fot. scottishrunningguide.com

Biegacze to na ogół świetni ludzie – pełni pasji, wiary w siebie oraz życzliwi dla innych. Choć reprezentują różne środowiska to w bieganiu zacierają się wszelkie różnice. Biegający adwokat niczym nie różni się od biegającego hydraulika, przynajmniej podczas startu w zawodach. Matka trójki dzieci i wyzwolona panienka z korporacji to dwa zupełnie różne światy – w bieganiu jednak współtworzą jeden świat i to jest piękne. Wydawałoby się, że jest to zatem środowisko zgodne i z socjologicznego punktu widzenia noszące znamiona bliskie ideału. Niestety – 3 typy bardzo od tego ideału odbiegają.. 

Niestety tak kolorowo jest tylko, gdy przyjrzymy się temu zjawisku w bardzo ogólny sposób. Po bardziej uważnym wmieszaniu się w biegowy tłum zaczynają pojawiać się jednak pewni bardzo charakterystyczni reprezentanci tej dyscypliny. I wtedy dopiero uświadamiamy sobie, że są w tym całym pięknym sporcie ludzie, którzy swoim zachowaniem irytują innych i nie da się ich do końca zrozumieć. Przez 14 lat biegania poznałem kilka typów osób, które zdumiewają, tudzież wkurzają innych biegaczy, a organizatorom spędzają czasem sen z powiek. Pozwólcie, że się z Wami podzielę swoimi spostrzeżeniami na temat trzech zaobserwowanych przeze mnie typów. Tylko trzech i aż trzech – na pewno jest ich więcej, ale Ci których opiszę, zdumiewają mnie najbardziej.

 

1. Mityczny pogromca tras

Jakikolwiek byś nie prezentował poziom, on zawsze biega lepiej, dłużej i więcej. Każdy jego start to niezapomniana historia, pełna pasjonującej walki z żywiołami natury oraz przeciwnikami. Biegał już na każdym biegu, wszędzie go znają i oczywiście w jego mniemaniu – podziwiają. Bez względu na to czy biega maraton w 2:30 czy też w 5h, jest specjalistą na tym dystansie, zawsze może coś doradzić, ponieważ wszyscy oprócz niego to zwykłe żółtodzioby. Gdy wygrywa kategorię wiekową na lokalnym biegu z 50 uczestnikami, to stając na podium wykonuje gesty triumfu jakby właśnie zdobył olimpijskie złoto! Nie daj Boże, gdy nie ma jego kategorii na biegu – organizator może wtedy liczyć na niezły opieprz. Zdarzyło mi się kiedyś usłyszeć stek wyzwisk pod adresem dyrektora biegu, gdy nie było kategorii M70, dowiedziałem się wtedy od owego wiekowego biegacza, że organizatorzy są komunistycznymi świniami plującymi na starszych ludzi! Dodam tylko, że w biegu brało udział 55 osób z czego 3/4 stanowiła młodzież szkolna, zatem tworzenie klasyfikacji wiekowych byłoby w tym przypadku sporym absurdem.

Jest przemądrzały i cały czas musi skupiać na sobie czyjąś uwagę. Co ciekawe zazwyczaj nie wie nic na temat tego, co się aktualnie dzieje w świecie biegania, bo w bieganiu liczą się tylko jego dokonania. Poznać go po tym, że często przed startem chodzi bez celu, zamiast się rozgrzewać i patrzy czy inni patrzą, często również wypisuje sobie na koszulce np. numer maratonu, który właśnie biegnie. A bywa, że jest to już jego setny! Biada Ci jeśli tego nie zauważysz i nie docenisz! Ogólnie rzecz ujmując jest to typ, którego lepiej unikać, bo po minucie rozmowy tętno spoczynkowe wchodzi w II zakres.