Czas zlikwidować Maraton Wrocławski!

Od czasu do czasu warto poznać co na temat biegania myślą ludzie, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Choć dla nas biegaczy takie opinie są raczej nic nie warte to jednak warto mieć świadomość tego jak bardzo zmienia się punkt widzenia – jeśli samemu bieganie ogląda się tylko w telewizji.

W ostatnim czasie przed największymi polskimi maratonami pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy osób, które są przeciwne organizacji biegów w centrach miast i postulują bieganie w parkach, za miastem, itp. W tym przypadku dyskusja jest raczej zbędna, bo biegacze wiedzą swoje, a kanapowcy swoje. Sprawa ma wiele wątków i jest trudna do jednolitej oceny. Do tej pory zdawało mi się, że takie nasze rodzime narzekanie jest raczej domeną anonimowych internetowych trolli, sfrustrowanych tatuśków z brzuszkami i wszelkiej maści antysportowych osób, które na słowa ruch/sport/bieganie reagują jak wampiry na czosnek. Niestety okazuje się, że są również dziennikarze, którzy kręcą nosem na odbywające się w miastach maratony. Dobry dziennikarz ma oczywiście prawo mieć swoje zdanie i je wyrazić w formie artykułu/felietonu, ale to co podwyższa wartość merytoryczną takiego tekstu to rzeczowe argumenty, spojrzenie na sprawę z wielu punktów widzenia i choćby fragmentaryczna próba rozwiązania problemu, zasygnalizowanie kompromisu. Niestety takich dziennikarzy jest bardzo mało.

W jednym z numerów Gazety Wrocławskiej swoimi antysportowymi poglądami podzielił się z czytelnikami Pan redaktor Cyprian Dmowski. Człowiek noszący zacne nazwisko słynnego patrioty i męża stanu – Romana Dmowskiego. Oto krótki tekst, w którym Pan Cyprian postuluje likwidację Maratonu Wrocławskiego…

 

fot. Krzysztof Olański
fot. Krzysztof Olański

Źródło – blog Krzysztofa Olańskiego, http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=2&action=44&code=43287

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDominika Napieraj zwyciężyła w Birmingham!
Następny artykułPierwszy Bieg po schodach w słynnym poznańskim wieżowcu!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.