Bieganie maratonów jest niezdrowe i powoduje zmarszczki!

Ad vocem tekstu "Chcesz mieć więcej zmarszczek? Zacznij biegać"

Czasami wobec pewnych wpisów/tekstów krążących po sieci nie można przejść obojętnie. Nie tylko dlatego, że są zaskakujące, kontrowersyjne czy bardzo chwytliwe. Czasami są po prostu zbyt ogólne i generalizujące. Jeden z członków naszej redakcji natknął się niedawno na tekst ze strony ohme.pl gdzie twórczyni „Zdrowo zakręcona” popełniła felieton traktujący o tym dlaczego bieganie nie jest zdrowe, zwłaszcza jeśli chodzi o maratony. Chodzi o tekst w poniższym linku:

www.ohme.pl/lifestyle/uroda/chcesz-miec-wiecej-zmarszczek-zacznij-biegac-o-tym-dlaczego-bieganie-maratonow-nam-nie-sluzy/

Może na początek – gwoli wyjaśnienia. Nie piszę tego ad vocem, ponieważ sam biegam maratony i czuję się wielkim obrońcą tej dyscypliny. Mam świadomość, że bardzo częste bieganie długich dystansów może szkodzić, ale odnoszę się do tego tekstu, ponieważ jest zbyt ogólny aby przynieść jakiekolwiek przesłanie odbiorcy.

Autorka wyśmiewa własną koleżankę, która rzekomo przebiegła maraton i pochwaliła się tym na facebooku inspirując inne dziewczyny – Pani redaktor stwierdza, że to na pewno nie dla zdrowia. Oczywiście jeśli koleżanka biegła maraton (mam nadzieję, że autorce chodzi o dystans 42,195km) to rzeczywiście jej organizm dostał w kość. To było jednak tylko kilka godzin i nawet jeśli robiła to w mieście przy zanieczyszczonym powietrzu (za chwilę wrócę do tematu) to samym maratonem nie zaszkodziła sobie jakoś ogromnie. O jakiejkolwiek szkodzie dla organizmu w kwestii maratonu możemy mówić przede wszystkim jeśli zawodnik do takiego maratonu się nie przygotowywał i pobiegł go walcząc w każdej minucie o przetrwanie, jeśli nie dbał o regenerację i odżywiał się byle jak – rzeczywiście, możemy wtedy przyjąć, że było to niezdrowe. W tym przypadku nie wiemy jak przebiegały przygotowania koleżanki. Sam maraton zawsze jest w jakimś stopniu niezdrowy, bo człowiekowi do utrzymania dobrej formy wystarczy pokonywanie znacznie mniejszej liczby kilometrów. Ba, nawet przygotowania do niego potrafią nieźle wykończyć organizm, ale powiedzmy sobie otwarcie jak długo można truchtać bez celu? Skąd czerpać motywację? Jeśli maraton jako sposób na życie zmienił sposób myślenia i działania tak wielu ludzi na świecie to czy nie ma jednak więcej pozytywnych stron? Przecież mało który obecny czy przyszły maratończyk katuje się morderczymi podbiegami czy krossami. Dla większości są to głównie spokojne biegi w niskim zakresie tętna, które z medycznego punktu widzenia są zdrowe, nawet bardzo.

W sprawie zanieczyszczonego powietrza Pani redaktor przytoczyła przykład Pekinu i biegania w maskach w obawie przed smogiem. Pełna zgoda – sam byłem i jestem przeciwnikiem organizowania tam imprez sportowych, jak np. Igrzysk Olimpijskich czy niedawnych Mistrzostw Świata. To jednak skrajny przykład. W większości miast powietrze jest znacznie mniej zanieczyszczone, ale biegi są tam organizowane z kilku prostych przyczyn:

  • komercyjnych
  • przestrzennych (trasa po ulicach miasta jest w stanie pomieścić nawet wielotysięczny tłum)
  • szybkości trasy (na ulicach biegnie się szybciej, sprzyja to uzyskiwaniu lepszych wyników)

Oczywiście bieganie w lesie, w czystym powietrzu, z dala od cywilizacji jest o niebo zdrowsze i często bardziej przyjemne, ale jak widać biegacze potrzebują i tego i tego. Jeśli kogoś nie motywuje przygotowanie się do maratonu leśnego z setką uczestników (a takie też są o czym może niektórzy nie mają świadomości) – niech przygotuje się do wielotysięcznego Maratonu Nowojorskiego. Jeśli dzięki temu będzie czuł większy sens swojego biegania – niech to robi, jego sprawa, jego cel.

Kolejny podpunkt to bardzo ogólne odniesienie do maratonu jako wielkiego stresu oksydacyjnego i wysiłku niszczącego skórę, stawy, układ oddechowy… Tak, kolejny raz można się zgodzić, że te 42km biegu to nie jest najzdrowszy wysiłek, ale pamiętajmy o tym w jakich czasach żyjemy. Osoba, która przeczytała ten tekst być może zniechęciła się do maratonu przez natłok kontrargumentów. Czy słusznie? Co do szkodliwości na stawy, to jest to argument po który najcżęściej sięgają przeciwnicy biegania, a który wyjaśniliśmy w tekście Czy bieganie po asfalcie naprawdę szkodzi stawom? W obecnych czasach każdy ruch jest na wagę złota – bez względu na to czy biegamy wyczynowo czy truchtamy amatorsko. Na świecie panuje coraz większa plaga otyłości, a bieganie maratonów jest swego rodzaju sposobem na walkę, manifestacją pewnych postaw, przełamywania barier – ktoś kto nie nabędzie w sobie ducha sportu, nie zrozumie o co w tym wszystkim chodzi. Zawsze pojawią się poniekąd słuszne argumenty, że maratony nie służą zdrowiu, ale spójrzmy na same przygotowania, a nie na finalizację tego celu. To trochę jak z egzaminem na prawo jazdy – uczymy się przez kilka miesięcy, nabywamy pewnych umiejętności i jest to dla nas korzystne – sam egzamin bywa jednak tak stresujący, że osiwieć można. Satysfakcja jednak ogromna. I podobnie jest z maratonem, po który dlatego właśnie sięga coraz więcej osób.

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZawodnicy z Afryki wygrali bieg, ale nie przyznano im nagród.
Następny artykułNowość na polskim rynku – miodowe żele Honey Stinger
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.