Wielu biegaczy i biegaczek zadaje sobie proste pytanie czym się naszprycować aby biegać lepiej, szybciej, wydajniej. Nie od dziś wiadomo bowiem, że sam trening to nie wszystko – zresztą czasami biegamy latami, a efekty są jakie są i dlatego zaczynamy szukać pewnych wspomagaczy, które pozwolą nam przeskoczyć określone bariery. Dzięki temu możemy sobie stawiać coraz wyższe cele i osiągać coraz wyższy poziom. Środki dopingujące stosowane głównie przez zawodowców bywają różne i różne też mają działanie. Choć przynoszą często spektakularne efekty, to jednak w przypadku wykrycia przez komisję antydopingową – można zaliczyć wpadkę i związane z nią konsekwencje. Co zatem brać aby działało, a jednocześnie nie wzbudzać podejrzeń zazdrosnych kolegów i koleżanek?

Środki takie jak EPO czy meldonium są dość trudne do zdobycia dlatego sięgają po nie przeważnie zawodowcy. Efekty są, ale i ryzyko spore – można stracić nie tylko wysoko zajęte miejsce, ale i honor oraz szacunek innych. Pomimo tego wciąż nie brakuje zwolenników tego typu specyfików – wizja wyśrubowanego rekordu i choćby efemerycznej chwały jest po prostu silniejsza.

Nam amatorom jest trochę łatwiej, ponieważ nie walczymy zazwyczaj o czołowe miejsca, ale mimo wszystko warto uważać, bo i na tym poziomie możemy wzbudzać podejrzenia. Pewną i z pewnością tańszą alternatywą są bardziej dostępne środki znane z aptek – syropy na kaszel, tabletki rozrzedzające krew czy uderzeniowe (niedozwolone) dawki kofeiny lub guarany. To wszystko również działa całkiem nieźle, ale my polecamy inny środek. Jest dość łatwo dostępny, ale warto sobie już wcześniej zaplanować stosowanie go na zawodach, a najlepiej przetestować podczas treningów – tylko z umiarem, bo wbrew pozorom daje kopa! Jaki to środek i w jakich dawkach warto go przyjmować – o tym na drugiej stronie.

STRONA 2

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here