Camelbak – ultraska Magda Maćkowiak i jej relacja z testów

Na forach biegowych jednym z pytań, które najczęściej się pojawiają, jest pytanie o plecak/ pas biegowy. Nic w tym dziwnego, gdyż na rynku pojawia się coraz większy wybór lepszej bądź gorszej jakości sprzętu. Na niektórych produktach się zawiodłam, inne pozytywnie mnie zaskoczyły. Ach ten pamiętny maraton, kiedy to musiałam przez tydzień leczyć rany po niezbyt dobrze wykonanym plecaku.
Pamiętam też takie, które skakały niemiłosiernie, a także pasy biegowe, które po jakimś czasie się poluzowały i żyły swoim życiem (no chyba, że ściskałam je na tyle mocno, że nie mogłam już oddychać) oraz plecaki, które posiadały wyłącznie wielką komorę. I jak tu szukać żelu w tej wielkiej otchłani?
Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów na temat produktów marki Camelbak.

Osobiście jestem miłośniczką biegu z zapasem wody, bądź jakiegoś żelu. Wiem, że spora część ludzi tego nie potrzebuje, ale póki co tej swojej bariery przekraczać nie chcę. Bez względu na to czy jest to trening, wycieczka biegowa, czy nawet zawody, w trakcie których mamy punkty odżywcze. Daje mi to komfort psychiczny i koniec. Tak ma być :)

W końcu trafiłam na swoje ideały. Z tego powodu dzisiaj dzielę się z Wami. Może Wasza droga do znalezienia sprzętu idealnego dzięki temu się skróci.
Od kilku miesięcy testuję produkty CamelBak: plecak CIRCUIT VEST z bukłakiem 1.5 litrowym i pas biegowy delaney belt.
Produkty te dostępne są 
w katalogu.
Przyznam, że uwielbiam jeśli coś jest dobrze wykonane. Jeśli mam poświęcić na coś trochę swojej uwagi i energii, wolę jeśli przyniesie to jakieś pozytywne rezultaty. Od pierwszej chwili, gdy rozpakowałam paczkę, poczułam, że tak będzie w tym przypadku.

Firma CamelBak oferuje produkty nie tylko dla biegaczy. Wspierają także m.in: rowerzystów, a także miłośników pieszych wędrówek.
Przyznam, że odkąd mam ich produkty, pierwszy raz spotykam się z tym, że ludzie na trasie pytają mnie o nie. Rzucają się w oczy :) .
Może to przez ten piękny kolor? :) Oczywiście można wybrać także inne wersje kolorystyczne:)

Długie wybiegania uwielbiam wykonywać z plecakiem. Ten wybrany przeze mnie przypomina mi bardziej taką kamizelkę. Jest lekki i nieduży. Z przodu posiada kieszonki na żele bądź bidony. W zależności od tego, czego potrzebujemy. Osobiście lubię mieć wodę w bukłaku. W moim przypadku jest to 1.5l. Dzięki rurce nie muszę zmieniać tempa biegu, aby się napić. Co zasługuje na szczególną uwagę? Wcześniej posiadałam rurkę, którą trzeba było mocno ciągnąć, aby puściła blokada i można było się napić. Czasami cały ustnik wyskakiwał i zamiast cieszyć się z biegu, mój stan poirytowania wzrastał. Tu rozwiązanie jest proste. Wystarczy przesunąć kawałek w jedną stronę, aby odblokować wodę, bądź w drugą, aby ją ponownie zablokować. Bukłak wygodnie zakręcany. Wlew wody bardzo duży. Zatem jeśli uzupełniamy wodę na punktach, nie stracimy zbyt wiele czasu.
W plecaku oczywiście mamy mocowanie na niego, aby nie latał nam w trakcie biegu.
Oprócz tego, że mieści się bukłak – czasami wrzucam do środka jeszcze banana, bądź kurtkę i wszystko się spokojnie mieści.

W przypadku pasa również jestem bardzo zadowolona. Przyznam, że do tej pory byłam dość sceptycznie nastawiona do tego sprzętu. Wszystkie, które posiadałam wcześniej obracały mi się w koło, a ja biegnąc walczyłam, aby był na swoim miejscu. Tu nie spotkałam się z taką sytuacją. Bidon na wodę znajduje się z tyłu, po skosie. Być może dzięki temu lepiej się trzyma.
Przestrzegam przed pasami, które posiadają dwa bidony. Trzeba pić po równo z każdego, gdyż jeśli w którymś z nich zostanie mniej wody, zacznie ściągać pas na jedną stronę. Wierzcie mi, nic przyjemnego ;)

Pas zapinany jest na wygodną klamrę, nie ma rzepów, jak w moich poprzednich sprzętach. Dzięki temu nic się nie poluzuje i nie będzie irytować. Do tego posiada także kieszonkę na zamek, gdzie można spokojnie zmieścić żel, klucz, a nawet telefon.
Pas wybieram na krótsze biegi, gdzie nie jestem pewna, czy będę potrzebować wody. Jednak awaryjnie lubię ją mieć. Czasami wykorzystuję wyłącznie kieszonkę, gdy nie mam gdzie umieścić kluczy. Testowałam podczas biegów szybkich, interwałów, podbiegów. Za każdym razem byłam zadowolona.

Szczerze mogę polecić sprzęt CamelBak :). Towarzyszył mi już podczas wielu kilometrów i do tej pory nie zawiódł.
Zatem lecę go pakować i czas na trening :)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKażdy może zacząć biegać
Następny artykułJak biegać w okresie od czerwca do sierpnia?
Biegaczka górska zakochana po uszy w Tatrach, miłośniczka zdrowej kuchni, rysuje piękne portrety i zaraża innych pozytywną energią. Na Biegologii Magda dzielić się będzie z Wam swoimi fit-przepisami na zdrowe dania, przekąski, a nawet słodkości.