zimowy janosik

Mija dzień za dniem, mam plany, myślę o przyszłości, studiuję fizjoterapię, chcę założyć rodzinę i uczciwie pracować. Nadchodzi dzień ślubu, a dwa tygodnie po nim trafiam do szpitala. Słyszę kiedy odzyskuję przytomność „to cud, uratowaliśmy Cię, przeżyłaś śmierć kliniczną…” i zadaję sobie jedno zasadnicze pytanie „dlaczego? Dlaczego to mi się przydarzyło?” Cała sytuacja była wynikiem błędu ludzi. Miałam do nich żal. Byłam pełna złości, ale ona już minęła. Bo dzisiaj wiem, że powinnam, może to głupio zabrzmi, ale – podziękować im. Urodziłam się na nowo 19.09.2008 roku. Przewartościowanie nastąpiło w momencie kiedy opuszczałam szpital. Stanęłam przed nim, i padał mocno deszcz. Płakałam z radości, że może on na mnie padać. Wpadłam w wir spełnienia swoich marzeń, nie odwracając się wstecz, zaczęłam korzystać z życia i wyciągnąć z niego ile tylko zdołam.

Po pierwsze chciałam urodzić dziecko, żeby pozostawić po sobie ślad. Następnie namnażałam endorfinki realizując to co sobie wymyślałam. Nauczyłam się pływać na kitesurfingu, jeździć konno, organizowałam przejazdy uliczne na rolkach, szalałam na nartach i snowboardzie. Zrobiłam ½ Ironman.

gosia pazda biegaczka

A bieganie?

Natomiast jak zaczęło się ściśle bieganie? Dokładnie ten dzień pamiętam. Leciała reklama w telewizji. Jakiegoś obuwia sportowego. To był październik 2013 roku. Mówili ”siedzisz na kanapie, wstań, ubierz adidasy, i wyjdź pobiegać. Później zapisz się na pierwszy bieg uliczny…aż przebiegniesz maraton”.

Tak jak siedziałam oglądając reklamę, wstałam ubrałam sportowe buty i wyszłam. Przebiegłam wokół kamienicy w której mieszkałam i sąsiednich zabudowań. Myślę, że może udało się wtedy zrobić 2 km. Zadowolona kiedy wróciłam, weszłam na internet i zaczęłam szukać terminu najbliższego biegu ulicznego. Ponieważ mam w Gdyni kuzynkę to zapisałam się tam na 10 km Biegu Niepodległości w 2013r. Do czasu startu co drugi dzień wychodziłam z domu pobiegać lub korzystałam z bieżni, którą mam w pracy, a jestem rehabilitantką.

Swoje pierwsze 10km dobrze pamiętałam ukończyłam w 49:07. Stałam wtedy wśród tłumu ludzi i patrzyłam jak zwycięzcy stają na podium. To była ta chwila, w której pojawiło się pierwsze moje biegowe marzenie. Powiedziałam wtedy głośno do stojących, śmiejących się obok znajomych „trochę potrenuję i też kiedyś tutaj dostanę puchar.

Po pierwszych 10km w życiu myślę, że z racji swojego zawodu i na co dzień oglądanych kontuzji chciałam trenować mądrze. W przeszłości miałam złamaną każdą nogę, rękę, przepukliny połatane, więc podchodziłam do rozwoju biegowego na spokojnie. Dużo czytałam na ten temat, a plany treningowe gotowe ściągałam z internetu. Najpierw do półmaratonu, później do pierwszego maratonu. Natomiast po nim, kolega i trener Paweł wziął mnie pod swoje skrzydła.

mistrzyni polski

Zaczęłam realizować swój cel

Rok później mój czas na 10km był o 10 minut lepszy i zrealizowałam to o czym mówiłam – dostałam puchar. Potem przebiegłam masę biegów ulicznych zaliczając parę półmaratonów i maraton. Tak, ten maraton z reklamy. Przebiegłam go we wrześniu 2014 roku z czasem 3:18… wbiegając na metę pojawiło się drugie marzenie – złamać na tym dystansie 3 godziny. To nie było łatwe. W międzyczasie spadłam z konia będąc sama w lesie, w którym znaleziono mnie nieprzytomną. Miałam ciężki uraz głowy, wstrząs mózgu i pęknięcie panewki stawu biodrowego. Na szczęście nie na długo, ale straciłam pamięć i wzrok. Moment, w którym nie pamiętałam, że mam dziecko ani czym się zajmuje na co dzień zostanie zapamiętany na zawsze. Byłam załamana.

Nie mogłam chodzić. Powrót do kontroli równowagi i koordynacji trwał około miesiąca. Nie poddałam się. Kiedy mogłam już truchtać, robiłam to. Początkowo tylko na wprost, ponieważ zmiana kierunku była możliwa tylko w miejscu, tak mocno kręciło mi się w głowie. Stopniowo wracałam do zdrowia. Próbowałam wrócić do marzenia drugiego. Jednak w Chicago w 2016 zabrakło mi 2 minut, a w Austrii – 53 sekundy. Jak to mówią do trzech razy sztuka i faktycznie tak było. Udało się na ziemi ojczystej w kwietniu 2017 w Gdańsku pobiec 2:59;30 sek.

Trzecie marzenie było z gazety. Wpadła mi jakaś biegowa w ręce. Pisali o najcięższym ultramaratonie świata na 246 km – nazwanym SPARTATHLON. Pomyślałam „czy ja jestem jakaś gorsza, mam dwie ręce, nogi zdrowe, silną głowę i wielkie chęci- jadę tam”.

spartathlon

Moja droga do Spartathlonu

Dowiedziałam się, że to nie jest takie proste się tam dostać. Byłam wtedy po maratonie w Chicago i w niecałe 10 dni po nim jedynym biegiem kwalifikacyjnym przed zapisami była Kaliska Setka. Podjęłam ryzyko. W życiu wcześniej nie biegłam niczego ponad 42 km więc 100 km było sporym przeskokiem dla mnie. Dałam radę i na pierwszej pozycji byłam po 8 godzinach i 53 min na mecie.

Spartathlon też przebiegłam. Było jednak bardzo ciężko. Po 200 km to już nie biegły moje nogi – tylko głowa. Mimo wszystko zawziętość wygrała. Nadszedł czas po Grecji na kolejne marzenie. Czwarte. Mało realne i byli tacy którzy faktycznie się śmiali kiedy mówiłam o nim. Chcę reprezentować kiedyś kraj. Obojętnie gdzie i na jakim dystansie. Miesiąc po Spartathlonie, jeszcze trochę zmęczona stanęłam na starcie ponownie Kaliskiej setki 4.11.2017r. podczas której zostałam Mistrzynią Polski na tym dystansie co umożliwiło mi właśnie realizację celu głównego.

 

A kolejne marzenia?

Piąte marzenie też zdradzę – jest to start w UTMB. Na razie skupiam się na zbieraniu punktów z biegów górskich żeby się zakwalifikować do niego mam nadzieje w niedalekiej przyszłości. Natomiast szóste pozostawię na razie w tajemnicy. Podpowiem tylko, że nie są to zawody, nie jest to bieg, chociaż po części wiąże się też ogólnie z bieganiem.

Każde z moich marzeń to mój zrealizowany sukces. Najważniejsza jest dla mnie ich realizacja. Często nie jest to wygrana biegu. Bo ja już ten główny wyścig mam za sobą. Życie.

Mam też taką radę dla tych, którzy jeszcze się boją – nie czekajcie na jutro. Może już go nigdy nie być. Żyjcie daną chwilą. Wstańcie i działajcie. Ja też zaczynałam od zera.

 

Komentarze Facebook

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here