W które dni w roku nie wypada biegać?

ZAKAZ BIEGANIA

Czy zastanawialiście się kiedyś czy są w ciągu roku dni, w które nie wypada biegać? Naszym zdaniem nie ma, bo przecież zawsze jest dobry czas by zadbać o swoje zdrowie, ale… zobaczcie jak to wygląda w praktyce i jak postrzegają to inni. Niestety często bywa tak, że nasze bieganie w niektóre dni bywa postrzegane jak… zbrodnia! 

 

Uszanuj zmarłych – nie biegaj

Starsi ludzie o PRLowskiej mentalności, emeryci, renciści i wszelkiej maści antysporty często są zdania, że w niektóre dni w roku biegać nie wypada. Jest Święto Zmarłych – nie wstyd panu biegać? Usłyszałem kilka lat temu z ust pewnej bardzo puszystej starszej pani w „gustownym” berecie, gdy 1 listopada zaczynałem swój poranny trening (nota bene 1 listopada to Wszystkich Świętych a nie Święto Zmarłych, ale już nie wyprowadzałem jej z błędu). Mój argument, że biegam aby to święto było jak najpóźniej moim świętem nie przemówiło do niej. Dla niej ruch to jedno, a szacunek dla zmarłych to drugie. Pokonując kolejne kilometry zacząłem się zastanawiać kogo skrzywdziłem tym, że w taki dzień wyszedłem na trening? Wniosek powstał jeden – nikogo. A kontrargument grubej pani w postaci braku szacunku dla zmarłych w ogóle do mnie nie przemówił. Na pociechę nie byłem sam – na swojej trasie mijałem wielu biegnących grzeszników…

Tamten dzień dał mi wiele do myślenia. Jeżeli poranne bieganie w Zaduszki czy Wszystkich Świętych nie wypada, to co dopiero powiedzieć o tej całej farsie z jaką ma się co roku do czynienia na polskich nekropoliach? Czy wypada kategoryzować zmarłych kupując jednym wypasiony znicz palący się 3 dni, a innym plastikowy bubel? Czy wypada jeść watę cukrową i kiełbasy zakupione tuż przy bramie cmentarnej? Czy wypada palić papierosy na cmentarzu i obgadywać znajomych kto jaki stroik położył? To jest dopiero obłuda. Czymże jest takie zachowanie wobec normalnego, zdrowego treningu? Tego się nawet w logiczny sposób nie da porównać…

 

Wielki Piątek – wielki dzień bez treningu? 

Dla katolików ten dzień jest teoretycznie najbardziej smutnym i refleksyjnym dniem w roku. Czy w związku z tym pójście na trening ma sens? Jak najbardziej! Chociaż tutaj również można paść ofiarą ataku tych, którzy bieganie utożsamiają z tworzeniem sobie rozrywki i zaspokajania swojej przyjemności. Nieraz byłem świadkiem zdziwienia, że w ten arcyważny dzień ubieram swoją śmieszną lycrę i idę biegać. To jest jednak błędne rozumowanie. Jeśli bowiem robisz coś, co poprawia Twoje zdrowie jest to wyraz największego szacunku dla siebie samego i bliskich, którzy być może dzięki temu Twojemu bieganiu – nie będą musieli pchać Cię na wózku na starość.

 

Sytuacje wyjątkowe – bieganie na innych warunkach

Czasami są w życiu sytuacje, które bardzo nas zaskakują. Tak było w przypadku katastrofy smoleńskiej. Ten dzień pokrył się z moim startem w zawodach (Bieg Brauna). Pojawił się dylemat – co zrobić? Odwołać bieg? Na szczęście organizator wykazał się rozsądkiem, zawodnicy uczcili ofiary minutą ciszy, a cały bieg odbywał się bez wielkiego, głośnego dopingu. Sama dekoracja również odbyła się po cichu, bez podium – po prostu wręczono najlepszym puchary i pogratulowano. Wszystko w porządku, kulturalnie i z klasą. Gdyby wtedy bieg odwołano? No cóż, nie mógłbym się Wam teraz pochwalić, że go wygrałem. Jednak nie o to chodzi – to były małe, kameralne zawody. A co w przypadku dużych imprez? Moim zdaniem żadna sytuacja losowa nie powinna mieć wpływu na to czy dany bieg się zorganizuje czy nie (pomijam oczywiście wojny, kataklizmy i inne sytuacje, które bezpośrednio zagrażały by biegaczom).

Dlaczego? Spójrzmy na to od tej strony – załóżmy, że umiera bardzo ważna osoba w państwie. Jest ogłoszona żałoba narodowa, ale ludzie normalnie pracują – urzędy są otwarte, sklepy również – wszystko funkcjonuje. Tymczasem zawody są odwołane, bo jak sama nazwa wskazuje to przecież „impreza”. Czy ktoś jednak wtedy myśli o zawodowcach, którzy się do tej imprezy przygotowywali chcąc zarobić jakieś pieniądze? W końcu to ich praca i ich szansa na dochód. W skrajnych sytuacjach jedynym logicznym rozwiązaniem jest więc zmiana formuły biegu, rezygnacja z pewnych rozrywek związanych z biegiem, jednak zawodnikom nigdy nie powinno się odbierać szansy walki, bo choć dla amatorów to zabawa – dla zawodowców to praca jak każda inna.

 

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPZU Gdynia Półmaraton – znamy szczegóły nowej imprezy w Trójmieście!
Następny artykułAKADEMIA Biegologia.pl – TWÓJ PÓŁMARATON 2016
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.