Czy zbyt wolne bieganie może męczyć?

Czy zbyt wolne bieganie może męczyć?

Czy zbyt wolne bieganie może zmęczyć? Dla początkującego biegacza to brzmi jak żart, ale wystarczy choć trochę pobiegać by na własnej skórze przekonać się, iż takie coś może naprawdę mieć miejsce, bo każdy odnajduje komfortową prędkość dla siebie. Jak to więc jest z tym tempem? Jak to możliwe, że czasami przyspieszenie potrafi dać ukojenie? 

Każdy z nas ma swoje tempo biegu, adekwatne do aktualnej formy, przy którym czuje się komfortowo. W biegowej nomenklaturze jest to często określane jako tzw. tempo konwersacyjne. Bywa ono różne – dla rozpoczynających bieganie może to być 7-8min/km, dla zawodowców, nawet w okolicach 4min/km i szybciej.

Wyobraźmy sobie teraz zawodnika, który na co dzień biega właśnie w tempie około 4min/km. Jeśli więc robi 30km wybieganie – zajmuje mu to 2h. Ten sam zawodnik pewnego dnia stwierdza, że te 30km pobiegnie ze swoim kolegą, który niedawno zaczął. Biegną więc obaj w tempie 7min. 30km pokonują więc w 3,5h. Pierwsza myśl – zawodowiec miał tym razem wyjątkowo łatwe zadanie, bo biegł znacznie wolniej. Tymczasem po takim treningu czuje się wyzuty z energii, jakoś dziwnie ponaciągany i w ogóle nie do życia. Jak to możliwe skoro jest w tak dobrej formie i na co dzień biega znacznie szybciej?

To dziwne zjawisko jest przez wielu trenerów i fizjologów tłumaczone w następujący sposób: biegacz trenujący codziennie z określoną intensywnością, kadencją czy tempem stopniowo przyzwyczaja swoje mięśnie i ścięgna do określonego zakresu ruchów. To zakres, który u każdego biegacza jest inny i jednocześnie najbardziej naturalny. Gdy występuje nagła potrzeba zwiększenia tempa lub jego sporego ograniczenia – może pojawić się uczucie dyskomfortu.

To samo tempo staje się udręką
Pierwszy raz z takim zjawiskiem spotkałem się w 2006 roku podczas Maratonu Lednickiego. Ponieważ maraton miał charakter towarzyski – wszyscy biegliśmy w tempie około 6-6:15min/km. Co ciekawe najbardziej męczyli się ci zawodnicy, którzy normalnie biegają maratony w tempie 4:00-4:30/km. Na 30km wielu z tych szybszych biegaczy było już tak ponaciąganych i znużonych, że… byliśmy zmuszeni przyspieszyć. Ostatnie 12km biegliśmy już w granicach 4:40/km i było to dla nas jak masaż. Niektórzy z nas byli bardzo zaskoczeni, że podkręcenie tempa może pomóc by poczuć się lepiej. Do pewnego czasu myślałem, że może to tylko takie subiektywne odczucie, ale przez kolejne lata biegania spotykałem się z wieloma podobnymi opiniami na ten temat.  w moje ręce trafiła. Swego czasu w moje ręce  książka „Bieganie metodą Danielsa”, w której słynny trener wskazuje, że często gdy jego zawodnikom w trakcie zawodów jest ciężko, zaleca podkręcenie tempa. Taka zmiana, która odbija się zarówno na tempie jak i kadencji ma często zbawienny wpływ na samopoczucie oraz psychikę zawodnika. Ta konkluzja Danielsa to oczywiście nawiązanie bardziej w kontekście zawodników biegających na bieżni, ale mająca również odniesienie do amatorów, którzy często zbyt uparcie tkwią w jednym i tym samym tempie.