Jak wytrenować mocny finisz na zawodach? Te treningi Ci w tym pomogą!

Jak wyćwiczyć dobry finisz na zawodach? Wydaje się to dość proste – każdy trening kończyć szybciej i tyle. To by jednak było zbyt proste dlatego dziś kilka wskazówek odnośnie elementu, który często jest przez biegaczy zaniedbywany w trakcie treningów.

Po pierwsze – musimy sobie uzmysłowić, że finisz przeciętnego amatora, to zupełnie inna bajka niż finisz zawodowca stąd też treningi tych właśnie elementów powinny się różnić. Amator nie musi szlifować temp z pogranicza sprintu tylko zminimalizować spadki prędkości na końcówce dystansu i nabyć umiejętność efektywnego przyspieszenia na ostatnich kilkuset metrach. Nie chodzi tu o spektakularny pęd na ostatniej prostej, ale o spokojne i konsekwentne przyspieszanie na końcówce. Jak to wytrenować?

Przede wszystkim trenowanie finiszu nie może być traktowane jako trening autonomiczny. Co to oznacza? Oznacza to, że musi to być tylko element kończący inne jednostki treningowe. Oto kilka możliwych i bardzo efektywnych wariantów. 

Najprostszym sposobem jest oczywiście bieganie treningów BNP w różnych wariantach przy czym należy pamiętać, że klasyczny BNP (jak np. 4x3km czy 3x5km) oddziałuje bardziej na samą wytrzymałość i umiejętność balansowania tempem niż na umiejętność mocnego finiszowania. To z pewnością najlepszy trening pod dystans maratoński gdzie szybkość na końcówce nie ma aż tak dużego znaczenia.

Jeśli chodzi o półmaraton – dobrym pomysłem jest wykonanie następującego treningu o długości 15-16km. Pierwsze 11-11km biegniesz w tempie nieco wyższym niż Twoje OWB1, następnie 12-14km przyspieszasz do tempa 2-3sek/km wyższego niż Twoje tempo startowe w półmaratonie i ostatni 1-2km pokonujesz jeszcze o kilka sekund szybciej. Taki trening znakomicie uczy nawyku przyspieszania pomimo zmęczenia – to nie tylko bodziec typowo fizyczny, ale też znakomity trening umysłu – jestem już dość zmęczony, ale przyspieszę! 

W przypadku biegu na 10 czy 5km sprawa wygląda nieco inaczej, ponieważ tempa są już tutaj na tyle wysokie, iż mocne przyspieszenie na końcówce jest bardzo trudne. Tutaj zdecydowanie lepiej sprawdzą się mocne biegi ciągłe w II zakresie zakończone „szarpnięciem” na ostatnich 200-300m. To taka symulacja wyścigu, w którym walczysz o urwanie kolejnych paru sekund i masz na to szansę na ostatnich metrach. Nie polecam oczywiście biegu w trupa, ale mocne przyspieszenie, które pozwoli ostatnie 200m pokonać nawet 10 sekund krócej. 

Bez względu na to pod jaki dystans trenujesz warto abyś prawie każdy trening kończył nieco żwawiej, nawet o kilka sekund na kilometr, ale szybciej aby przyzwyczaić się do warunków panujących na zawodach. Zapewniam Cię, że po wielu miesiącach takiego trenowania – będzie Ci łatwiej, a na zawodach będziesz męczył się znacznie mniej pokazując, że mocny finisz, to element, który opanowałeś do perfekcji!  

  

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNajsłodszy klub biegowy w Polsce – dołącz do Honey Stinger Runners!
Następny artykułCross Trzebnicki – 5 edycja już w lutym
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.