Biegacz, który nie zna zmęczenia – poznajcie Pana Hilarego!

Dzisiaj chcielibyśmy Wam przedstawić prawdziwego twardziela w gronie biegaczy. To pochodzący z Kenii, a startujący bardzo często w Polsce – Kimaijo Hilary Kiptum z grupy Benedek Team. Nie wie co to zmęczenie i jest prawdziwym specjalistą od wygrywania. W tym roku przebiegł już 8 półmaratonów w czasie poniżej 1:05 – 7 z nich wygrał. To fenomenalne osiągnięcie! Tak wyglądają jego tegoroczne starty na dystansie półmaratońskim.

Kraków – 1:04:18 (22.03.2015) 1 miejsce

Bratysława – 1:02:33 (29.03.2015) – rekord życiowy i 1 miejsce

- REKLAMA -

Rzeszów – 1:03:50 (12.04.2015) 1 miejsce

Pardubice – 1:03:22 (18.04.2015) 1 miejsce

Rijeka – 1:03:09 (19.04.2015) 1 miejsce

Sopot – 1:02:49 (02.05.2015) 1 miejsce

Stropkov – 1:07:59 (10.05.2015) 2 miejsce

Radenci – 1:04:05 (16.05.2015) 2 miejsce

Hallstatt – 1:02:24 (17.05.2015) 1 miejsce

Tarnowo Podgórne – 1:03:52 (24.05.2015) 1 miejsce

To oczywiście tylko półmaratony, a warto dodać, że nasz czarnoskóry mistrz biegał i wygrywał również biegi na innych dystansach (np. 10km, 15km czy też przełaje). Ostatnim biegiem jaki wygrał była Pętla Rudnicka.

Jak widać jego statystyki są imponujące – seria zwycięstw oraz czasy nieustannie zbliżone do życiówki to bułka z masłem. Pan Hilary bardzo dobrze znosi również dalekie podróże, co udowodnił wygrywając półmaraton w czeskich Pardubicach, a dzień później w oddalonej o 800km Rijece (Chorwacja). W dniach 8, 9 i 10 maja miał 3 starty, z których dwa wygrał, a w jednym z nich był drugi. To również imponujący wyczyn – 3 starty w ciągu trzech dni! Kibice mają jednak to do siebie, że wciąż chcą więcej, dlatego czekamy na 4 starty w 4 dni zakończone czterema zwycięstwami i rekordami tras! Myślę, że jest to kwestia czasu.

Inni trenują wiele miesięcy by choćby zbliżyć się do takich wyników – on uzyskuje je z niezwykła łatwością i udowadnia, że regeneracja i przetrenowanie to zwykłe bzdury, bo i po co się regenerować skoro można w tym czasie wygrywać? Hilary łamie stereotypy i pokazuje, że niemożliwe nie istnieje.

Nasz przyjaciel z Afryki jest również człowiekiem bardzo przyjaznym – często z uśmiechem na ustach wbiega na metę. Nie to co nasz Henryk Szost, który się krzywi jakby właśnie jadł cytrynę. Na tym właśnie polega klasa prawdziwego mistrza – wygrywać, bić rekordy i robić to z uśmiechem na ustach!

Będziemy dalej obserwować poczynania tego biegowego fenomenu, bo przecież uczyć się trzeba od najlepszych. Panu Hilaremu gratulujemy sukcesów, życzymy dużo zdrowia i dalszego biegania bez zmęczenia…

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPlanujesz start w Biegu Niepodległości? Pobiegnij w Żaganiu!
Następny artykułTreningowy start w zawodach – czy to ma sens?
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.