Biegacz, którego każdy ma już dość…

Bieganie to wspaniała pasja, ale zawsze znajdzie się ktoś kto poza biegową trasą - świata nie widzi...
Bieganie to wspaniała pasja, ale zawsze znajdzie się ktoś kto poza biegową trasą – świata nie widzi…

 

Zawsze wstyd mi za takich ludzi,

którzy zanudzają niebiegowe towarzystwo, bo przecież bieganie to piękna pasja, o której można mówić w piękny i wyważony sposób. Jeśli ktoś wykaże zainteresowanie i zapyta – czemu nie opowiedzieć czegoś ciekawego, może zachęcić, może zmotywować? No, ale nie – niektórzy maniacy jak wpadną w trans to mówią o bieganiu jak nakręceni. Mało tego – gdy takie osoby wpadają na imprezę – ich pierwszą misją jest przekazanie wszystkim, że są biegaczami! Wielu nazywa ich pozytywnie zakręconymi – przeważnie ci, którzy nie znają ich w pozabiegowym życiu. Możecie wierzyć lub nie, ale zarówno ja jak i kilku moich biegowych znajomych musieliśmy zerwać pewne kontakty, bo niektóre osoby nas wykańczały. Jesteśmy ignorantami i brak nam zrozumienia?

Zamknijcie teraz oczy

i wyobraźcie sobie człowieka, który chodzi w getrach biegowych biegać, do sklepu, do miasta, do kościoła. Wyobraźcie sobie faceta, który zna Cię od 15 lat, a nie wie gdzie mieszkasz, nie wie czy masz w ogóle jakąś rodzinę i nie wie kim tak naprawdę jesteś, bo go to nie interesuje. Faceta, który spotkawszy cię – zaczyna się drzeć na całe gardło, że za tydzień jest jakiś bieg w okolicy i żebyś wpadł koniecznie. Gdy mu odpowiesz, że nie możesz, bo jedziesz na pogrzeb, on odpowie – eeee, no dalej, tylko dycha, będą opaski w pakietach… To niestety również nie jest zmyślona historia, ale sytuacja kolegi, który po tej rozmowie stwierdził, że bieganie ma również swoje ciemne psycho-oblicze.

Nie muszę nic więcej pisać – zapewne znacie takie osoby.

Może mniej skrajne, może bardziej empatyczne, ale zawsze zahaczające o granicę między pasją, a manią prześladowczą. Ja naliczyłem 6 biegaczy wśród „znajomych” na widok, których na ulicy – po prostu uciekam. I może dlatego – czasami wolę spotkać się w towarzystwie osób niebiegających i pogadać o różnych rzeczach. Tego właśnie potrzebuję aby odpocząć od biegowych spraw, które przecież nie mają być treścią mojego życia, a jedynie wspaniałym dodatkiem ubarwiającym to życie i nadające jemu smak.



 

 

 

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKochasz psiaki? Chcesz im pomóc biegając? Oto nowy, najlepszy sposób!
Następny artykułTruskawki – dlaczego biegacze powinni je jeść?
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.