Konsekwencja w bieganiu kontra wymówki – Ty decydujesz

Pewnie nie raz słyszeliście o tym jak ważna w bieganiu jest konsekwencja. Dzięki niej łatwiej osiągnąć swój cel, pobić nową życiówkę czy choćby pozbierać się po kontuzji. Dla wielu jednak to ogromny problem – nie mogą się zmotywować, szukają wymówek, wmawiają sobie, że dziś nie mają czasu, dziś nie dadzą rady, itp. Czy można zmienić swój sposób myślenia aby przestać biegać nieregularnie i bez konsekwencji? Można – trzeba tylko określić sobie pewne priorytety. 

Być może tracisz za dużo czasu na rzeczy, które mógłbyś/mogłabyś zrobić szybciej?

Zastanów się dlaczego pewne rzeczy zajmują Ci tyle czasu – czy gotowanie obiadu musi zająć 2 godziny? Zapewniam Cię, że nie musi. Smaczny i pełnowartościowy posiłek można również zrobić w 30-40 minut, a zaoszczędzony czas poświęcić na trening. Czasami słyszę jak ktoś gotuje godzinami, bo musi pokroić i udusić mięso, obrać ziemniaki, zrobić surówkę, itd. Dla mnie taki rytuał to strata czasu – przecież można wziąć kawałek ryby, przypruszyć przyprawami, ugotować kaszę, wrzucić na talerz trochę pomidorków koktajlowych i jest znakomity, zdrowy obiadek. To siedzenie przy garach godzinami jest bez sensu, zwłaszcza w czasach kiedy liczy się każda godzina, a ludzie się realizują na płaszczyźnie zawodowej łącząc to ze swoimi pasjami.

Masz swój ulubiony serial, który musisz obejrzeć? Nie musisz. Wmawiasz sobie, że musisz, bo to Cię odciąga od szarej codzienności. Tylko, że tą codzienność mógłbyś sobie w tym czasie urozmaicić treningiem. No tak, ale Ty jesteś tylko amatorem i jednak chcesz ten serial obejrzeć – to oglądaj tylko nie dziw się potem, że brakuje Ci czasu na bieganie. To jest właśnie konsekwencja – mam pasję, idę biegać, serial mogę odpuścić. To prozaiczna sprawa, ale dająca do myślenia – mamy często niewłaściwe priorytety i tracimy czas na bzdury. Ja sam często zwlekam z treningiem, bo mówię sobie – jeszcze jeden, ostatni filmik na youtubie i zbieram się pobiegać. I tak mija godzina, potem kolejna, ale… staram się nad tym panować i jednak ustalać to co dla mnie najważniejsze. Wam też to radzę, bo inaczej łatwo stracić kontrolę nad swoim czasem, który dla biegacza jest cenny podwójnie.

Czasami śmieszą mnie wymówki pewnych osób (również tych, których trenuję) – dziś nie mogę zrobić treningu, bo miałem ciężki dzień w pracy. Ciężki dzień w pracy – czyli sporo roboty papierkowej, szef Cię wkurzył, nie wyrobiłeś się z czymś. I co? Wrócisz do domu i będziesz użalał się nad swym losem zamiast iść odreagować na świeże powietrze? Taka wymówka to dla mnie żaden powód do tego żeby nie iść na trening. Sam miewam dni, w których po prostu idzie się załamać i uwierzcie – po paru kilometrach problemy zaczynają ukazywać się w zupełnie innym wymiarze – nagle stają się możliwe do rozwiązania i nie przytłaczają już tak bardzo. I w tej materii następuje swoista dywersyfikacja biegaczy na tych, którzy nieustannie pokonują przeciwności losu dzięki bieganiu i tych, którzy z byle powodu załamują się, bo nie mają odwagi wyjść na trening w momencie psychicznego dołka. Alternatywy są więc zawsze dwie – wyjdziesz na trening i przynajmniej w iluzoryczny sposób pozbędziesz się problemów lub zostaniesz w domu i zamkniesz swoje realne problemy w czterech ścianach.

Postępuj tak by bieganie stało się Twoim imperatywem – oczywistym i wynikającym z Twojej natury. Nie szukaj motywacji na siłę – czyż tego czasu poszukiwań nie byłoby lepiej spędzić na treningu? To trochę tak jak z rzucaniem palenia – im dłużej będziesz się do tego zbierał, tym mniejsze będą Twoje szanse na sukces. W bieganiu jak w każdej innej sferze życia odjutronizm to toksyczny styl życia, który ogranicza rozwój i zatrzymuje człowieka jak ruchome piaski – przekładając w nieskończoność – w końcu utkniesz na dobre.

Zachęcam każdego z Was aby wyrzucił ze swojego słownika takie wyrażenia jak – nie chce mi się, dziś nie mam motywacji na bieganie, przełożę to na jutro, itd. Konsekwencja w dążeniu do celu to w bieganiu rzecz niezwykle ważna, nie twierdzę, że od czasu do czasu nie można zrobić sobie Dnia Dziecka i odpuścić treningu na rzecz poleniuchowania w domu – taki reset też bywa przydatny, ale równie dobrze może być zalążkiem fali straconych dni. Następnym razem pomyśl czy mimo wielkiej niechęci do wykonania treningu – jest sens poddawać się. Tylko Ty decydujesz czy w bieganiu chcesz się rozwijać czy stać w miejscu.