Biegacz jest skromny. Triathlonista to pozer i lanser?

triathlon

W ostatnim czasie widać pewne ciekawe zjawisko. Biegacze, którzy do tej pory zarzekali się, że ich największą pasją jest bieganie zaczynają wkręcać się w triathlon. Niektórzy traktują to tylko w kategorii jednorazowej przygody, inni – pochłaniają się na dobre, zakupując coraz lepszy sprzęt i startując regularnie w imprezach tri. I wtedy pojawiają się pytania i wątpliwości – po co im to? Czy nie czerpią już satysfakcji z samego biegania, że muszą szukać nowych wyzwań? Czy to aby nie ślepe podążanie za modą i chęć lansowania się?  

Zawsze pozostanę biegaczem
Zacznę od tego, że piszę ten tekst, tylko i wyłącznie z perspektywy biegacza. Nigdy nie startowałem w triathlonie, nie startuję i zapewne nie wystartuję, ale nie dlatego, że uważam, iż jest to dyscyplina gorsza czy mniej ciekawa niż bieganie. Po prostu – traktuję to tak samo jak piłkę nożną, tenis czy siatkówkę – nie moja dyscyplina i już. Wolę się skupić na tym co robię już od kilkunastu lat i zobaczyć jak wiele uda mi się osiągnąć właśnie w bieganiu. Mam swoje wynikowe cele, marzenia i długofalowe plany, które chciałbym zrealizować. Czy to jednak powód do tego by patrzyć z niesmakiem na tych wszystkich, którzy porzucili bieganie dla tri? Czy to powód do tego aby deprecjonować triathlon i z uniesioną głową prawić o wyższości biegania? Niestety takie zdania miałem okazję usłyszeć podczas ostatniego triathlonu w Poznaniu – niektórzy obserwujący biegacze nie pozostawiali suchej nitki na uczestnikach…

Czy triathlon to tylko moda a triathlonista to pozer ?
Do niedawna sam się zastanawiałem po co biegacze dają się namówić na triathlon? Nie potrafiłem tego zrozumieć, bo przecież bieganie to najwspanialszy sport na świecie (w mojej bardzo subiektywnej ocenie). W bieganiu jestem zdany tylko sam na siebie, nie ma na to wpływ prawie żaden sprzęt i to mi się bardzo podoba. Gdy jednak oglądam zawody triathlonowe z perspektywy kibica wtedy zaczynam rozumieć co czują te wszystkie osoby, które się tego podejmują. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Od początku do końca – wyjście z wody, strefy zmian, próba dogonienia kogoś kto pływa lepiej od ciebie, ale jest słabszy na rowerze, zagrywki taktyczne czy wreszcie te końcowe zmagania się z biegiem, gdy organizm jest już tak zmęczony. To wszystko jest naprawdę bardzo ciekawe i absolutnie nie dziwię się, że staje się tak popularnym sportem w naszym kraju. Nie każdy musi być taki jak ja czy jak inni moi znajomi, którzy pałają niezmienną miłością do biegania. Można pokochać triathlon i dać się mu pochłonąć – zwłaszcza, że to naprawdę arcyciekawa dyscyplina sportu – również dla kibiców.

Ten duży pociąg do triathlonu wynika również z ludzkiej natury – człowiek lubi czuć się wyjątkowo i być podziwiany, lubi atmosferę gorącego dopingu i stawianie sobie ambitnych celów. Triathlon jakby nie patrzeć – spełnia te wymogi doskonale. Przeważnie są to imprezy bardzo widowiskowe i chętnie oglądane przez kibiców. Triathloniści to lubią i nie da się ukryć, że żywy doping dodaje im skrzydeł. W bieganiu jest zresztą podobnie, ale bieganie nieco spowszedniało – ukończenie maratonu to już nie tak wielki i rzadki wyczyn jak 15-20 lat temu. Ukończenie Ironmena czy 1/2 Ironmena działa na wyobraźnię i jest dla biegaczy nowym wyzwaniem.

 

1
2
3
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEnea Challenge Poznań – zmarł jeden z uczestników
Następny artykułCzy biegacz musi być śmieciarzem?
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.