrażajmy się gdy nasze wyniki są uznawane za słabe. Gdy odpisaliśmy jej, że zanim przebiegnie pierwszy półmaraton, lepiej aby skupiła się na poprawie wyniku z tych 10km – oczywiście obraziła się i stwierdziła, że nie szanujemy jej dokonań.

Kilka dni później, ta sama dziewczyna zadała to samo pytanie na jednej z fejsbukowych grup biegowych. Pochwałom pod jej postem nie było końca, a teksty typu – „super czas”, „dasz radę półmaraton bez problemu”, „uwierz w siebie, jesteś mocna”, itd… przyprawiały wręcz o mdłości. Dziesiątki fachowców, którzy utwierdzili dziewczynę w przekonaniu, że 10km w 1:15 to bardzo przyzwoity wynik.

Nie na tym polega motywacja ani walka z własnymi słabościami. Umiejętność obiektywnego spojrzenia na własne osiągnięcia to niezwykle cenna rzecz. Czasami stwierdzenie – biegam słabo i muszę się poprawić jest bardzo potrzebne. Dla każdego będzie to oczywiście oznaczało co innego.

 

1
2
3
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNajdziwniejsze biegi świata
Następny artykułOrlen Warsaw Marathon 2015 – zostało 12 tygodni treningów!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.