Bieganie 80/20 – zwolnij na treningu by przyspieszyć na zawodach!

Na rynku wydawniczym właśnie pojawiła się jedna z ciekawszych pozycji na temat biegania. Bieganie 80/20 autorstwa Matta Fitzgeralda. Dobre pióro oraz ogrom wiedzy były widoczne już w jego wcześniejszych publikacjach – m.in. w książce Waga startowa.

Tym razem Amerykanin poruszył niezwykle ważną problematykę, jaką jest zbyt duża intensywność treningów wykonywanych przez biegaczy. Według Fitzgeralda kluczem do sukcesu jest odpowiednie balansowane intensywnością opartą na formule 80/20. Oznacza to, że plan treningowy biegacza powinien być tak skonstruowany, aby 80% jednostek treningowych było wykonywane w strefie poniżej tzw. progu wentylacyjnego, a pozostałe 20% w strefie umiarkowanej i wysokiej.

 

Matt Fitzgerald poruszył tym razem problem, który dotyczy większości biegaczy, którzfot. laleggers.com
Matt Fitzgerald poruszył tym razem problem, który dotyczy większości biegaczy, którzy trenują zbyt intensywnie, nie osiągając przy tym odpowiednich efektów fot. laleggers.com

Ta książka jest bardzo dobrym zestawem wskazówek dla wszystkich, którzy nie tylko chcą biegać, ale przede wszystkim mądrze trenować. Problematyka poruszona przez autora wydaje się być niezwykle aktualna w czasie, w którym wiele osób uparcie twierdzi, że o jakości treningu świadczy jego prędkość lub objętość. Tysiące amatorów bije życiówki na treningach, nie mając pojęcia, że tak naprawdę do niczego dobrego to nie prowadzi.

 

 

Pisaliśmy niedawno artykuł na podobny ten temat:

Życiówka na treningu – czy to ma w ogóle sens?

Tym tekstem zasygnalizowaliśmy tylko pewien problem, którego wielu nie widzi lub bagatelizuje. Matt Fitzgerald doskonale tę tematykę rozwinął, a jako, że w świecie biegania jest wielkim autorytetem – warto zapoznać się z tezami jakie postawił w swojej nowej książce.

Gorąco zachęcamy do lektury.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł8 Poznań Półmaraton – GALERIA ZDJĘĆ i podsumowanie
Następny artykuł9 maja rusza Bieg Europejski w Gdyni!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.

1 KOMENTARZ

  1. […] Dużo złego robią niestety media społecznościowe, w których często chwalimy się swymi treningami. Osobiście nie widzę w tym nic złego, bo to dla wielu bardzo dobra motywacja, ale też widzę często jak to działa – ktoś po trupach robi trening mimo fatalnych warunków atmosferycznych czy samopoczucia, ale robi po czym z dumą pokazuje efekt swojej orki – miało być 10km w 1h, wyszło 59:59 – zatem nawet ponad programowo. Brawo – znajomi są pełni podziwu. Przez kolejne 3 dni – treningu jednak nie było, bo zabrakło sił. Nie w tym tkwi jednak filozofia amatorskiego biegania. Przecież amatorzy przeważnie również pracują zawodowo, mają wiele innych obowiązków i tak naprawdę ich treningi powinny być na tyle sprytnie wplątane w życie codzienne aby poprawiały formę, ale i dawały satysfakcję. Zajeżdżanie się nigdy nie służyło poprawie rezultatów o czym zresztą można przeczytać w książce Bieganie 80/20 […]

Comments are closed.