Biegiem na skróty – czyli o oszustwach w bieganiu

Biegiem na skróty – czyli o oszustwach w bieganiu

 

Numery z numerami

Chciałbyś wystartować w biegu, ale nie bardzo chciałbyś za niego zapłacić? A może po prostu chcesz pobiec w wielkim maratonie, ale nie wylosowano Cię? To już nie problem. I na to są sposoby. Pierwszy najbardziej popularny to oczywiście start ,,na dziko” czyli bez numeru startowego. Zasadniczo szkodliwość takiego czynu jest znikoma, o ile taki delikwent nie korzysta z punktów odżywczych oraz nie poczęstuje się medalem na mecie. Niestety bywają osoby, które startowego nie płacą, a pomimo tego korzystają ze wszystkich udogodnień jakie zapewnił organizator. To już nie jest w porządku i nie powinno być tolerowane.

W USA podczas tegorocznego maratonu w Bostonie, czworo zawodników poszło jeszcze o krok dalej i do oszustwa  wykorzystali… skaner i drukarkę! Jak to zrobili? Po prostu znaleźli na facebooku zdjęcie numeru startowego pewnej uczestniczki, która już odebrała pakiet i chciała się owym numerem po prostu pochwalić. Sprytny kwartet zeskanował więc fotkę i wydrukowali dla siebie po jednym. Skutek tego był taki, że na trasie maratonu pojawiło się w sumie 5 zawodników z numerem 14285 – czwórka cwaniaków i oszukana przez nich Kathy Brown. Sprawa wydała się dzięki serwisowi foto, w którym można było odnaleźć zdjęcia, na których się zostało uchwyconym. Jakież musiało być zdziwienie Kathy gdy po wpisaniu swojego numeru zobaczyła 4 innych zawodników. Wrzuciła więc ich zdjęcia na portal społecznościowy by namierzyć kim są. W sieci zawrzały dyskusje na ten temat, odezwali się również inni poszkodowani, a całą aferę nazwano Bibgate (ang. bib – numer startowy). Boston Marathon kusi swoją niepowtarzalną atmosferą, rozmachem organizacyjnym i prestiżem. Marzy o nim wielu zawodników z całego świata. Niektórzy jednak swoje marzenia spełniają oszustwem.

 

Czterech biegaczy - ten sam numer? To możliwe! Wystarczy skaner, drukarka i brak skrupułów...
Czterech biegaczy – ten sam numer? To możliwe! Wystarczy skaner, drukarka i brak skrupułów…

 

Mała szkodliwość społeczna?

Wydawać by się mogło, że opisane przeze mnie wyżej działania raczej nikogo specjalnie nie krzywdzą. Oczywiście cierpią na tym zawodnicy, którzy przez takie zachowania spadają w klasyfikacji generalnej lub wiekowej. Najbardziej jednak dotyka to tych, którzy walczą o miejsca na podium czy to w klasyfikacji OPEN czy też w kategoriach wiekowych. Jak wiemy oprócz pucharów czy dyplomów częstymi nagrodami są również pieniądze lub jakieś nagrody rzeczowe. Wielu zawodników i zawodniczek biega z zamysłem zdobycia takiej właśnie nagrody. Jeżeli zatem na podium staje oszust spychając kolejnego zawodnika na niższe miejsce lub nawet poza podium wówczas nie jest to już nic innego jak tylko kradzież. W końcu pieniądze należące do uczciwego biegacza trafiają w ręce kogoś innego. Trudno nazywać to inaczej i nie sposób się na to godzić. Pytanie tylko co my możemy zrobić w tej sprawie?

Przede wszystkim trzeba bezwzględnie informować organizatora o wszystkich oszustwach jakie zauważymy w trakcie biegu. Im wcześniej taka informacja do niego dotrze, tym sprawniej będzie można zdyskwalifikować delikwenta. Czyjeś skracanie trasy nie ma wpływu na Twój wynik, a dla większości biegaczy jest również mało istotne, ponieważ i tak nie biegną na określone miejsce. Trzeba jednak pamiętać, że spora grupa walczy o jak najlepsze lokaty i przez takich oszustów potrafi ucierpieć wielu uczciwie walczących biegaczy. Dlatego też zamiatanie problemu pod dywan nie jest dobrym rozwiązaniem. Trzeba być uważnym, bo bieganie to już nie tylko zdrowa aktywność, ale i pewien prestiż, którego coraz więcej osób chce doświadczyć biegnąc na skróty.