Schudła 60 kg, zaczęła przygotowania do maratonu i… otworzyła poradnie dietetyczną.
O sukcesach i porażkach oraz badaniach, dzięki którym waga po latach walki i bezsilności zaczęła w końcu spadać…

Małgorzatę Segiet i jej historię poznałam kiedy Ola Peisert przeprowadzała badania wydolnościowe w Diet&More. Okazało się, że właścicielka ma za sobą ciekawą historię, którą chcę Wam opowiedzieć.

150 kilo – kiedy ruch staje się bolesny…

Z Małgorzatą rozmawiam telefonicznie. W końcu się złapałyśmy. Podobnie jak ja, to kobieta w biegu, dosłownie i przenośni. Małgorzata zmagała się z nadwagą od dłuższego czasu. Czerwona lampka zapaliła się wówczas kiedy waga zbliżyła się do blisko 150 kg. Stawy zaczęły boleć, a podstawowa aktywność zamiast cieszyć – przeszkadzała. Moja rozmówczyni wyprzedzając pytanie skąd się wzięły te nadprogramowe kilogramy? wprost powiedziała, że tu nie było czarów, a kilogramy nie wzięły się z kosmosu! – Zawsze lubiłam słodycze, jadłam dużo i za dużo, a dodatkowo jeszcze tłusto.

1 000 kcal – to zabójstwo dla psychiki i ciała!

Małgorzata zaczęła szukać pomocy i eksperymentować z dietami. Ta najpopularniejsza jaką za każdym razem jej podsuwano to dieta 1 000 kcal, która okazała się jej największą bolączką. – Byłam zła, chodziłam głodna, waga nie spadała. Brak efektu było zniechęcające i w tym momencie natrafiłam na Pawła Życkiego, trenera, który okazał się niezawodnym wsparcie. Pod jego okiem Małgorzata zaczęła się ruszać z planem, choć aktywność jak sama przyznaje nigdy nie była jej obca. Do pełni sukcesu potrzebna była jednak silna wola, porządna dieta i badania, o których nie miała początkowo zielonego pojęcia.

Kortyzol – walka z hormonem

Zrażona niepowodzeniami postanowiła szukać pomocy zagranicą. – Trafiłam do Centrum Medycyny Sportowej w Niemczech. To tam tak naprawdę znalazłam odpowiedź, dlaczego tak trudno jest mi zrzucić kilogramy – wspomina. Specjaliści na światowym poziomie wprowadzili ją i Pawła w meandry skutecznego odchudzania. – To tu przeprowadziłam swoje pierwsze badania wydolnościowe, także takie, które określają mój wydatek energetyczny w fazie spoczynku oraz badania na obecność kortyzolu – hormonu stresu, który jak się okazało, miał u mnie ogromne znaczenie podczas odchudzania.

Minus 60 kg – sukces, który nie trwa wiecznie?

Małgorzata na finale schudła 60 kg. To był jej sukces. Sama przez lata starań nauczyła się komponować diety, postanowiła zdobyć solidne wykształcenie w tym kierunku, uczyć się także od zagranicznych specjalistów. To na co zwróciła uwagę przy okazji swojej historii, to brak wykonywania podstawowych badań u osób chcących schudnąć w poradniach jakie odwiedzała. – Nikt nie zaproponował mi wykonania badań wydolnościowych, nie wspominając już o kortyzolu, który jak się później okazało pełnił kluczową rolę i dlatego nie mogłam schudnąć – podkreśla. Co ciekawe aby zmniejszyć ilość kortyzolu Małgorzata zaczęła stosować indyjski korzeń – aszwagandę (Ashwagandha), którego właściwości zostały potwierdzone także naukowo.

Małgorzata tłumaczy, że ten hormon jeśli w naszym organizmie występuje z nadwyżką wartości prawidłowe stężenia kortyzolu w moczu zwykle mieszczą się w granicach 80 – 120 µg/24 godz.), nie sprzyja chudnięciu. Dlaczego tak się dzieje? W skrócie organizm odczytuje stres (za pomocą którego wydziela się kortyzol w dużych ilościach) jako zagrożenie i przygotowuje się „na przetrwanie” magazynując tłuszcz i nie pozwala mu na wydatek energetyczny. – U mnie kortyzol utrzymywał się na poziomie ponad 300 µg/24 godz., a obecnie waha się na poziomie 120 – 140 µg/24 godz. – wspomina. Wszystko to związane było z osobistymi, ciężkimi przeżyciami w jej życiu. To właśnie stresujące momenty powodują bardzo często skoki kortyzolu i tak było właśnie w przypadku mojej rozmówczyni.

Odchudzanie zaczyna się w głowie…

Małgorzata oprócz tego że jest menadżerem, pracuje jako psycholog ze sportowcami. Jak podkreśla, głowa zarówno w diecie jak i osiągnięciach sportowych to klucz do sukcesu. Osobiście w moim życiu także musiało się poukładać i dziś jestem na takim etapie balansu, który daje mi taki wewnętrzny spokój. To bardzo ważne, bo początkowo podjęłam walkę, walkę z wiatrakami jak się potem okazało, ze swoją wagą. Małgorzata podkreśla, że zanim podejmiemy decyzję o tym, że chcemy schudnąć, dobrze jest poukładać sobie wszystkie sprawy, jeśli oczywiście jest to możliwe – Śmierć najpierw mojej mamy, potem taty, do tego osobiste przykre momenty nie dość, że doprowadziły do wyrzutów kortyzolu, powodowały, że jedzenie stało się moją odskocznią od problemów – mówi.

Kolejnym ważnym badaniem, jaki postanowiła przeprowadzić jeszcze w Niemczech, to sprawdzenie jaki jej organizm ma wydatek energetyczny w stanie spoczynku. – Wynik wbił mnie w ziemię. Okazało się, że w stanie spoczynku mój organizm wykorzystuje aż 2 000 kcal. Przy diecie 1 000 kcal zwyczajnie nie mogłam schudnąć i było to wówczas dietetyczne samobójstwo + gratis spowolnienie metabolizmu! – podkreśla.

Kiedy waga zaczyna spadać, to jest najlepsza motywacja! Chudłam ok. 1 kg na tydzień, aby po roku zejść do wagi 75kg. To jej osobisty sukces, dzięki któremu nauczyła się wiele o dietetyce i poznała Pawła, z którym dziś prowadzi Diet&More poradnię dietetyczną i diagnostyczną dzieląc się swoim doświadczeniem z innymi osobami.

Jak dwa kroki w tył, to potem trzy do przodu!

Obecnie Małgorzata przygotowuje się do górskiego startu w półmaratonie Nordic Walking. Wcześniej miał pojawić się też maraton, ale kontuzje skutecznie ją od tego odwlekły. Obecnie stawia na zbilansowany ruch i dietę. A waga? Małgorzata od swojego największego sukcesu nieco przytyła i kwestia uporania się z nadwyżką jest w zasięgu jej wiedzy. Tak wiedzy – bo to jest główna przyczyna tego, dlaczego długo nie mogłam poradzić sobie z problemem – podsumowuje. –Jeśli przez lata ktoś zaniedbał swoje ciało, to praca nad formą wymaga czasu. Trzeba się liczyć z tym, że będą towarzyszyć temu lepsze i gorsze chwile, ale grunt, aby nie zrażać się i jak zrobimy dwa kroki w tył, to trzeba zawsze po tym robić trzy kroki do przodu – kończy.

 

Teskt – Marzena Michalec

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here