Biegniesz, biegniesz i nagle… też tak robisz?

Dziś krótka, ale jakże ważna wskazówka dla tych wszystkich, którzy przygotowują się do jesiennych startów.

Wciąż obserwujemy pewien, podstawowy błąd – zakończenie treningu gwałtownym hamowaniem – wręcz awaryjnym! Biegacz pokonuje swoje ostatnie metry zaplanowanego dystansu po czym zatrzymuje się jakby wyrosło przed nim drzewo i idzie do domu. To jest zasadniczy błąd, ponieważ trening powinien zawsze zakończyć się delikatnym truchtem. Pozwala to na szybszą eliminację kwasu mlekowego z mięśni, a co za tym idzie – krótszy okres potrzebny do regeneracji organizmu, przedłuża również „żywotność” mięśnia sercowego i daje po prostu lepsze samopoczucie.

Niedawne badania brytyjskich naukowców wykazały, że już 400m truchtu potrafi skutecznie wpłynąć na dalsze procesy regeneracji. Wiedzą o tym także najlepsi polscy i światowi trenerzy, którzy swoim zawodnikom polecają truchtanie po zakończonym biegu.

My amatorzy nie musimy być tacy jak światowa czołówka, ale warto podpatrzeć kilka „trików”. które oni stosują aby nasze amatorskie bieganie było jak najlepsze i jak najzdrowsze. My polecamy potruchtać 5-10min po każdym treningu i z własnego doświadczenia możemy śmiało stwierdzić – to na serio pomaga!