30km i... zaczyna się "zabawa".
30km i… zaczyna się „zabawa”.

30km – 35km

Do gry wchodzi głowa. Twój organizm zaczyna tracić zgromadzone zapasy energii i może powoli odmawiać posłuszeństwa. Nie oznacza to jednak, że jesteś an straconej pozycji. To co możesz teraz najlepszego zrobić, to pozytywnie się nastawić. Wiem, że to rada brzmi trochę jak: idź na rozmowę o pracę gdzie jest tysiąc kandydatów na jedno miejsce i bądź pewny,  że dostaniesz tę robotę. Może i tak, ale o ile z negatywnym nastawieniem w procesie rekrutacji może się okazać, że jednak wypadłeś dobrze, o tyle z negatywnym nastawieniem po 30km – prawie całkowicie tracisz szansę na dobry wynik. Wyłącz negatywne myśli i uświadom sobie jak blisko już masz do mety. 33km – do końca tylko 9km! Co to jest? Przecież zazwyczaj więcej robisz w trakcie treningu! Trzymaj równe tempo, a gdy mimo tego zacznie ono spadać i spotkasz się z Panią Ścianą, to mam dla Ciebie radę – nie zwracaj zbytniej uwagi na osoby, które Cię wyprzedzają – nie ma nic gorszego dla głowy niż widok oddalających się zawodników, którzy jeszcze kilkanaście minute temu byli daleko za Tobą. Biegnij swoje, patrz przez siebie, ale teraz jesteś na trasie sam nawet jeśli mijają Cię dziesiątki biegaczy.

 

35km – meta

Choć może to zabrzmieć absurdalnie – to najwspanialszy etap w maratonie. To on brutalnie oddziela biegaczy dobrze przygotowanych od tych, którzy treningi zaniedbywali. To właśnie te kilometry zapadają często w pamięci jako okupione heroiczną walką, potem i łzami. Dopóki jednak biegniesz, nie czas na patos. Powoli zbliżasz się do mety, a Twój organizm woła – nakarm mnie, daj mi pić, chcę więcej mikroelementów. Niestety choćbyś nie wiadomo ile jadł i pił – nie uzupełnisz tego w tak krótkim czasie. Po 35km bardzo łatwo o nagły skurcz dlatego skup się teraz na technice biegu aby była jak najbardziej luźna. Nie spinaj mięśni, a w momencie gdy poczujesz, że skurcz się zbliża – nie stawaj, tylko zwolnij lub przejdź do delikatnego truchtu. Koniecznie skorzystaj z punktu nawadniania na 35 i 40km. Jeść już nie musisz, a wręcz nie powinieneś, bo mocno pracujący żołądek może mieć problem ze strawieniem tego co przyjmiesz. Widzisz w oddali metę? Świetnie – biegnij do niej tak jak umiesz – szybko, wolno czy nawet truchtając. Nie wiem czy pobiegłeś cały dystans według moich wskazówek, ale jeśli dobiegłeś do mety w zdrowiu, to jedno jest pewne – na 90% zrobisz to jeszcze raz więc będzie jeszcze czas na poprawę tego co zrobiłeś nie tak jak trzeba.

 

Komentarze Facebook