DOMS – ból udający zakwasy

Wbiegasz na metę biegu z pełną satysfakcją, wykonujesz dobry jakościowo trening, jesteś w pełni zadowolony, bo taki wysiłek wróży wiele dobrego na przyszłe starty, ale gdy wstajesz następnego dnia odczuwasz dotkliwy ból mięśni i praktycznie ledwo się poruszasz. Znowu się zajechałem i mam zakwasy – myślisz. Niestety jesteś w błędzie – ból który Ci towarzyszy to tzw. DOMS (ang. delayed onset muscle soreness) czyli opóźniona bolesność mięśniowa.

 

Jak to nie zakwasy??

- REKLAMA -

Powstawanie zakwasów związane jest głównie z dwoma związkami o nazwach pirogronian i mleczan (w niedługim czasie postaram się Wam przybliżyć to zjawisko – teraz jednak wróćmy do DOMS, która niestety jest mniej znana, a bardziej uciążliwa).

Po bardzo intensywnym treningu lub zawodach w mięśniach, które były narażone na ogromny wysiłek powstaje kwas mlekowy. Jego ilość  w mięśniach zmniejsza się stopniowo gdyż jest on zużywany w procesie utlenienia i przerabiany na energię. Ten proces trwa około 1-2 godziny po zakończonym wysiłku i praktycznie po tym czasie mięśnie są wolne od kwasu mlekowego.

Więc jeśli ból mięśni nastąpił około 24-48 godzin po treningu i trwa 2-7 dni – możesz być pewny, że nie masz do czynienia z zakwasami.

 

Czym jest DOMS?

DOMS jest to ból, który występuje najczęściej 8-48 godzin po intensywnym treningu, a jego apogeum przypada na 24-72 godziny po treningu. Niestety potrafi trwać nawet do tygodnia.

Powszechnie uważa się, że DOMS spowodowana jest akumulacją kwasu mlekowego w mięśniach, czyli że są to zwyczajowo nazywane „zakwasy”, DOMS ma jednak całkowicie odmienną przyczynę – jest to efekt uboczny procesu naprawy, który przebiega w wyniku mikrouszkodzeń włókien mięśniowych.

DOMS może być spowodowana każdym rodzajem aktywności fizycznej. Największe jednak prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest przy intensywnym eksploatowaniu mięśni przez wysokie siły skurczów ekscentrycznych, w przypadku gdy wykonujemy trening przy wyższej intensywności lub biegniemy w dół.

 

Mnie żadne DOMS nie dotyczy, przecież biegam już tyle lat!

Za dobrze by było gdyby wytrenowanie chroniło nas od tej przypadłości, niestety jednak wszyscy biegacze są narażeni na powstanie DOMS, nawet Ci którzy „niejedno już w życiu przebiegli”. Siła bólu jest jednak znacznie niższa u osób, które są przystosowane do regularnego wysiłku. Częstotliwość występowania DOMS jest rzeczywiście znacznie niższa u takich biegaczy, niż u tych, którzy wykonują sporadyczne treningi o wysokiej intensywności.