Jak przeżyć samotny bieg i nie dostać na głowę?

Często, zwłaszcza na małych biegach zdarza się tak, że trzeba biec samemu. Kilku konkurentów ucieka do przodu, bo nie wytrzymujesz ich tempa i nagle okazuje się, że znikają Ci z pola widzenia. Za Tobą również nie ma nikogo i na trasie zostajesz w pewnym sensie sam. Wtedy dla wielu zawodników zaczyna się właśnie najtrudniejsza walka na trasie – o utrzymanie stałego tempa lub zajmowanej pozycji. Co wtedy robić żeby się nie załamać i samotnie dotrzeć do mety w dobrym czasie kontrolując sytuację aż do końca? Spróbuję udzielić Wam kilku wskazówek.

Dlaczego o tym piszę?

Na początku chciałbym się wytłumaczyć dlaczego w ogóle podjąłem taki temat. Nie jest to kwestią przypadku, ponieważ sytuacja, w której biegłem samotnie przez kilka czy nawet kilkanaście kilometrów spotykała mnie niezwykle często. Jak wiecie zawodowcem nie jestem, ale te wszystkie kilometry samotnej walki nauczyły mnie wielu rzeczy. Podobnie było na ostatnich zawodach – półmaratonie w Pszczewie. Już około 8km grupa, w której biegłem ,,rozerwała się” i ostatnie 13km przyszło mi biec w samotności. Moim celem było utrzymanie 6 pozycji aż do mety i udało mi się. Nie jest to oczywiście jakiś spektakularny sukces, ale bieg ten utwierdził mnie w przekonaniu, że chociaż nie jestem specjalnie szybkim zawodnikiem (wynik na mecie 1:19:57) to jednak umiem sobie doskonale radzić gdy biegnę samotnie. Dlatego też traktuję ten temat trochę jak misję i sądzę, że te kilka wskazówek, o których zaraz Wam napiszę przydadzą się wielu biegaczom. Mam również cichą nadzieję, że nie będą tego czytać moi konkurenci. Oczywiście żartuję, zatem przejdźmy do rzeczy.

- REKLAMA -

Samotny trening – samotny sukces

Samotnego biegania trzeba się po prostu nauczyć. I nie ma tutaj innej recepty na to jak tylko wykonywanie niektórych treningów bez żadnego towarzystwa. Oczywiście bieganie z kolegą, znajomym czy nawet w większej grupie to bardzo fajna sprawa, ale… jeśli poważnie myślisz o zawodach i chcesz być przygotowany również na sytuację, w której przyjdzie Ci zmagać się z samym sobą to niestety raz po raz musisz się zmienić w biegowego borsuka. Długi samotny bieg nauczy Twoją psychikę oswajać się z samotnością – być może będzie nudno, monotonnie i bardziej męcząco, ale… przecież o to właśnie chodzi! Na trasie również nikt Ci nie pomoże – na dwudziestym kilometrze nie podbiegnie nagle kolega z treningów i nie poprowadzi Cię w równym tempie do mety. Będziesz zdany sam na siebie i to w jaki sposób wcześniej trenowałeś będzie miało wówczas kluczowe znaczenie.

Idealnym treningiem, który można w tym przypadku zastosować jest 15-20km bieg w tempie startowym lub około startowym – grunt aby odbywał się w wyższych zakresach intensywności i by… zmęczył zarówno fizycznie jak i psychicznie. Oczywiście mam tu na myśli przygotowania do długich dystansów  – 15km, półmaratonu i maratonu. Takie lekkie „zmasakrowanie” własnego umysłu zaprocentuje turbo doładowaniem na zawodach. Nie jest to coś czego wielu poszukuje w treningu – tutaj endorfinki, przyjazna atmosfera i pogaduchy schodzą na dalszy plan, a zaczyna się poważne bieganie.

 

Bądź opanowany i kontroluj sytuację

Ok, samotne treningi masz już za sobą. Jesteś dobrze przygotowany, startujesz w zawodach i jesteś tylko Ty, długa prosta i konkurenci – daleko z przodu i daleko z tyłu. To jak się teraz zachowasz będzie miało bardzo duże znaczenie w jakiej formie przybiegniesz na metę i czy dasz się dogonić. Największym błędem jest w tym momencie wielokrotne oglądanie się za siebie. Nie dość, że tracisz wtedy cenne sekundy, to jeszcze nadwyrężasz i tak zmęczone już mięśnie. Oczywiście trudno jest biec, nie wiedząc kto jest za Twoimi plecami, dlatego dobrze jest wykorzystać elementy trasy, w których droga skręca np. pod kątem prostym lub na długim łuku. Wtedy wystarczy tylko delikatnie głowę obrócić by zobaczyć w jakiej mniej więcej odległości zostali nasi rywale. Łatwiejsza sprawa jest z tymi z przodu – ich pozycje możesz kontrolować na bieżąco i pod tym względem to Ty masz nad nimi przewagę.

Przy okazji, jeśli zobaczysz, że ktoś kto biegnie przed Tobą, nagle zaczyna nerwowo i często oglądać się za siebie, to obserwuj tę osobą uważnie. Być może jest to oznaka, że słabnie, co możesz wykorzystać, wyprzedzając ją i wskakując jedno miejsce wyżej. Nie podkręcaj jednak tempa za bardzo, bo w przeciwnym razie za chwilę sam zaczniesz się oglądać tracąc siły.