Biegacz – najzdrowszy z narkomanów

fot. stazenezele.rs

Wychodzisz na 2-godzinny trening. Biegniesz przed siebie o poranku, jesteś zaspany i jakoś nie możesz złapać swojego rytmu. Nie jest to zbyt przyjemne, ale kontynuujesz swój bieg. Pokonałeś już połowę założonego dystansu i nagle staje się dziwna rzecz – zaczyna Ci się biec łatwiej, jesteś szczęśliwy i optymistycznie nastawiony. Szare myśli poranka znikają, a Ty biegniesz jakby z przypływem nowej energii. To właśnie ten przyjemny moment, w którym osiągnąłeś stan zwany euforią biegacza (ang. runner’s high).

 

Wszystko przez endorfiny

- REKLAMA -

Kiedy biegniesz przez dłuższy czas z umiarkowaną lub wysoką intensywnością, Twój mózg staje się małą fabryką endorfin, które stopniowo się wydzielają. Gdy wysiłek przekracza 45-50 minut wówczas organizm przestawia się z oddychania tlenowego na oddychanie beztlenowe powodując tzw. dług tlenowy. Efektem tego zjawiska jest niedotlenienie, które skutkuje stresem i zwiększoną produkcją endorfin (zwanych przez naukowców molekułami emocji).

Wydzielone endorfiny (hormony szczęścia) powodują z kolei kilka bardzo sprzyjających biegaczowi efektów: poprawia się nastrój, samopoczucie, wytrzymałość, a nawet odporność na ból. To wszystko jest niezwykle przydatne podczas biegania długich dystansów – dzięki temu łatwiej jest utrzymać stałą prędkość biegu czy nawet przyspieszyć mimo wyczerpujących się zapasów energii. Biegacze określają często taki stan jako bieganie głową czyli moment, w którym nogi i płuca mają coraz mniej mocy, ale za to umysł ma jeszcze potencjał by przejąć kontrolę nad ciałem. Oczywiście kwestia indywidualnej motywacji i zdolności do znoszenia psychicznych obciążeń podczas biegów długodystansowych to czynnik bardzo sprzyjający biegaczowi jednak nie oszukujmy się – endorfiny robią za nas kawał dobrej roboty.

 

Biegasz 20min? Nie osiągniesz pełni szczęścia.

Niektórzy naukowcy określają maratończyków jako tzw. endogennych morfinistów, którzy z fizjologicznego punktu widzenia są uzależnieni od długotrwałego wysiłku fizycznego. To w dużym stopniu tłumaczy brak zrozumienia ze strony osób niebiegających jaki jest sens męczenia się. W tej materii nie powinniśmy mieć do nich żalu, ponieważ osobie, która nigdy nie doświadczyła wzmożonej produkcji endorfin, nie będzie w stanie pojąć jak wygląda ten stan w praktyce. Nasze opowieści o tym jak bardzo jesteśmy szczęśliwi gdy trenujemy, możemy zostawić dla siebie. Oni wysiłek postrzegają inaczej.

 

Jak można biegać i się z tego cieszyć? No właśnie - żeby to zrozumieć trzeba samemu spróbować. fot. flickr.com
Jak można biegać i się z tego cieszyć? No właśnie – żeby to zrozumieć trzeba samemu spróbować. / fot. flickr.com

 

Niektórzy początkujący biegacze szybko się zniechęcają. Nie bez znaczenia ma tu również działanie endorfin, a raczej… jego brak. Potencjalny kandydat na regularnie trenującego biegacza może nie widzieć niczego przyjemnego w bieganiu jeśli zamiast 45-60 minut biegania nawet na niedużej intensywności – wyjdzie na 20 minut żwawego biegu, który jednak szybko go zmęczy. Niestety taki biegacz nie poczuje tej prawdziwej, silnej dawki endorfin, ponieważ nie zdąży ich się tyle wydzielić w jego mózgu. Skutek bywa często taki, że bieganie zaczyna uznawać za nudne i męczące, a „buty zawiesza na kołek”. Kto więc nie ma w sobie ciekawości, co też będzie się z nim działo po kolejnych kilometrach, tego niestety nie spotka stan prawdziwej euforii.

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDlaczego biegacze się przeziębiają?
Następny artykułIronman z New Balance na podium
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.