Jak wybrać idealne tempo na zawody?

tempo biegu

Biegasz już jakiś czas i chciałbyś wystartować w maratonie? Nic prostszego. Wystarczy dobra kondycja, opłacenie startowego i można biec. No właśnie można biec, ale jakim tempem żeby nie było ani za szybko, ani za wolno, ale w sam raz? Umiejętność właściwego oszacowania tempa to już niestety wyższa szkoła jazdy. Oczywiście można porwać się na jazdę bez trzymanki i zaryzykować nieco, ale… taki manewr może się skończyć nagłym odcięciem prądu czyli słynną maratońską ścianą. Aby tego uniknąć ocenę właściwego tempa w maratonie należy zacząć to już na etapie przygotowań.

 

Trudność w ocenie – konsekwencje na końcówce

- REKLAMA -

Gdyby każdy potrafił idealnie ocenić swoje maratońskie tempo nie mielibyśmy na trasie tzw. marszu pingwinów czyli drepczących po 30km biegaczy, którzy nie wytrzymali tempa. Nie mielibyśmy również zawodników, którzy nagle na 40km zrywają się do mety i pędzą wyprzedzając innych, tylko dlatego, że na początku się zbytnio oszczędzali. Przebiec maraton w tempie idealnym wykorzystując tyle energii żeby zrobić dobry wynik, a do tego dotrzeć do mety w dobrej formie jest bardzo trudno. Prawie zawsze jest albo za szybko, albo za wolno i jest to kwestia zrozumiała. Bywają jednak biegacze – zwłaszcza początkujący, którzy biegając na treningach średnio po 6min/km ruszają na trasę z prędkością wyższą nawet o 1minutę/km. Endorfiny, emocje i doping kibiców oczywiście wtedy pomaga i niesie, ale… do czasu. Ścianka czeka i w odpowiednim momencie daje o sobie znać. I wtedy właśnie potencjalna ofiara z geparda zmienia się w pingwina. A wystarczyło tylko dobrze zaplanować tempo podczas treningów.

 

Tempo – nie tętno

Niektórzy uważają, że kluczem do sukcesu w maratonie jest bieg na odpowiednim tętnie. Nie jest to do końca prawda – wystarczy, że będą gorsze warunki atmosferyczne, takie jak upał, do tego emocjonujący doping kibiców czy stres związany ze startem by wartości tętna były zakłócone. W przypadku startu, zwłaszcza w maratonie, najważniejsze jest równe tempo bez szarpania. Po prostu lepiej jest trzymać stałą prędkość niż nieustannie pilnować tętna i na przemian przyspieszać i zwalniać by było ono takie jak sobie założyliśmy. Mam dwóch znajomych, którzy brali udział w pewnym maratonie w Niemczech – od początku do końca biegli razem, uzyskując ten sam wynik na mecie – 3:38. Obaj traktowali ten start z nastawieniem na złamanie 3:40. Obaj byli na takim samym poziomie – na mecie okazało się, że jeden z nich przebiegł tę trasę ze średnim tętnem 157, drugi… 171. Co ciekawe obaj czuli się bardzo dobrze. Ta sytuacja pokazuje, że nie zawsze warto trzymać się sztywno tętna – gdyby kolega z wyższym tętnem chciał utrzymać niższe tętno – zapewne przybiegł by kilka, kilkanaście minut za swoim kompanem.

 

4 KOMENTARZE

Comments are closed.