Biegacz – katolik vs zawody w niedzielę

fot. www.samba-universo.de

Temat, który chcę poruszyć nie należy do łatwych. Biegacze tak jak i wszyscy ludzie dzielą się na dwie grupy – wierzących i niewierzących. A kiedy zazwyczaj odbywają się zawody biegowe? W sobotę lub w niedzielę. No właśnie – jeśli bieg odbywa się w niedzielę, a uczestnik takiego biegu jest wierzący, wówczas staje twarzą w twarz z problemem – jak pogodzić uczestnictwo w biegu z chrześcijańskim obowiązkiem uczestnictwa we Mszy świętej? Oczywiście można iść na Mszę w sobotę, ewentualnie w niedzielę późnym wieczorem, ale co zrobić w sytuacji gdy np. mamy dwa starty w weekend lub gdy po niedzielnych zawodach w małym miasteczku okazuje się, że ostatnia msza już się odbyła? Czasami po prostu takiej możliwości nie ma.

I wtedy do akcji wkracza sumienie oraz prawo kościelne, które niestety nie przewiduje żadnej taryfy ulgowej dla biegaczy, tudzież sportowców innych dyscyplin, którzy nie zawsze są w stanie dzień święty święcić. Jak widać sprawa nie jest prosta dlatego o komentarz poprosiłem Rafała Gniłę – księdza oraz maratończyka z imponującą życiówką w maratonie 2:28:45, organizatora biegu Działoszyńska Dziesiątka.

 

Ks. Rafał Gniła - duchowny, maratończyk - uznaliśmy, że najlepiej odpowie na nurtujące nas pytania:)
Ks. Rafał Gniła – duchowny, maratończyk – uznaliśmy, że najlepiej odpowie na nurtujące nas pytania:)

 

T.P. – Tomasz Peisert

R.G. – Rafał Gniła

 

T.P. No właśnie jak to w końcu jest z nami biegaczami? Czy biegacz może z czystym sumieniem udać się na sobotnią Mszę Świętą jeśli startuje w niedzielę i wie, że nie będzie miał czasu?

R.G. Jeśli chodzi o Twoje pytania to uważam, że już samo postawienie pytania przez biegacza świadczy o jego głębokiej wierze w trzecie przykazanie: Pamiętaj aby dzień święty świecić. Dla nas katolików wyraża się ono w niedzielnej Mszy św. a wiec w spotkaniu ze Słowem Bożym i Chrystusem eucharystycznym we wspólnocie Kościoła. Niedziela w Kościele rozpoczyna się właściwie od nieszporów sobotnich. Człowiek wierzący powinien traktować Msze Święta nie tyle jako obowiązek ale jako spotkanie z Bogiem który jest miłością i który sprawia ze wstajemy się lepsi. Jeśli więc nie możemy uczestniczyć we Mszy św. z powodu zawodów to możemy w niej uczestniczyć w sobotę, najlepiej wieczorem kiedy w wielu kościołach odprawia się już Mszę świętą z liturgii niedzielnej

T.P. Załóżmy jednak, że ktoś startuje zarówno w sobotę jak i w niedzielę, ewentualnie biegnie w biegu ultra lub jedzie tak daleko na zawody, że również nie ma kiedy udać się na mszę. Czy wobec takich sytuacji można czuć się usprawiedliwionym choćby w minimalnym stopniu? Niektórzy biegacze nieobecność na niedzielnej mszy świętej próbują zrekompensować Bogu uczestnicząc we mszy w tygodniu. Czy jest to jakieś rozwiązanie czy jest to sytuacja zupełnie nie do zaakceptowania przez kościół?

R.G. Jeśli nie mogliśmy uczestniczyć we Mszy św. zarówno w niedzielę jak i w sobotę to warto udać sie do Kościoła w tygodniu, a spowiednikowi wyznać, że opuściliśmy Mszę Święta. Zaznaczam, że tylko świadome i dobrowolne opuszczenie Mszy Świętej stanowi grzech ciężki. Polecam wszystkim biegaczom odwiedzanie kościołów przy okazji zawodów. Stanowi to okazję to podziwiania pięknej architektury sakralnej kościołów, spotkania sie z innymi ludźmi oraz możliwość doświadczenie Kościoła jako wspólnoty w której na całym świecie powinniśmy się czuć jak we własnym domu. Mam świadomość, że jest to pewien ideał, który często daleki jest od rzeczywistości, ale przecież gdyby nie idee nie było by dążenia do ich realizacji.

T.P. Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że wątpliwości naszych (zwłaszcza wierzących) czytelników, chociaż trochę zostały rozwiane:)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMistrzostwa Polski Seniorów w biegu na 10000m – zwycięstwo Krawczyńskiej i Shegumo
Następny artykułNewline – kolekcja wiosna/lato 2014
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km – 35:19.