Biegające Panie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród mężczyzn. Na pierwszy rzut oka powód jest trywialny – świetne ciało. To by było jednak zbyt proste. Najważniejsze zalety biegaczek kryją się bowiem również w ich zachowaniu, sposobie podejścia do życia, a nawet specyficznych poglądach. Co więc sprawia, że biegaczki są tak pozytywnie postrzegane przez płeć męską i są idealnymi kandydatkami na żony? Spróbujmy wyjaśnić w 5 prostych punktach dlaczego warto ożenić się z biegaczką. 

Biegaczka nie marudzi (zazwyczaj)

No ok – jak każda kobieta, pewnie czasem marudzi, ale nie aż tak. Biegaczka traci energię na treningi, zatem nie ma takiego stanu, że siedzi, myśli, kombinuje i nagle wypala z grubej rury bez powodu. Niespożytkowana energia jest jednym z głównych powodów, dla którego kobiety leniwe zachowują się nieracjonalnie – wyzywają, knują i kombinują. Biegaczka musi znaleźć czas nie tylko na codzienne obowiązki, ale i regenerację, analizę treningów i ustalenie planów startowych. Dzięki temu, łatwiej z nią żyć pod jednym dachem.

Zakupy w wersji skróconej

Biegaczka nie spędza raczej 12h w centrum handlowym. Nie spędza, bo nie musi. Czuje się atrakcyjna i seksowna dzięki swojej pasji. Ma formę, wysportowane ciało i nie potrzebuje przystrajać go tysiącem nowych ciuchów. Jeśli już wybiera się na zakupy, to woli wydać poważniejszą sumkę na dobre buty do biegania czy lycrę niż kolejną kieckę, którą założy raz na ruski rok. Pod tym względem biegaczki są idealne – szybsze zakupy i szybsze decyzje. I co najważniejsze – w sobotę i niedzielę czyli w dni, w których Polacy najczęściej robią zakupy w marketach – biegaczki są przeważnie na zawodach lub długich rozbieganiach, czyż to nie piękne?

Tolerancyjne powonienie

Biegaczka nie wytknie Ci, że Twoje ciuchy po treningu śmierdzą, bo przecież jej śmierdzą również. To zrozumienie cenniejsze niż złoto. Wracacie razem z treningu i wrzucacie wszystko do jednej pralki – tutaj nie ma podziału na moje czy Twoje. Śmierdzą ciuchy nasze i już. Ktoś kiedyś powiedział, że miłość to nie patrzenie na siebie, ale patrzenie w tym samym kierunku. Parafrazując na biegowo te słowa, można by stwierdzić, że miłość to również wspólne pranie śmierdzących ciuchów po bieganiu.

Biegaczka nie musi robić z siebie dziuni

Obecne trendy są takie: rób cokolwiek kobieto, ale bądź seksowna, maluj się, noś szpilki i pokaż innym, że jesteś sexy. Na szczęście ta reguła nie obowiązuje biegaczek. One nie muszą pokazywać swojej kobiecości na siłę. One wyglądają dobrze w każdym stroju i są wspaniałe przez to, że mają pasję, która jest najlepszym makijażem kobiety. Ich atrakcyjność rośnie w oczach mężczyzn znacznie bardziej niż ilość podkładu na twarzach dyskotekowych panienek. Biegaczka jest naturalnie piękna i sto razy bardziej pociągająca nawet, gdy przepocona wbiega na metę maratonu, a jej twarz jest cała czerwona lub biała od soli.

Zdrowsza kuchnia

Jeśli kobieta decyduje się na bieganie, to znaczy (zazwyczaj), że jest świadoma jak prowadzić zdrowy styl życia. Często idzie to w parze ze znacznie lepszą jakościowo kuchnią. Biegaczka, która porzuciła wizerunek typowej matki Polki znacznie rzadziej decyduje się na smażenie tłustych kotletów z ziemniakami. Nie od dziś wiadomo, że biegaczki chętniej sięgają po warzywa, owoce, ciemne pieczywo, kefiry i wszelkiej maści zdrową żywność. To niewątpliwa zaleta, którą docenią zwłaszcza aktywni panowie.

Uwaga – prezentowane powyżej poglądy są wielce subiektywne i odzwierciedlają rzeczywistość na podstawie pewnych, nieformalnie funkcjonujących stereotypów. Nie oznacza to jednak, że nie są prawdziwe :)

Komentarze Facebook