Biegiem na skróty – czyli o oszustwach w bieganiu

 

Plany biegowych oszustów są dopracowywane już na starcie
Plany biegowych oszustów są dopracowywane już na starcie. Potem wystarczy tylko znaleźć odpowiedni moment i… wynik zrobi się za nas. 

 

 

Maratończyk – miłośnik komunikacji miejskiej

Myślicie, że najszybszym biegaczem na świecie jest Usain Bolt? Nic bardziej mylnego. Najszybszy jest pewien mieszkaniec Poznania, który podczas 5 Maratonu Poznańskiego, 3km pokonał w niecałe 4 minuty. Ten maratończyk wpadł bowiem na pomysł, że skoro biegnie się długą prostą na ul. Warszawskiej, a wzdłuż trasy jedzie tramwaj, to warto z niego skorzystać. W ten sposób zaoszczędził zapewne około kilkunastu minut. Na szczęście gdy wysiadał zauważył go biegacz, który zszedł z trasy i zgłosił ten fakt organizatorom. Miłośnik komunikacji miejskiej został zdyskwalifikowany i jedyne czego można żałować to, że podczas swojej kilkuminutowej podróży nie trafił akurat na kanarów, ponieważ z relacji opowieści jednego z pasażerów, wynikało, że biletu nie skasował.

 

Kochanie może Cię podwieźć?

Co jednak zrobić gdy bieg odbywa się za miastem, a w pobliżu nie ma żadnych środków komunikacji? Wtedy trzeba sobie transport załatwić samemu. Na taki pomysł wpadł pewien biegacz podczas odbywającego się kilka lat temu Visegrad Maratonu. Ponieważ trasa tam jest niezwykle wymagająca z bardzo licznymi podbiegami, jeden z uczestników zatrudnił do pomocy swoją żonę, która go podwiozła i wysadziła 2km przed metą. Pan samochodzik wbiegł na metę unosząc ręce w geście triumfu jakby chciał powiedzieć – właśnie zrobiłem w ch..a kilkuset biegaczy. No cóż – nie każdy ma szlachetność i honor we krwi. Niektórzy zrobią wszystko by poczuć się zwycięzcami, nawet jeśli na to zwycięstwo nie zasługują.

 

Podium to zawsze powód do dumy, bez względu na kategorię. Najważniejsze jednak by wskoczyć na nie uczciwie. (fot.debno.pl/zdjęcie symboliczne, nie dot. treści)
Podium to zawsze powód do dumy, bez względu na kategorię. Najważniejsze jednak by wskoczyć na nie uczciwie. (fot.debno.pl/zdjęcie symboliczne, nie dot. treści)

 

60 latek na podium w M70

Dla niektórych zawodników pokusa zajęcia miejsca na podium w kategorii wiekowej jest tak duża, że uciekają się oni również do innych metod. Jedną z nich jest podawanie błędnej daty urodzenia w celu zapisania się na liście startowej w kategorii, w której się nie jest. Pewien mieszkaniec Śląska czyni to regularnie, co skutkuje tym, że staje na podium w kategorii M70 mimo, że jeszcze 70 roku życia nie ukończył. Wiele osób wie kim jest ten oszust i nieraz go zdemaskowano. On sam udaje biednego, nic niewiedzącego dziadka, które rzekomo ktoś inny zapisuje na biegi i stąd te niejasności. Być może ktoś by w tę bajkę uwierzyć, gdyby nie fakt, że gdy spiker wywołuje go na dekorację, to bez oporów staje na podium i odbiera nagrodę, która mu się nie należy. A przecież mógłby poinformować organizatora o tym błędzie. Mógłby, ale wtedy nie wróciłby do domu z pucharem i nagrodą. Takie zachowanie jest obrzydliwe i strasznie krzywdzące innych 70 latków, którzy uczciwie walczą o miejsce na podium. Podobnych przykładów jest więcej, ale mają wspólną cechę – prawie zawsze dotyczą osób, które swoich szans na zdobycie pucharu upatrują w niższej lub wyższej kategorii.  Dlatego też organizatorzy powinni bezwzględnie weryfikować wszystkie osoby, które się zapisały na bieg. Trochę to dziwne, że takie przypadki w ogóle mają miejsce, bo i tutaj mamy przecież do czynienia ze sztucznym sukcesem. Jaką można mieć z tego satysfakcję? Trudno zrozumieć…

 

1 KOMENTARZ

Comments are closed.