Mamy XXI wiek. Biegać może każdy, kto tylko chce. Jest równość uprawnienia i nie ma problemu. Teoretycznie. W praktyce już nie jest tak kolorowo. Kobiety biegają, zacierają chore stereotypy, startują w zawodach, ale… nie zawsze pamięta się o tym, że są to jednak kobiety, które z jednej strony wymagają równego traktowania, ale z drugiej – traktowania wyjątkowego. I nie ma w tym ani krztyny przesady, ot po prostu – ludzkie podejście i zrozumienie tych, bez których świat biegania byłby po prostu nudny. Ten tekst to tylko zalążek pewnej tematyki, a raczej zachęta do tego by zacząć dyskusję na temat problemów biegających kobiet w Polsce. (Autorem jest mężczyzna, więc pewnie wszystkich problemów nie zauważył. Tak czy inaczej – zapraszamy do wymiany zdań w tym temacie). 

 

Nagrody większe dla mężczyzn niż dla kobiet

Kiedyś takie zjawisko było normą. Obecnie występuje już bardzo rzadko, a organizatorzy najczęściej tłumaczą je niską frekwencją pań w ich biegach. I co z tego? Czy jeśli w zakładzie, w którym pracuje 100 osób będzie zatrudnionych 5 osób niepełnosprawnych to znaczy, że nie warto dla nich robić podjazdów przy wejściu? Warto i nawet trzeba!

Mała liczba kobiet w biegu w żaden sposób nie tłumaczy organizatora od tego, że ustala nagrody wyższe dla mężczyzn. To nie ma żadnego znaczenia. Czasy, kiedy kobietom nie wolno było startować i miały ograniczone prawa już dawno minęły. Obecnym standardem nowoczesnych imprez biegowych powinny być równe nagrody, nawet kosztem zmniejszenia puli nagród męskich. Nie chcę się dalej rozpisywać w tym temacie, ale moje stanowisko jest jasne – równe traktowanie jest konieczne, bez względu na wielkość imprezy, poziom i frekwencję.

 

 

20150124_140924

 

Koedukacyjne prysznice i szatnie

Na ten temat pisałem już osobny artykuł, więc nie będę się rozwodził. Prawda jest taka – jeśli organizator nie umie zapewnić oddzielnych pryszniców dla kobiet i mężczyzn, to znaczy, że albo ma nie po kolei w głowie albo uważa, że płeć męska i żeńska to jedno i to samo. Otóż nie. O ile panom widok nagich kobiet raczej nie przeszkadza, a nawet cieszy, o tyle kobiety to istoty z natury bardziej wrażliwe i widok stada napalonych, spoconych facetów może odstraszyć. Zawsze panie powinny mieć więc zapewnione miejsce gdzie poczują się dobrze, mając swoje intymne miejsce i przestrzeń chwilowo oddzieloną od łakomych męskich spojrzeń.

 

 

09-woman-running-main

 

Plany treningowe unisex

W sieci istnieje mnóstwo planów treningów pod przeróżne dystanse. Każdy znajdzie coś dla siebie. Super, ale czy aby na pewno? Plan treningowy zakładający określony czas dla mężczyzny to przecież zupełnie inna bajka niż dla kobiety. Dlaczego tak sądzę? Choćby dlatego, że mężczyzna teoretycznie może trenować cały czas z podobną intensywnością, a kobieta – wyrażę się bezpośrednio – raz w miesiącu ma ma trudne dni, w których nie może trenować na 100% swoich możliwości. Druga sprawa to kwestia trenowania szybkości i wytrzymałości. Wystarczy spojrzeć na korelacje życiówek w półmaratonie z życiówkami maratońskimi pań i panów by zrozumieć o co chodzi. Przykładowo – panie z wynikami około 1:28-1:-27 są już w stanie łamać 3h w maratonie, panom przy takich życiówkach udaje się to znacznie rzadziej. Wniosek? Wytrzymałość pań kształtuje się w zupełnie inny sposób zatem potrzebują one też innego treningu. Niestety próżno szukać planów dedykowanych właśnie płci pięknej. W tej kwestii są więc pokrzywdzone choć same rzadko zdają sobie z tego sprawę.

 

 

fli071511run05jpg-dc9b8ae2c3fafb23

 

Anonimowy finisz w tłumie

Ten problem raczej nie dotyczy dużych imprez. Najpierw finiszuje pierwszy mężczyzna, za nim kilku, góra kilkunastu innych zawodników i potem pierwsza kobieta. Organizator to dostrzega, kibice klaszczą i wszystko jest ok. Co jednak gdy impreza jest mniejsza? Bieg na 10km – wygrywa zawodnik z czasem 31min, mija ponad 7min – w tym czasie przybiega 30 kolejnych biegaczy i gdzieś między nimi kobieta, która wygrywa bieg, ale zupełnie tego nie czuje. Organizator jej nie dostrzegł i nawet nie wymienił nazwiska. To jedna z sytuacji choć zdarzają się bardziej żenujące. Spiker patrzy w okolice mety i nagle zaczyna głośno komentować – chyba biegnie pierwsza kobieta, chyba biegnie, podąża między innymi zawodnikami, a nie, to jednak mężczyzna – jak to się wszystko w bieganiu zlewa. Mija kilka minut i znowu – tym razem chyba na pewno kobieta, tak widzę po kształcie, piękny bieg aż do samej mety, z numerem 150 yyyy, eeeee i zaczyna szukać w liście startowej kto to taki. Żenada i wstyd na sali, a przecież takich sytuacji jest mnóstwo. A wystarczyłoby po prostu więcej uwagi lub ustawienie kogoś na “czatach” żeby pilnował kiedy przybiegną pierwsze panie…

Komentarze Facebook