Jak wytrenować dziecko na biegacza?

www.greenvilledailyphoto.com

Wielu biegaczy, zwłaszcza młodego pokolenia żyje w ciągłej obawie, jak potoczy się przyszłość ich dzieci. Nie mam tu tylko na myśli kwestii wykształcenia, pracy i powiązanych z tym aspektów finansowych. To oczywiście ważne sprawy, jednak młodym biegającym tatusiom i zabieganym matkom, niejednokrotnie sen z powiek spędza wątpliwość dotycząca tego czy ich pociechy w przyszłości pójdą w ich ślady i zainteresują się sportem.

 

Dla niebiegającej części społeczeństwa takie obawy mogą wydawać się wręcz absurdalne, jednak biegacze patrzą na tę kwestię zupełnie inaczej. Dla nich to nie tylko sam trening i codzienne pokonanie paru kilometrów, ale też sposób na życie, większa odporność na problemy dnia codziennego, pasja i przede wszystkim dobre zdrowie, które w obecnym, kulejącym systemie opieki zdrowotnej jest na wagę złota. Wobec takich zalet jakie rodzice widzą w bieganiu, trudno by nie upatrywali jakichkolwiek nadziei w swoich dzieciach.

- REKLAMA -

 

Jak jednak spowodować by tak się stało i by nasze dziecko w przyszłości zaraziło się od nas pasją do biegania?

Geny – ważne, ale nie najważniejsze

Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że genetyka jest bezwzględna. To, że dwoje rodziców jest zapalonymi biegaczami, którzy oddają się tej pasji już od lat nie oznacza wcale, że ich dziecko będzie postępować tak samo. Wystarczy, że przejmie trochę genów po swoim dziadku, który większość życia spędził przed telewizorem i już mamy pierwszy problem na drodze do sukcesu. Nie oznacza to jednak, że taki mały delikwent jest przez to skazany na życie w lenistwie i sportowym marazmie.

 

Naucz dziecko kochać bieganie

W procesie wychowawczym młodego człowieka można obrać kierunek, zgodnie z którym będzie on cały czas blisko sportowego świata. Takie zachowanie nie jest jednak tożsame z usilnymi próbami stworzenia miniaturowej wersji swoich rodziców – biegaczy. Dziecko musi stanowić autonomiczną jednostkę, która wchodząc w kolejne etapy swojego rozwoju będzie coraz bardziej świadomie dokonywać wyborów, również tych związanych z aktywnością sportową. W tym momencie rola rodziców powinna się sprowadzić do jak najbardziej ekspresyjnej egzemplifikacji sportowych zachowań. Ukazania ich w pozytywnym świetle zdrowej rywalizacji, dbania o siły witalne oraz zjawiska umacniającego związek. Nawet najmniejsze konflikty na linii tata biegacz – mama biegaczka są w umyśle dziecka kodowane jako czynnik destrukcyjny i bardzo negatywnie odbijający się na ogólnej percepcji biegania jako pasji pozytywnej i unifikującej (oczywiście chodzi tutaj o konflikty związane stricte z bieganiem, a nie np. z tym, że tatuś znalazł sobie inną mamusię). Wynika z tego przede wszystkim fakt, że aby dziecko doceniło i nauczyło się, że bieganie jest czymś dobrym powinno żyć w domu pełnym zgody i miłości. Pomijam już aspekt, w którym jedno z rodziców biega, a drugie mu stawia kłody pod nogi w tej kwestii. Wtedy może nastąpić niekontrolowane rozdarcie, zupełnie jak w patologicznej rodzinie alkoholików, w której dziecko miota się i również się uzależnia lub nabiera niechęci do alkoholu na całe życie.

 

Znajdź umiar we wszystkim

Jakkolwiek by na to wszystko nie patrzeć, nade wszystko ważny jest umiar i zdrowy rozsądek. W ostatnim czasie obserwujemy coraz większą liczbę dzieci obecnych na dużych biegach masowych – kibicują, jadą w wózkach ze swoimi biegnącymi rodzicami lub biorą udział w biegach towarzyszących, specjalnie dla nich organizowanych. Niewątpliwie każda z tych form zasługuje na uznanie, ponieważ subtelnie wprowadza młodego człowieka w świat sportu. Zaczyna on rozumieć, że nie jest to coś całkowicie oderwanego od rzeczywistości. Wie, że jest to częścią życia jego rodziców i powoli się tego uczy. Następuje swoista interioryzacja, konsekwencją której jest często wzrost zainteresowania się bieganiem w kolejnych latach.

To wszystko wygląda jednak dobrze na poziomie amatorskim. Czasami jednak pojawia się dość zaskakujący paradoks, gdy dziecko wykazuje biegowy talent. Wtedy jest to niestety rosyjska ruletka – albo trafi na świetnego trenera, który zrobi z niego gwiazdę albo na konowała, który w swoim ślepym dążeniu do maksymalizacji efektów swoich wychowanków, wyrządzi mu krzywdę i szybko pozbawi zapału katorżniczymi treningami. Niedługo bardziej rozwiniemy ten temat.

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWETERANI NA START – HMŚ BUDAPESZT 2014
Następny artykułMistrzostwa Świata w półmaratonie – PODWÓJNE ZŁOTO DLA KENII
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.