Kontuzje biegowe – skąd się biorą?

Większość z nas biegaczy jest przekonana, że bieganie jest zdrowe. To zapewne wynika z naszych subiektywnych odczuć, że poprawił się nasz stan zdrowia i sprawność fizyczna. Taka koncepcja jest słuszna – bo korzystnych efektów biegania jest wiele m.in. zapobieganie niektórym chorobom cywilizacyjnym, ochrona układu krążenia itp.

Jednak istnieje druga strona medalu, z którą niestety każdy z nas prędzej czy później będzie miał styczność – czyli różnorodne urazy i kontuzje biegowe.

 

Praktycznie każda część ciała może nam zacząć szwankować – jesteśmy bowiem jak maszyny, które zbytnio eksploatowane mogą z czasem zacząć się psuć. W badaniach (Lun V. i in. 2003) na grupie biegaczy amatorów, trwających 6 miesięcy stwierdzono, że u 79% badanych zauważono co najmniej jeden uraz kończyny dolnej, co jak widać nie jest już liczbą, którą można zignorować.

Poniżej przedstawiamy schemat najczęstszych kontuzji, które dotykają biegaczy wraz z częstotliwością ich występowania w biegającej populacji.

Lokalizacje najczęstszych kontuzji biegowych / źródło: Marti i in., opracowanie Biegologia.pl
Lokalizacje najczęstszych kontuzji biegowych / źródło: Marti i in., opracowanie Biegologia.pl

 

Przyczyny biegowych urazów są tak wieloczynnikowe i znacznie różnią się u różnych osób, że czasem proponowane środki zapobiegawcze nie wywierają na konkretnym biegaczu skutku. Jedynym pomocnym środkiem, który sprawdza się praktycznie w 100% jest – zaprzestanie aktywności. Jednak jak większość pewnie miała niemiłą okazję doświadczyć – jest to najgorsze zło jakie może spotkać biegacza. Dlatego w skrócie dowiedzmy się o głównych czynnikach, które powodują kontuzje i o tym jak możemy im zapobiegać.

 

7 KOMENTARZE

  1. […] Wielu amatorów już od pierwszego wyjścia na trening, traktuje je jako codzienne sprawdziany formy. Ileż to razy słyszy się, że ktoś kto ma przeznaczoną 1h na trening stara się ją wykorzystać jak najlepiej. I co robi? Ciśnie ile wlezie aby nabiegać w tym czasie jak największą liczbę kilometrów. Potem tylko wrzutka z endomondo do sieci i już można błyszczeć przed znajomymi, że wykonało się kolejny świetny trening. Od razu podkreślam, nie widzę niczego złego w pochwaleniu się swoim biegiem przed znajomymi w Internecie, ale radość z bicia kolejnych rekordów na treningach jest zupełnie bezpodstawna. Dlaczego? Dlatego, że to nie jest w ogóle perspektywiczne działanie. Logicznym wydaje się fakt, że nikt z nas nie jest w stanie bez końca bić życiówki na treningach. W końcu organizm odmawia już dalszej współpracy i wtedy zaczynają się schody, przetrenowanie, a w najgorszym przypadku – kontuzja. […]

Comments are closed.