Jak uprzykrzyć życie organizatorowi biegu? Praktyczny przewodnik.

 

Na mecie musisz działać szybko i sprytnie. Pozbieraj do wora drożdżówki, zgrzewki z wodą i jabłka aby pokryś starty wynikające z opłaty startowej.
Na mecie musisz działać szybko i sprytnie. Pozbieraj do wora drożdżówki, zgrzewki z wodą i jabłka aby pokryć starty wynikające z opłaty startowej.

 

Meta – Twoja szansa na rekompensatę strat

- REKLAMA -

Gdy będziesz już na mecie przełam się jakoś i mimo wszystko odbierz ten obrzydliwy medal z zieloną wstążką. Możesz pokazać publicznie swoje niezadowolenie z jego wyglądu plując na niego i wkładając sobie go np. do buta. No i właśnie teraz przyszedł czas na rewanż za nędzny pakiet startowy – przygotuj sobie gdzieś na boku dużą torbę lub karton i zacznij do niego znosić rzeczy, które pokryją Twoje straty. Drożdżówki, zgrzewki z wodą, jabłka, kubeczki plastikowe – cokolwiek byle byś nie pozostał stratny. Zostań na losowaniu nagród – może coś wylosujesz, a jeśli nawet nie to moze chociaż komuś coś zwiniesz.

 

Bieg nie kończy się na mecie – lecimy dalej!

Teraz możesz już w spokoju wrócić do domu i napisać obszerną relację, w której ujmiesz wszystko co było nie tak. Zgoń na dyrektora biegu winę za niedobre drożdżówki (to on je zapewne wypiekał). Skrytykuj brudne Toi-Toje (jak nikt nie patrzył on zapewne do każdego wchodził, robił i rozmazywał). Skrytykuj lokalizację mety i brak sklepu ogrodniczego w pobliżu. Jak Ci coś jeszcze przyjdzie do głowy to pisz śmiało i nie zapominaj, że koniec imprezy nie oznacza końca pytań do organizatora! Pytaj dalej – tym razem kiedy będą wyniki, kiedy zdjęcia, kiedy zapisy na kolejną edycję. Tak o zapisy też się zapytaj, bo przecież i tak pobiegniesz. W końcu przeszedłeś już test prawdziwego biegowego trolla więc za rok nie może Ciebie zabraknąć. Będziesz miał czas przygotować kolejne pytania i znowu pokazać organizatorom, że są beznadziejni.

 

 

 

1
2
3
4
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNajlepsze napoje dla biegaczy
Następny artykułMaraton Puszczy Bydgoskiej – półmaraton, maraton i ultra + wspaniała natura!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.