Chcesz schudnąć? Nie zaczynaj od siłowni!

Wiosna to czas, kiedy wiele osób chce zrzucić zgromadzone zimą kilogramy. Wtedy zaczynają się też poszukiwania takiej aktywności, która pozwoli na jak najszybsze „spalenie” tłuszczu. Wielu z nas widząc ogólny trend do bycia „fit” swoje kroki zaczyna kierować do siłowni/klubu fitness, które mają być nadzieją na szybkie uzyskanie efektów. Jest to w dużym stopniu nielogiczne i często prowadzi… donikąd.  

Witam panie – najpierw poćwiczymy siłowo

Jest początek marca 2011 roku. Idę na siłownię żeby poćwiczyć nieco brzuch i zrobić trochę ćwiczeń ogólnorozwojowych. Na salę wchodzą nagle dwie panie w wieku około 35-40 lat. Z niewielką nadwagą i nieco przerażonym spojrzeniem zaczynają się rozglądać dookoła. Na szczęście (lub raczej na nieszczęście) szybko podszedł do nich trener. Okazało się, że obie panie chciały zrzucić trochę zbędnych kilogramów, a że nie cierpiały biegać, to tutaj trener miał im w tym pomóc. To co działo się później było już dla mnie istną komedią. W ramach rozgrzewki panie przez 10 minut szły na bieżni w tempie na moje oko – około 2-3km/h. Następnie pan trener wziął obie panie na przyrząd typu atlas i zaprezentował im ćwiczenia, jakie powinny wykonywać. Potem jakieś ćwiczenia z hantelkami, gumy, itd. Z jednym się zgodzę – trener perfekcyjnie tłumaczył, co robić, w jakiej kolejności i z jaką techniką, ale… przecież te kobiety chciały zrzucić zbędne kilogramy, a nie budować mięśnie czy rzeźbić się. Przez godzinę pobytu na siłowni wykonały kilkanaście różnych ćwiczeń i praktycznie bez śladów większego zmęczenia opuściły salę. Przez kolejne kilka tygodni widywałem je na tej siłowni, wykonujące podobne ćwiczenia. Któregoś razu przyszły i poinformowały, że są ostatni raz, bo karnet im się kończy, a efektów praktycznie nie widać. Jedna schudła 1kg, druga w ogóle. Gdy zapytałem ich trenera, dlaczego nie zalecił tym kobietom więcej ćwiczeń kardio – wzruszył tylko ramionami, twierdząc, że przecież to były początkujące osoby i najpierw powinny wzmocnić określone partie ciała. Nigdy wcześniej takiej bzdury nie słyszałem… Najpierw to trzeba ruszyć się z fotela i poprawić swoją wydolność, a nie rozwijać przykryte tłuszczem mięśnie.

 

Chodzi o jak najlepszy efekt

Od razu pragnę wspomnieć o jednej rzeczy – to, że ja sam biegam i propaguję tę aktywność nie oznacza wcale, że bezwzględnie uważam, że to jedyny sport, dzięki któremu można szybko pozbyć się zbędnych kilogramów. Sytuacja, którą jednak opisałem skłoniła mnie do pewnych przemyśleń, jak wiele osób daje się robić w balona i wierzy, że ćwiczenia siłowe… efektywnie odchudzą. Owszem, jeśli do tego dojdzie odpowiednia dieta, to jakiś tam efekt można zanotować, ale przecież chodzi o to, aby ten efekt był jak najlepszy, prawda?

Ćwiczenia siłowe są świetnym uzupełnieniem różnych sportów, ale nie powinny być pierwszym etapem osób, które chcą schudnąć. Nie chcę się rozwodzić na temat przeróżnych teorii dotyczących idealnych do spalania stref tętna – niektórzy są zwolennikami aktywności na poziomie 60-70% HRmax, inni zalecają bieganie czy rower na krótkich sesjach w submaksymalnych strefach tętna, tudzież opieranie się na tzw. efekcie after burn. Bez względu na to, w którą teorię uwierzymy, ćwiczenia kardio dadzą znacznie lepszy efekt niż ćwiczenia siłowe, które spalają zdecydowanie mniej kalorii, zwłaszcza jeśli są wykonywane przez amatorów. Niestety wiele osób, które nie przepadają za bieganiem lub im to po prostu nie wychodzi, bo do tej pory robiły to źle – szukają szczęścia na siłowni. I wtedy często pojawia się problem – coś tam się poruszają, trochę podźwigają, ale efekty przeważnie są mizerne. Znam co najmniej kilkanaście osób, które gdy zaczynałem biegać mówiły – ja tam wolę siłownię. Po kilku miesiącach efekt był taki – ja schudłem prawie 10kg biegając, a wśród znajomych – 3/4 przestało chodzić na siłownie nie widząc efektów, dwóch czy trzech nadal chodziło z nadzieją na efekty – 1 kolega schudł i się wyrzeźbił, ale… siłownię przeplatał bieganiem i rowerem. Dziś również obserwuję osoby, które chodzą kilka razy w tygodniu na siłownię, ba… raz w tygodniu robia nawet crossfit, a nie mogą przebiec 5km bez przerwy. Trochę to śmieszne.