Biegi uliczne powodują korki więc wyzywają nas jak psy! Dlaczego?

Brałeś ostatnio udział w biegu masowym rozgrywanym ulicami miasta? Wraz z wielotysięcznym tłumem biegaczy przyczyniłeś się do powstania długich korków? Masz z tego powodu wyrzuty sumienia? Niepotrzebnie. Twój udział w biegu to tylko niewielki procent, który miał wpływ na paraliż miasta. Problem leży gdzie indziej – w ludzkiej mentalności, lenistwie, które śmierdzi na odległość i zacofanym podejściu do sportu.

 

Nie mogę dojechać do sklepu!!! Umrę z głodu!!!

To jedno z najczęstszych powodów do narzekań kierowców, którym nagle biegowy korowód zablokował ulicę dojazdową do świątyni handlu. Cóż za szkoda… Konsumpcjonizm w wydaniu ekstremalnym powoduje, że nie można już zrobić zakupów na ryneczku? Sobota i niedziela nie mogą być dniami aktywności dla całej rodziny? Nie mogą… bo trzeba zrobić zapasy na cały „ciężki” tydzień. W tym celu użycie samochodu wydaje się niezbędne. Ok – czasami do miasta przyjeżdżają ludzie z terenów gdzie brak jest dużych sklepów, a wybór w ich lokalnych sklepikach bardzo ograniczony. Jednakże wśród stojących w korkach wiele aut należy do osób miejscowych, które za nic w świecie nie poszłyby kilku kilometrów pieszo lub nie pojechaliby rowerami. Jest to wynik całkowitego braku aktywności fizycznej, która w dużym stopniu przekłada się na zatłoczenie polskich miast.

Nigdy nie zapomnę nalanej twarzy pewnego zbulwersowanego kierowcy, który kilka lat temu podczas maratonu w Poznaniu wrzeszczał przez otwarte okno – „jak ja mam kurwa do kościoła dojechać?” To był dla mnie jeden z pierwszych dowodów na to, że w stojących podczas maratonów korkach duży odsetek stanowią – buraki. Podobnych sytuacji miałem wiele, a krytyczne komentarze na temat biegaczy i gorycz antysportów w sieci przyprawia często o mdłości.

 

Tak wyglądają biegacze blokujący ulice podczas maratonu. Leniwych kierowców jest kilka razy więcej... fot.klubbiegaczagoch.pl
Tak wyglądają biegacze blokujący ulice podczas maratonu. Leniwych kierowców jest kilka razy więcej… / fot.klubbiegaczagoch.pl

 

4km pieszo??? No bez przesady!

Jakże często widzę wśród swoich niebiegających znajomych ogromną niechęć do poruszania się pieszo – często po spotkaniu  na mieście, wolą czekać 40min na autobus niż przejść się 3km, ponieważ uznają to za bardzo długi dystans. Być może ktoś zarzuci mi nietolerancyjność, ale jeżeli dla młodego i zdrowego człowieka kilka kilometrów to za dużo – to moim zdaniem jest to już pierwszy stopień do tego by taki delikwent został w wieku 50 lat zwyczajną niedołęgą jakich pełno w naszym kraju.

Ileż to razy widywałem sąsiada, który potrafił jechać samochodem 600 m do sklepu na końcu osiedla… Przykładów są tysiące, a społeczeństwo coraz bardziej tłuste i mniej sprawne.

Często spotykam się z zarzutem, że patrzę zbyt mocno przez pryzmat własnego biegania na aktywność innych, ale zaraz, zaraz – moja prababcia nie była biegaczką, a potrafiła iść do pracy w polu ponad 10 km w jedną stronę. Dziadek nie był biegaczem, a przejście nawet 5-6 km w wieku 80 lat nie stanowiło dla niego problemu. Co więc się zmieniło? Rozwój techniki, komunikacji i wyższy poziom życia spowodowały, że wiele osób stało się ograniczone ruchowo już za młodu. To rosnące pokolenie leniwców będzie tworzyć korki tym, którzy teraz wyrastają w duchu sportu. I za 20 lat – wina będzie znowu po stronie biegaczy – a biedni kierowcy kolejny raz nie będą mogli dotrzeć tam gdzie chcą.

 

1
2
3
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułIronman z New Balance na podium
Następny artykułNew Balance – kolekcja odzieży biegowej, jesień 2014!
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.