28 sierpnia – ta data przyprawia mnie o lekki stres. Wciąż wierzę, że przebiegnę półmaraton Praski BMW, ale mogę zapomnieć o dobrym czasie. A wszystko przez… EURO 2016.

Dłuższy pobyt reprezentacji Polski w La Baule sprawił, że my, dziennikarze, mieliśmy zdecydowanie więcej pracy. A praca ta nie sprowadza się jedynie do napisania tekstu. We Francji połączona była z morderczymi podróżami, szczególnie te do Marsylii i Nicei dały nam mocno w kość, bo to ponad 1000 kilometrów. W domu w La Baule było nas kilku i muszę przyznać, że największą dyscyplinę biegową zachował Robert Błoński, który regularnie wypuszczał się na długie przebieżki. Ja nie miałem w sobie tyle sił. A szkoda, bo mieliśmy obok fantastyczną trasę biegową, wiodącą wzdłuż oceanu. Skorzystałem z niej… cztery razy. Jeden z tych treningów zrobił dla nas Sebastian Mila. Był on kapitanem naszej, Przeglądu Sportowego i Onetu, reprezentacji na EURO 2016. Oprócz pracy dziennikarskiej Sebastian wykonywał też swoje obowiązki ligowca w ekstraklasowej przerwie.

Fot. Przemysław Rudzki / Samsung Galaxy S7 Edge (więcej o Galaxy S7)
Fot. Przemysław Rudzki / Samsung Galaxy S7 Edge (więcej o Galaxy S7)

Kiedy Polacy odpadli w ćwierćfinale, większość naszej załogi udała się do domu, zostałem jedynie ja i Bartek Buk. Przemierzaliśmy Francję w intensywnym tempie… Z zazdrością spoglądałem na genialne ścieżki do biegania w Monaco, ludzi biegających w Paryżu, biegaczy na promenadzie w Nicei, ale nie było opcji, znaleźć choć chwilę. Czasu zostało mi coraz mniej, a to prowadzi do złych nawyków, staram się bowiem „wybiegać” swoje kilometry, po powrocie do Warszawy wszedłem w intensywny trening i moje kolano powiedziało dzisiaj rano: „Stop”. Teraz najważniejsze jest to, żeby do momentu startu nie zrobić sobie krzywdy. Na plus zaskakuje mnie jednak to, w jak dobrej formie fizycznej jestem po blisko 40-dniowej orce. W każdym razie – nogi same niosą i chyba pierwszy raz w życiu bieganie sprawia mi dużą przyjemność. Tej myśli się trzymam, mając nadzieję, że tak będzie aż do końca sierpnia, kiedy wybije godzina startu.

Cały artykuł do przeczytania na stronie Przeglądu Sportowego

Komentarze Facebook