cel biegania w biegach

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego słowo ,,CEL” ma w sporcie tak duże znaczenie? To kwestia, która dotyczy tylko zawodowców – powie wielu z nas, biegaczy. Amatorzy biegają przede wszystkim dla zdrowia i zabawy, a kwestie wyników pozostają sprawą traktowaną nieco marginalnie. Nie oznacza to jednak, że wszyscy amatorzy biegają od tak sobie. Według moich obserwacji z kilku lat blisko 90% osób, które zaczęło biegać, prędzej czy później wystartowało w jakimś biegu. Nieważne czy na 5km czy też w maratonie. Po prostu potrzebowali jakiegoś celu, który dla nich był wtedy najlepszą motywacją.

Po co biegasz skoro nie wygrywasz?

Tak częste starty biegaczy – amatorów w przeróżnych zawodach determinuje oczywiście w największym stopniu czynnik wygenerowany przez media, a którym jest moda na aktywne spędzanie wolnego czasu poprzez starty w biegach masowych. Liczba biegowych imprez jest już w naszym kraju na tyle duża, że biegacz praktycznie z każdego zakątka ma w swoim bliskim sąsiedztwie jakieś zawody. Jest to rzecz o tyle pozytywna, że przyciąga coraz większe rzesze ludzi, którzy zaczynają się tym tematem interesować i łapią bakcyla stając się biegaczami z nową pasją.

Niebiegającą część społeczeństwa zapewne dziwi często fakt udziału w zawodach, w których nie ma się szans na walkę o podium. Nie ma sensu im tego tłumaczyć dopóki sami tego nie posmakują. Jedno jest pewne – udział amatorów w tego typu imprezach to jak wielka turbina statku, bez której nie popłynie. To oni bowiem nadają ton i charakter tego wielkiego spektaklu jakim jest bieg, zwłaszcza ten skupiający wiele tysięcy zawodników. Jak pokazują statystyki zawodowcy stanowią zazwyczaj niecały 1% wszystkich uczestników. To bardzo niewiele w porównaniu z tłumem jaki zazwyczaj mają za swoimi plecami. Elita walczy o wysokie lokaty i nagrody pieniężne, a reszta?

No właśnie o co walczy reszta?

Tutaj z cienia wychodzi wspomniany wcześniej ,,cel’’. To on powoduje, że miliony amatorów na całym świecie potrafią brać w udział w niezliczonej ilości biegów, w których nie walczą w zasadzie o nic. Tylko czy aby na pewno jest to gra, a raczej bieg nie warty świeczki?

Powodem takich startów może być chęć sprawdzenia się w prawdziwej sportowej rywalizacji, uzyskanie określonego czasu, walka z przebytą chorobą, redukcja wagi, zwalczanie astmy, sposób na wyjście z nałogu czy choćby dawanie dobrego przykładu rodzinie i znajomym. Jeden bieg, jedna dyscyplina sportu, a jak wiele różnych celów, które przyświecają biegaczom. Być może nie są one niezbędne do tego by biegać, być może można biegać ot po prostu, bez zawodów, bez rywalizacji, tylko dla samego siebie. Na pewno wielu właśnie wtedy czuje się najlepiej. Prawda jest jednak taka, że samo uczestnictwo w zawodach bardzo tą pasję utrwala i powoduje, że ludzie dłużej w niej trwają, w większości przypadków do końca życia.

Oczywiście nie każdy ma w sobie duszę fightera, który potrafi walczyć na biegu do ostatniej krwi. Nie każdy ma też fizyczne możliwości jakiejś ogromnej progresji. Każdy jednak, kto wystartował w jakimkolwiek biegu musiał mieć odwagę, która w bieganiu jest pierwszym krokiem do sukcesu. Potem wystarczy tylko obrać odpowiedni cel i nieważne czy będzie to ukończenie półmaratonu w regulaminowym limicie czasu, złamanie 4h w maratonie czy miejsce na podium w kategorii strażaków. Jeżeli masz swój cel i odwagę by startować to bez względu na końcowy wynik – jesteś zwycięzcą. Podobnie jak pozostałe 99% walczących „o nic”  amatorów.

Komentarze Facebook