Obecne medale są coraz ciekawsze i często coraz bardziej kolorowe. Jeśli dla kogoś jest to złom, to świadczy to nie tylko o ignorancji, ale też braku szacunku wobec osoby, która taki medal zaprojektowała…

Medal? Nie dziękuję, nie będę również sikał ani jadł

Ok, ale zostawmy sentymentalny wymiar medali i skupmy się na ostatnim aspekcie. Niektórzy biegacze twierdzą, że woleliby nie otrzymać medalu na mecie, ale zapłacić wtedy za start np. 15-20zł mniej. Sęk w tym, że koszty medalu są w rzeczywistości znacznie niższe. No, ale ok – organizator zamawia mniej medali, ale wtedy płaci za nie więcej. Efekt będzie więc taki, że ci, którzy medali nie chcą zapłacą np. 7 złotych mniej, a ci, którzy medale chcą zapłacą tyle samo lub 1-2zł więcej (w zależności od tego ile osób z medali zrezygnowało). To naprawdę śmieszne koszty, a znając życie zamieszania narobiłoby się co niemiara. Na mecie trzeba byłoby ekspresowo weryfikować komu medal się należy, a komu nie. Już przy kilkuset uczestnikach naprawdę byłoby to dużym utrudnieniem połączonym z ograniczeniem płynności ruchu w strefie mety. Ten zapłacił za medal, a nie dostał. Ten medalu nie chciał, ale zobaczył jakie ładne i jednego zawinął. Dobrze wiemy jakie są realia.

Czy warto więc robić taka dywersyfikację? Absolutnie nie. To organizator ustala opłatę startową i gwarantuje w ramach niej różne świadczenia, a to czy ktoś z nich skorzysta zależy tylko od niego samego. Nie chce medalu? Niech nie bierze lub niech weźmie i komuś odda. Nie chce posiłku po biegu – niech nie je. Nie chce skorzystać z toi-toja, niech robi w krzakach. Biegacz kupuje usługę wraz z pakietem – wybiórcze traktowanie poszczególnych jego elementów może spowodować tylko niepotrzebny chaos.

Suwenir dostępny, ale nie dla każdego

To jak traktujemy nasze medale zależy tylko od nas samych – ja uważam, że jest to wspaniała pamiątka, a jak pokazuje rynek – skoro ludzie są gotowi przejechać nawet kilkaset kilometrów aby wystartować w fajnym biegu gdzie dużym magnesem jest atrakcyjny medal, to jest to nawet coś więcej niż tylko pamiątka. Na taki suwenir nie może sobie pozwolić każdy, trzeba na niego zapracować choćby minimalną kondycją, poświęcić swój czas, a często i niemałe pieniądze. I chociaż dla mnie najcenniejsze trofea, to puchary i statuetki, które zdobyłem za miejsca na podium, to mam nadzieję, że medale zawsze będą na biegach, bo to także dzięki nim coraz więcej osób rusza tyłek z kanapy i zaczyna biegać aby zdobywać swój własny złom z którego są później dumni i który motywuje ich do tego aby w tej biegowej pasji trwać jak najdłużej.

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here