Biegaczki są lepsze od biegaczy? Zobaczcie w czym.

Równy bieg = życiówka

Tomek Peisert – redaktor naczelny (komentarz)

Niezależnie od przeprowadzonych badań – już od dawna widać na zawodach, że płeć piękna biega bardziej miarowo od panów. Z własnego doświadczenia wiem, że podczas biegów lepiej trzymać się za jakąś kobietą niż w grupie mężczyzn. Pamiętam III Półmaraton Poznań w trakcie, którego uzyskałem swój rekord życiowy (1:18:17). Od około 5km dogoniłem jedną z czołowych zawodniczek – Annę Kordus. Gdy zacząłem za nią biec praktycznie wszystkie kilometry do samego końca oscylowały pomiędzy 3:39 a 3:43 czyli bardzo równo. Sam zapewne rwałbym niepotrzebnie tempo i być może skończyłoby się to znacznie słabszym wynikiem. Tuż przed metą Ania mi uciekła uzyskując 1:18:12 czyli wyprzedzając mnie o 5 sekund, ale to już kwestia finiszu, który zawsze nie był moją mocną stroną.

Podobnie było w przypadku moich najlepszych rezultatów uzyskanych na dystansach 10km, 15km i w maratonie. Za każdym razem gdy chciałem uzyskać rekord życiowy lub zająć wysokie miejsce – starałem się trzymać jakiejś kobiety z czołówki. Nie zawsze udawało mi się do końca utrzymać jej tempo, ale równy bieg przez większość dystansu niewątpliwie ułatwiał uzyskiwanie dobrego rezultatu.

Być może to właśnie panie powinny biegać częściej jako nasi pacemakerzy, bo jak pokazuje życie – zające z balonikami często w ogóle nie pomagają o czym pisaliśmy jakiś czas temu artykuł, który polecamy przeczytać:

Pacemaker – pomocnik czy koszmar biegacza?

Wnioski są więc proste: drodzy biegacze – trzymajmy się naszych pań nie tylko w życiu, ale i podczas zawodów, a wyjdzie nam to na dobre.